Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie roku. Pokaż wszystkie posty
Podsumowanie roku 2019

Podsumowanie roku 2019

Uwierzycie, że to już koniec roku 2019? Nie wiem kiedy minął, zdecydowanie za szybko zleciał.  Wczoraj świętowaliśmy - jedni huczniej z fajerwerkami, inni w zgodzie z naturą, w gronie najbliższych czy na wystawnych balach. A jak Wy rozpoczęliście nowy rok? Macie już jakieś postanowienia? U mnie jeszcze ich brak, ale jestem dobrej myśli, że 2020 przyniesie wiele dobrego. Cofnijmy się jeszcze na chwilę do 2019.. jak minął mi rok 2019?

Styczeń

Wraz z pierwszym roboczym dniem stycznia awansowałam i choć spędziłam ponad rok w firmie byłoby to niemałe wyzwanie. Prowadziłam drogerię sama bez kierownika w dodatku z niepełnym zespołem. Łatwo nie było, ale mimo wszystko dobrze wspominam ten czas. Sama poznałam się z innej strony, a w dodatku dowiedziałam się jak bardzo mogę liczyć na mój nowy zespół.
Nawet w wirze pracy udało mi się wyrwać z chłopakiem na weekend nad morzem. Styczniowy pobyt w Gdyni kojarzy się z wyjazdami na wybrzeże do Jastarni, festiwalem pizzy w Pizza Hut oraz 'nawiedzonym' domem.

Luty

W lutym było nieco spokoju - głównie spotkania ze znajomymi, wspólne wypady na festiwal pizzy, do escape roomów, impreza urodzinowa..

Marzec

W marcu jak w garncu - i taka pogoda zastała nas we Wrocławiu gdy pojechaliśmy na wrolovescape. Było to darmowe wydarzenie promujące escape roomy, a my odwiedziliśmy pokój Peron 9 i 3/4 w Trap Jungle, który szczerze polecamy zwłaszcza fanom Harrego Pottera. Przed wydarzeniem udało nam się zwiedzić nieco starówki Wrocławia, czyli Ostrowa Tumskiego. Po wyjściu z pokoju niestety  zastała nas ulewa, więc plany o ZOO czy Sky Tower poszły.. Wybraliśmy się do Hydrapolis, w którym dowiecie się niemal wszystkiego o wodzie. Aleee.. zarezerwujcie całą masę czasu. Po wyjściu spróbowaliśmy całkiem dobrego burgera za rogiem sprzedawanego z food trucka, czyli Grill Brothers.
W marcu spędziliśmy również weekend w Jastrzębiej Górze na warsztatach tanecznych z Kamilą Płóciennik i Jędrkiem Kaucem. Pod okiem tancerzy ćwiczyliśmy disco sambę, bachatę oraz tango. Wbrew pozorom tango wychodziło najlepiej, choć z góry było powiedziane, że niby będzie najtrudniejsze. W drodze powrotnej oczywiście odwiedziliśmy Trójmiasto.


Kwiecień

Na samym początku kwietnia korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na jeden dzień do ukochanej Gdyni. Hasłem wyjazdu były pierogi. Pora obiadowa i tłumy w restauracji nieco nas zniechęciły, więc wybraliśmy się na spacer bulwarem nadmorskim od skweru Kościuszki aż do mola w Orłowie. Oczywiście zanim wróciliśmy zamknęli nam pierogarnię...
W tym miesiącu miałam również okazję wzięcia udziału w warsztatach fotograficznych w profesjonalnym studiu. Całe wydarzenie zorganizowała Marta z bloga Bafavenue.pl.

Maj

Długi majowy weekend pracowałam w dni robocze, ale udało się zorganizować grilla ze znajomymi na powitanie sezonu. Trochę ciepła i zaczęły się również pojawiać się zloty foodtrucków - oprócz warszawskich wyrwaliśmy się również kawałek dalej - do Serocka. Przy okazji zwiedziliśmy trochę miasto i pospacerowaliśmy nad zalewem Zegrzyńskim.
Maj dał też nowy rozdział jeśli chodzi o sprawy motoryzacyjne. Druga kolizja naszego pewnego autka zmusiła nas do zmiany samochodu. Zostaliśmy we włoskiej rodzinie w dodatku z identycznym modelem, jednak w sportowej odmianie, która daje więcej frajdy z jazdy.
Kosmetycznie poszerzyłam swoje horyzonty o kilka szkoleń organizowanych przez marki takie jak Eveline czy Tołpa. Zobaczyłam także jak wyglądały kosmetyki i akcesoria np. suszarka do włosów w okresie PRL-u dzięki Nocy Muzeów.
Przed jednym ze spotów motoryzacyjnych wybraliśmy się też z chłopakiem na spontaniczny wypad do Lublina, gdyż tylko tam są salon jednej z jubilerskich marek, której pierścionki mi się podobały. Tam chyba zrodził się komuś w głowie idealny plan..  


Czerwiec

Miesiąc rozpoczęliśmy wypadem na pierogi do Gdyni, trasę skończyliśmy we Władysławowie, a już następnego dnia wylądowałam na kilkudniowym szkoleniu Łodzi. Pożegnanie z chłopakiem wyglądało jakbyśmy mieli rozstać się na kilka tygodni. Nie było łatwo, jak się tak przyzwyczai do codziennej obecności, ale minęło szybko, a gdy mnie odbierał to wybraliśmy się do łódzkiego zoo.
W jeden z mega słonecznych weekendów zrealizowałam swój świąteczny prezent i skoczyłam ze spadochronem - mega przeżycie! Piękna pogoda, przejrzyste niebo i chwila w powietrzu - ciężko to opisać, polecam każdemu spróbować.
Później pozostało już tylko czekanie na urlop. Nad polskim morzem spędziliśmy prawie 20 dni z początkiem lipca włącznie. Spędziliśmy masę czasu na plaży, pozwiedzaliśmy okolicę i sprawdziliśmy wiele pobliskich atrakcji. Największą niespodzianką urlopu.. pff roku były jednak zaręczyny i to na jednej z latarń morskich ❤ Po tym zdarzeniu przyjechali jeszcze do nas znajomi aby uczcić ta chwilę i złapać trochę słońca na plaży.



Lipiec

Po urlopie czas wrócić do pracy, ale już pierwszy weekend po powrocie do rzeczywistości urywamy się - zbiórka we Wrocławiu, zwiedzanie Kłodzka, następnie przejazd do Kudowy Zdrój i ruszamy dalej w świat - odwiedzamy Skalne miasto oraz piwowar w Czechach.
Na koniec miesiąca w urodziny narzeczonego wybraliśmy się wraz z jego siostrą ponownie do Władysławowa i robimy mały rajd po klubach i dyskotekach..

Sierpień

Na początku sierpnia odkryliśmy papugarnię w Warszawie. Spodobało nam się na tyle, że podczas długiego weekendu wybraliśmy się do Łodzi. Tam oczywiście papugarnia i małpiarnia, spacer Piotrkowską, pyszne lody oraz kolejny escape room, z którego się wydostaliśmy.  Wtedy jeszcze mieliśmy konkretną zajawkę na taką rozrywkę, później jednak trochę osłabła.



Wrzesień

Na początku września połączyłam siły z innymi dobrymi ludźmi na rzecz chorej dziewczyny z naczyniakiem mózgu. Aby uzbierać pieniążki na operację zaprzyjaźnione z matką dziewczyny blogerki zorganizowały cała plejadę licytacji, w której udało mi się wylicytować narzeczeńską sesję zdjęciową, która mamy w planie zrealizować na wiosnę. Od połowy września zaczęły się 
Natomiast druga część była aktywna pod kątem podróży. Z narzeczonym zapisaliśmy się na wyjazd z mojej pracy 'Morska przygoda'. Zbiórkę mieliśmy w Szczecinie skąd wyruszyliśmy już autokarem do Miedzyzdrojów, a następnie do Świnoujścia skąd mieliśmy prom do Ystad w Szwecji. Kolejnym punktem wycieczki była Kopenhaga, stolica Danii. Spodobało nam się na tyle, że planujemy powrót - niestety zorganizowana wycieczka nie dała nam tyle czasu by wejść do ogrodów Tivoli, więc w głowie zostaje cel kolejnej podróży.
Po powrocie zostaliśmy jeszcze kilka dni w Międzyzdrojach, które było bazą wypadową do pobliskich miejscowości, w których mieliśmy do odwiedzenia latarnie morskie zachodniego wybrzeża. Zaliczyliśmy wszystkie ze Świnoujściem na czele, skąd wyrwaliśmy się również na chwilę do leżącego tuż za niemiecką granicą Ahlebeck. Powrót do domu obejmował przejazd przez całe wybrzeże aż do Gdyni, która Grzesiek chciał odwiedzić ostatni raz w tym roku.


Październik

Ten miesiąc był skupiony na rodzinnych imprezach. Rozpoczął go huczny ślub mojego kuzyna. Jego wybranka pochodzi z Zamościa, więc cała impreza odbyła się tam. My przy okazji zwiedziliśmy to miasto, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy również Lublin. Kolejny weekend skupiony był na mojej mamie i jej imienionym przyjęciu, a sam koniec na chrzcie mojego chrześniaka Tymcia. Jego matka, a moja siostra cioteczna powoli stwierdza, że chyba się zakochałam..

Listopad

W tym miesiącu zainteresowaliśmy się zakupem wspólnego gniazdka. Wciąż czekamy na informację co w tym temacie..

Grudzień

Święta spędziłam z rodziną. Cieszę się, że moi bliscy są zdrowi i mogłam z nimi spędzić ten czas i sprawić odrobinę radości prezentami świątecznymi.

Oczywiście nie obyło się bez przykrych sytuacji - nieporozumień w pracy, kłótni w związku, zderzenia się ze śmiercią najbliższych.. Mam jednak nadzieję, że nowy rok będzie ponownie obfitował w pozytywne doświadczenia i spotka mnie ponownie tyle dobrego.

A Wam jak minął zeszły rok?
Z czego jesteście najbardziej zadowoleni, czym możecie się pochwalić?
Podsumowanie zeszłorocznej wishlisty - a może Was coś zainspiruje? :)

Podsumowanie zeszłorocznej wishlisty - a może Was coś zainspiruje? :)

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a założę się, że jeszcze nie każdy z Was ma pokupowane prezenty dla wszystkich. Połączmy więc przyjemne z pożytecznym - ja zrobię podsumowanie tego, co udało mi się posiąść z zeszłorocznej wishlisty, a Wam pokażę co mogłoby ucieszyć niejedną kobietkę ;)

  1. Marzyły mi się kolczyki przekładane - wiecie, takie, żeby po drugiej stronie ucha wisiał łańcuszek i dostałam takie od Ukochanego, a sama dokupiłam sobie jeszcze niedawno sztyfty w kształcie gwiazdek u Kruka.
  2. 6. Miałam wielkie plany zostać włosomanniaczką - książkę dostałam od rodziców, a wcierkę od Fabrycznej. Mimo takiego zagajenia sytuacji się nie udało, ale się nie poddaję, zwłaszcza, że kilka dni temu znów ścięłam włosy, więc jest o co dbać ;) BTW już kupiłam nawet książkę RLM.
  3. Lakiery do paznokci przybywały w różnych proporcjach i różnych marek, jednak wciąż nie udało mi się zdobyć OPI All I want for Christmas i Baby please come home :(
  4. Pędzle do makijażu niby przybyły - te a'la EcoTools, które były w Biedronce, jednak marzy mi się ich jeszcze więcej - może chętniej bym podejmowała makijażowe próby ;)
  5. Lampki choinkowe kupił mi również G. - udało się dobrać takie z białym/przejrzystym kablem - wcześniej wisiały na szafie i przy nich po nocach czytałam Greya, a teraz są włożone do lampionu i udają lampkę nocną - >KLIK<
  6. up ^^
  7. Szminkę nude niby kupiłam, ale kolor jeszcze nie ten..
  8. Co prawda nie masło, ale mam żel pod prysznic z serii różowego grapefuita z TBS i jestem zadowolona :)
  9. Helmerek już od dawna stoi w moim pokoju - póki co jedną szufladkę zajmują woski, drugą zapasy kosmetyczne, a pozostałe 4 to królestwo lakierów.
  10. Rosyjskie kosmetyki coraz częściej pojawiają się w mojej pielęgnacji  - kilka dostałam w paczkach od dziewczyn, kilka zamówiłam na Goodies i jakoś to się kręci.
  11. Kolekcja wosków zapachowych również się rozrosła - niestety nie udało mi się zdobyć Little hottie, ale Yankee Candle na stałe zagościło w mojej woskowej szufladce, a także udało mi się poznać Kringle Candle oraz Goose Creek :)
  12. Lampa pierścieniowa trafiła do mnie przez mojego prywtanego Mikołaja G. - co prawda nie taka, jaką pierwotnie chciałam, ale ku mojemu zaskoczeniu polubiłam się z nią.
  13. Szminka MAC została przeze mnie zakupiona po namowie Grześka - poprzez testery jednak wybrałam inny kolor, niż te, które planowałam, Toteż na moich ustach możecie czasem zobaczyć Pink pigeon ;)


Hmm tu może przejdźmy od razu do tego, co udało mi się zrealizować, bo sporo z tego niestety nie pykło..
Sweterków niestety nie znalazłam takich jakie chciałam, a w tym roku zamarzył mi się kolejny (poszukiwania trwają). Udało mi się jednak przekonać do sweterka kupionego rok temu w C&A - cienki, ale niezwykle ciepły, szary i dopasowany, a także zakupić luźny, biały sweterek-bluzeczkę w gwiazdki w H&Mie.
Cekinowa spódniczka jak dostąd nie zagościła w mojej szafie, aczkolwiek kupiłam 3 inne dopasowane mini - czarną (no name/sh), czarną w granatowe kwiaty (New Look/sh) i beżową w czarne paseczki (H&M/sh).
Kurtki niestety nie nie wybrałam żadnej, ale w mojej szafie gości nowy płaszcz w kolorze jasnego brązu, ba może nawet bardziej beżu z C&A, który sprawił mi G. po moich marudzeniach, że nie wydam na niego 160 zł :D
Co do bielizny - wybrałam 3 komplety w Intimissimi - czarny i grafitowy kupił mi ukochany, natomiast miętowy sprawiłam sobie na pocieszenie jak się pokłóciliśmy. No i ostatnio jakoś przy rozmowie wyszło to ponownie na światło dzienne i zostałam pociśnięta, że ja się niby pocieszyłam a dla niego był to prezent na przeprosiny. I weź tu zrozum faceta :D Body również spodobało mi się w Intimissimi, jednak póki co hamuje mnie cena.. Biustonosz sportowy natomiast dorwałam w TkMaxxie, jednak patrząc na niego z perspektywy czasu, to nie do końca jestem zadowolona.. 
Zakolanówki i rajstopy, to rzeczy, których to udało mi się kupić po kilka par. W ogóle ostatnio chętniej nosiłabym rajstopy i spódniczki/sukienki niż spodnie, które mimo kolejnych zakupów wciąż przecieram.. (Trzeba się za siebie wziąć, Ewo, nadchodzę!)
Czerwonej sukienki nie ma i raczej nie będzie - tak się napaliłam, że będzie super na święta i teges śmeges, bo dziewczyna Grześka kolegi miała taką jedną i wyglądała zabójczo.. Jednak w każdej, którą mierzyłam wyglądałam i czułam się źle. Kupiłam za to koronkową w nieco pudrowym koralu (Tally Weijl), w której miałam iść na wesele, jednak poszłam w miętowej. A już niedługo kolejne poszukiwania sukienki na wesele^^
Torebki w minionym roku wpadły mi aż dwie - mała na łańcuszku (Bershka) to dość spontaniczny zakup, jednak bardzo dobrze mi się ją nosi, oraz shopperka (Cholewiński), którą dostałam od rodziców na urodziny. Obydwie w ładnym brązowym kolorze :)
Szpilek nawet jakoś nie szukałam, za to na jesień kupiłam sobie brązowe sztyblety (Biedronka), także mam piękny zestaw w postaci butów, płaszcza i torebki :)


Jak widzicie nie wszystkie punkty udało mi się zrealizować, jednak uparcie do tego dążę, choć nie biorę pierwszej lepszej rzeczy by móc odhaczyć dany punkt. Czy dzięki wishliście udało się pohamować mój mały zakupoholizm? Nie do końca...
Jeśli wciąż chcecie więcej propozycji na święta, może inspiracji koniecznie przejrzyjcie moją tegoroczną wishlistę, którą znajdziecie >TUTAJ<.
Podsumowanie roku 2014: odkrycia i ulubieńcy kosmetyczni

Podsumowanie roku 2014: odkrycia i ulubieńcy kosmetyczni

Przyznam, że długo się zbierałam do tego posta. Odkryć kosmetycznych miałam w tym roku wiele - długo by tu wymieniać, lepiej przyjrzeć się nowościom - w większości przypadków pisałam, że dany kosmetyk nabyłam pierwszy raz. Jednak gdyby spojrzeć na to w ten sposób, żeby przedstawić Wam odkrycia, które polubiłam na tyle, by trafiły do ulubieńców.. Tak więc powstała dzisiaj całkiem długa lista rzeczy:

po raz pierwszy kupionych w 2014 roku

a zarazem

świetnych produktów.


Zacznijmy od pielęgnacji. Tutaj nie mogło zabraknąć balsamów, z którymi się zbratałam, peelingów oraz 2 ciekawych wynalazków.
1. Craft'n'beauty, balsam do ciała Kokos i trawa cytrynowa
Świetnie nawilżający produkt, o ciekawej, gęstej konsystencji i nieziemskim zapachu. Bardzo dobrze sprawdził się w dbaniu o skórę nawet latem, kiedy zniechęcają mnie wszelkie balsamy.

Lekka konsystencja, cudowny zapach, brak parafiny w składzie oraz przyjemne mizianie - świetny produkt, nic dodać, nic ująć.

Balsam, który zadba o skórę na poziomie porównywalnym z mocno nawilżającym masłem. Duża pojemność, dobra cena. Regularnie używając, skóra nie wymaga codziennego stosowania.

4. Farmona, peeling do ciała Jeżyna i malina (oraz cała seria!)
Mała buteleczka gwarancją mocnego zdzieraka o nieziemskim zapachu - każdy kusi równie mocno. Na plus również cena, brak parafiny w składzie oraz możliwość częstego zmieniania zapachu.

Świetny produkt jak na markę bieliźnianą. Efektowne uniesienie biustu bez użycia skalpela w kilka minut. Szkoda, że działa jedynie kilka godzin, ale skoro facet jest zadowolony, to.. sami rozumiecie ;)

6. Soraya, kojący żel po opalaniu SOS skin
Skóra po opalaniu przyjarana jak u kurczaka z rożna? Piecze? Mój ratunek to ten żel! Koi, nawilża, uspokaja skórę. Na plus dostępność w buteleczce z pompką lub w podwójnej saszetce.


Teraz zgrabnie przejdziemy do produktów włosowych, które widzicie poniżej. Co nieco o szamponach, masce oraz produkcie do zabezpieczania końcówek.
7. Serical, maska do włosów Crema al latte
Dobra i tania maska dostępna w Hebe. Genialnie sprawdza się na moich włosach.

Kolejny produkt ratujący mnie w nie najlepszych momentach życia. Zaspałam, nie miałam czasu, byłam zmęczona, włosy odmówiły posłuszeństwa, albo wypadło mi nieprzewidziane wyjście - zawsze wtedy daje mi natychmiastowe odświeżenie.

Delikatny, a zarazem dobrze oczyszczający. Dobrze się pieni, nie podrażnia skóry głowy, nie stwarza żadnych innych problemów.

10. Facelle, płyn do higieny intymnej
Tak, dobrze widzicie. Jest w gronie kosmetyków do włosów. Długo się koło niego kręciłam jak lisek koło drogi, mimo czytania Waszych opinii. Aż w końcu, gdy mama go kupiła postanowiłam wypróbować do mycia włosów i sprawdza się świetnie. Równie delikatny i dobrze oczyszczający, świetny do codziennej pielęgnacji. I za grosze w Rossmannie.

11. Isana, Oil care haarol
Świetnie się sprawdza do zabezpieczania końcówek włosów. Poznałam go dzięki mojej fryzjerce. Zawiera olej arganowy i dzięki niemu rzadziej rozdwajają mi się końcówki.

Kolej na kolorówkę, czyli produkty, które rzekomo się używa, ale nie zużywa. Co w tej kategorii przypadło mi do gustu?
12. My secret, sypki puder transparentny
Od kiedy zaczęłam go używać skończył się problem z dobieraniem odcienia pudru, a makijaż jest świetnie wykończony. Przyznaję również, że ciężko mi teraz używać pudru w kamieniu :P

13. My Secret, paletka cieni Hot colors
Bardzo intensywne kolory i świetna ich pigmentacja. Latem jest wszystkim czego potrzebujemy do kolorowego makijażu. Często nią robiłam również kolorowe kreski na powiekach - nawet bez użycia zachwalanego duraline, który nota bene muszę przetestować, gdyż utrzymują się świetnie nawet bez bazy!

Wspaniała do codziennego jak i wieczorowego makijażu, całkiem niezła pigmentacja, a cena niska. Musze tylko sobie naprawić jeden z cieni, gdyż podczas intensywnego uczestniczenia w moim makijażu upadł i popełnił jakieś harakiri -.-

Gdyby nie Shinybox pewnie dalej uważałabym go za kosmetyk typu widzimisię. Jednak teraz wiem, że fajnie dba o usta, a także uzależnia zapachem.

16. Maybelline, czarny eyeliner w żelu
Przyznam, że przed zakupem bałam się czy sobie z nim poradzę. Jednak rzeczywistość okazała się być łagodna i jest łatwiej nawet niż takim w pędzelku. Ponadto niezła pigmentacja, a do słoiczka dołączany jest pędzelek, który na start nieźle się sprawdza. Już nawet kupiłam fioletowy do wypróbowania ;)

17. Lovely, eyeliner Pastel green
Widząc go w Rossie stwierdziłam, że pewnie będzie kiepska pigmentacja, a sam kolor średni. Wygrałam go jednak u Nuneczki i teraz wiem, że to genialny eyeliner, który świetnie wygląda solo jak i z czarną kreską. A odcień nie jest tyle pastelowy, co wręcz neonowy. Świetny na poprawę humoru oraz na lato.

18. Essence, złoty eyeliner Circus circus
Dawna limitka, którą udało mi się dorwać w czasie jednych z wyprzedaży w Naturze. Genialna pigmentacja i świetny złoty kolor, który ciężko odnaleźć mi w innych eyelinerach. Genialnie sprawdza się w zestawieniu z czarną kreską i teraz stanowi część mojego codziennego makijażu.

19. Lovely, tusz do rzęs Curling Pump up
Tania, dobrze rozczesująca i podkręcająca mascara. Chyba się nie uchował nikt, kto o niej nie słyszał? ;)

20. Bell, lip tint nr 5
Świetny tint, który potrafi trzymać kolor na ustach przez wiele godzin bez poprawek. Ponadto ma mocny, różowy kolor, a takie lubię najbardziej!

21. Kobo, szminka do ust 312 Pink love
Całkiem przyjemna szminka - jej kolor utrzymuje się na ustach nieco dłużej niż z Rimmela Lasting finish by Kate.

22. M.A.C., szminka do ust Pink pigeon
Moje małe chciejstwo, które również dobrze utrzymuje kolor. Taki powiew luksusu i od razu kobieta szczęśliwa ;)

Skoro już jesteśmy przy makijażu, to może coś o kosmetykach, które pomogą nam go zmyć? Jak wiecie wcześniej zagorzale używałam chusteczek do demakijażu i eksperymentowałam z dwufazówkami, aż..
23. Yves Rocher, dwufazowy płyn do demakijażu
Znalazłam pierwszą dwufazówkę, która nie podrażnia moich oczu! Hip hip, hura :D

24. Bandi, płyn micelarny limitowany
25. Garnier, płyn micelarny 3w1
Obydwa świetnie się spisują - dobrze usuwają demakijaż - nie straszny im eyeliner czy tusz, a skóra jest po nich odświeżona.

Kończąc kosmetyczne zachwyty zatrzymamy się na chwilę przy lakierach do paznokci. Będą tutaj urzekające kolory, ale również i dopiero odkryte przeze mnie marki.
26. Essie, Good to go
Wychwalam dzień, w którym go poznałam! Od teraz nie czekam wieki, aż wyschną mi paznokcie, a całość dostaje dodatkowego połysku.

27. Essie, lakier Peach daiquiri
Cudowny kolor, mój letni ulubieniec lekko podchodzący pod neonka ze świetnym kryciem.

28. Rimmel, 60 seconds by Rita Ora
Wspaniały fiolet, który kryje po jednej warstwie i szybko wysycha.

29. OPI, Get your number
Świetny lakier o strukturze brokatowego piasku, pięknie się mieni. No i jest niebieski.

30. Essence, Colour & go 182 Hello Rosy
Koktajl truskawkowy na paznokciach, więcej mówić nie trzeba ;)

31. Kiko, nr 532
Mój pierwszy raz z marką i taki udany - piękny kolor, dobre krycie, w miarę szybko schnie.

32. Colour alike, Holo top
33. Colour alike, Black Saint
Również debiut jeśli chodzi o markę - wszystkie lakiery są czarujące, ale te najbardziej mnie uwiodły, a holo top w dodatku jest taki uniwersalny!

34. Kobo, Colour trends nr 5 Wien
Kolejne pierwsze spotkanie z marką i również udane - sporoy wybór kolorów, a tu mój kochany fiolet. Dobre krycie, schnięcie, wytrzymałość.

Odkrywam lakiery Wibo na nowo. W tej nowej wersji są o wiele lepsze - krycie, czas schnięcia oraz trwałość.

I tak na koniec, żeby już nie przedłużać i Was nie męczyć.. akcesoria, bez których teraz ciężko wyobrazić mi sobie życie.
36. Szczotka do mycia twarzy z Biedronki (podróbka Clarisonic)
Dobrze oczyszcza twarz, usuwa suche skórki i przyjemnie masuje.

37. Tangle Teezer, wersja original
Kawałek plastiku, który uważam teraz za swoją najlepszą szczotkę do włosów.

38. Braun Silk epil 7
Nowy depilator. Dla mnie największą zaletą jest możliwość używania go w wannie - wygoda przede wszystkim, no i dobrze sprawdza się w swojej roli. A szczotka do ciała w zestawie to przyjemny dodatek.

Uff, łapka do góry, kto przebrnął do końca. Kosmetyki, które już pojawiały się na blogu podlinkowałam Wam w nazwie. Jeśli chcecie, abym napisała o którymś coś więcej/pokazała swatche dajcie znać w komentarzu ;)
Podsumowanie roku 2014: najczęściej czytane posty

Podsumowanie roku 2014: najczęściej czytane posty

Rok 2014 przechodzi do historii, przed nami nowy 2015. Miejmy nadzieję, że będzie jeszcze lepszy niż ubiegły. Już na samym początku roku mam masę pomysłów na post - zaległe recenzje, denka, nowości, fanty z loterii, podsumowanie realizacji wishlisty, postanowienia itd. Jednak z racji, że dopiero odespałam Sylwestra i Nowy Rok stworzyłam dla Was listę najczęściej czytanych postów ubiegłego roku. Gotowi by przyjrzeć się postom miesiąc po miesiącu? :)

*Aby przejść do danego posta kliknij na zdjęcie*

Styczeń wskazuje na to, że najbardziej ciekawią Was paczki niespodzianki od innych blogerek oraz zakupy - muszę przyznać, że wtedy jeszcze nie robiłam ich takich dużych jak obecnie ;)

Luty zaciekawił Was kulą do kąpieli z kolczykami, która pojawiła się w kosmetycznej gazetce Biedronki. Szału nie było, kolczyki słabe, ale blogerka zadowolona, że przetestowała ;)

Marzec daje mi znać, że wśród Was również są takie łasuchy jak ja, więc najwięcej wyświetleń w tym miesiącu przypadło na post o Sklepie z goframi, czyli przytulnym miejscu na uboczy jednej z najbardziej ruchliwych ulic Waraszawy.

Kwiecień ubiegłego roku był dość ciepły, więc na blogu ukazała się dość letnia stylizacja. Niektórzy z Was jednak byli zaskoczeni - wnioskuję, że stąd tyle wyświetleń. Nie sądzę, żeby to było ze względu na moje długie nogi, bo figury modelki nie mam i jestem względnie niska :P

Skoro Maj, to matury. Mój G. akurat zdawał, a że bardzo podobała mi się jego koszula, stwierdziłam, że może zostanę amatorską blogerką modową przez jednego posta ze stylizacją dla dwojga. Również sporo spekulacji ze względu na koronkowe leginsy - ale od razu uprzedzam pytania - ja kręciłam się na mieście, a nie zasiadałam w sali egzaminacyjnej ;)

Czerwiec zaintrygował Was moją 5 filmów z motywem - tutaj tytuł najbardziej czytanego posta przypada 5 filmów z motywem nowotworu i śmierci.

Drugim najczęściej czytanym postem tego miesiąca był nietypowy umilacz kąpieli w postaci pianotworów - niby dla dzieci, ale jako miłośniczka takich gadżetów musiałam wypróbować ;)

Lipiec znowu zaowocował jedzeniowo. Lato sprzyja jedzeniu lodów, a te domowe są chyba najlepsze. Przepis był wyświetlany bardzo często - ciekawi mnie tylko, czy eksperymentował ktoś jeszcze z innymi smakami czy zostaliście przy moich propozycjach? :)

Równie często odwiedzaliście wpis poświęcony Gofrowni, która serwuje najlepsze gofry we Władysławowie. Ktoś się udał tam w wakacje? :)

Sierpień.. Nie sądziłam, że denko może tak Was ciekawić, no ale skoro już to przypominam ten post.

Równie ciekawili Was ulubieńcy - chcecie częściej takie posty? - dajcie znać to będę je realizować ;)

Wrzesień zaistniał w Waszych oczach prezentacją łupów z SH - udało mi się upolować kilka perełek, a fioletowa bluzeczka ostatnio jest moja ulubioną i  pasuje prawie do wszystkiego.

Kolejnym chętnie czytanym postem tego miesiąca był przegląd zdjęć z telefonu, cyzli My mad world - mobile mix. Ostatnio jakoś nie robiłam zdjęć telefonem, z racji, że miałam awarię baterii, ale może warto powrócić do tej formy, skoro ją lubicie? ;)

Październik chyba zachwycił Was lakierem do paznokci z Biedronki, bo najczęściej zaglądaliście do tego posta. Kolor muszę przyznać, że ciekawy, bo to taki fiolet-granat nie wiadomo co, jak w przypadku Punk rock by Kate od Rimmela ;)

Nowości - jedne z tych obfitszych również Was porwały - zwłaszcza lakiery oraz ciuchowe łupy z Pepco. Btw, muszę tam zajrzeć niedługo, bo dawno nie buszowałam tam pośród półek ;)

Listopadzie najczęściej zaglądaliście do posta poświęconemu najnowszemu boxowi na rynku, czyli Joybox przygotowany na grudzień. Fajna idea - wiemy co będzie w środku, a niektóre produkty mozemy wybrać sami. Mi się podoba, ciekawa jestem jak dalej rozwinie się ta inicjatywa :)

No i na końcu, choć dopiero co przeminął Grudzień. A wraz z nim post sprzed kilku dni o peelingu do ust, który znalazł się w listopadowym Shinyboxie. No cóż mam powiedzieć, rozumiem, że dbacie zimą o usta ;)

Tak by się przedstawiał ubiegły rok w najczęściej przeglądanych i czytanych postach. Nie ukrywam, że wśród nich również znalazły się posty z rozdaniami, ale do nich chyba nie ma co powracać, bo nic ciekawego się stamtąd nie dowiecie, a nagrody już rozdane.

Miło również wspominam 3 spotkania charytatywne, na których się znalazłam:
Czerwcowe spotkanie z loterią przeznaczoną dla Stasia - uroczego chłopca bez rączek organizowane przez Olę

Wrześniowe spotkanie w intencji psiaków ze schroniska w Korabiewicach, którego pomysłodawczynią była Ania

Oraz grudniowe-mikołajkowe organizowane również przez Olę, tym razem dla dzieci z fundacji Cor infantis

Oby rok 2015 również obfitował w takie spotkania, a każdy post był dla Was ciekawy :)
My mad world, czyli mobile mix: Jak minął rok?

My mad world, czyli mobile mix: Jak minął rok?

Witajcie w tym nowym roku! Mam nadzieję, że weszliście w niego w szampańskich nastrojach, wybawiliście się do samego rana i macie swoje postanowienia noworoczne.
Wybaczcie, że dawno nie pisałam, ale święta i praca tuż po nich całkowicie zawładnęły moim wolnym czasem, a gdy chciałam już coś dla Was napisać, to laptop ze mnie zadrwił - zawirusowany nie chciał współpracować, ale już mi go chłopak ogarnął. Dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem minionego roku - wstawię kilka zdjęć, które będę kojarzyć z 2013 rokiem :)
Nie pamiętam nic twórczego ze stycznia i lutego (może z powodu sesji?!), więc pominę te dwa miesiące i zacznę od marca ;)
Marzec
Osiemnastka Dawida - chłopaka Linki ;]

Kwiecień
Osiemnatska Linkii z moim Grzegorzem ♥

 Boski makijaż Linki wykonany przez milutką panią z Douglasa :]

'Majówka' w Nataci Małej.

Maj
Maraton Szybkich i wściekłych, a rano w trasę z Grześkiem (SPC), ale okazało się, że ma wolne ;]

Czerwiec
Hostessa w Grupie Promocyjnej A2 ;]

Lipiec
Wakacje z moim kochanym Misiaczkiem w Chłapowie/k.Władysławowa.

Sierpień
Praktyki w Skierniewicach - najgorętszy tydzień roku w polu! Kasia i Renatka przy okazji zorganizowały mi urodziny. Dzięki dziewczynki ♥ Przy okazji wsiadłyśmy do złego wagonu - pierwsza klasa na ulgowym bilecie - brawo my!


Wrzesień
I moja pierwsza przejażdżka na karuzeli łańcuchowej wraz z Linką.

Październik/Listopad
Po roku studiowania rzuciłam rolnictwo. Nie żałuję kierunku, lecz tęsknię za cudownymi ludźmi, z którymi chodziłam na zajęcia. Po rzuceniu studiów zaczęłam jeździć z Misiakiem i pomagałam mu z rozkładaniem/noszeniem towaru w Piekarni-Cukierni 'Ania'. Niby praca, ale masa zabawy też była :)

W między czasie któregoś dnia wracając z przystanku do domu przybłąkał się za mną piesek i został już u mnie, nazywa się Biszkopt i jest drugim zwierzakiem, który w tym czasie trafił do mojego domu.

Pierwsza była Gryzelda - myszoskoczek ;)

Grudzień
Wraz z początkiem tego miesiąca rozpoczęłam pracę w Avansie w Łomiankach.

A jak minął Wam 2013 rok? :)
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger