Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
• YANKEE CANDLE •  Cafe al fresco

• YANKEE CANDLE • Cafe al fresco

Bardzo dawno już nie paliłam wosków, ale podczas sprzątania z szufladki z moimi zapachowymi perełkami wygrzebałam wosk Cafe al fresco - i od razu pomyślałam, że jest to zapach, za którym w jakiś sposób tęsknię podczas obecnych obostrzeń. Brakuje mi popołudniowych spotkań z przyjaciółką w naszej ulubionej kawiarni przy kawie i ciastku. Brakuje mi także długich spacerów z narzeczonym po warszawskiej starówce, które na ogół kończyliśmy w Telimenie wybierając stolik na zewnątrz, aby móc popatrzeć na ludzi, posłuchać muzyki ulicznej, w której niektórzy zdradzają swój talent..


Cafe al fresco zapewnił mi powrót do tych chwil. Aromat kawy z karmelem i cynamonem przy zmrużonych oczach przeniósł mnie do tych chwil, kiedy czekałam po drugiej stronie lady i odbierając kawę podziwiałam latte art w moim kubku. Jeśli tak jak ja chcecie poczuć słodycz i przyprawy w aromatycznym wosku (22g) - odsyłam Was na Goodies.
Podsumowanie roku 2019

Podsumowanie roku 2019

Uwierzycie, że to już koniec roku 2019? Nie wiem kiedy minął, zdecydowanie za szybko zleciał.  Wczoraj świętowaliśmy - jedni huczniej z fajerwerkami, inni w zgodzie z naturą, w gronie najbliższych czy na wystawnych balach. A jak Wy rozpoczęliście nowy rok? Macie już jakieś postanowienia? U mnie jeszcze ich brak, ale jestem dobrej myśli, że 2020 przyniesie wiele dobrego. Cofnijmy się jeszcze na chwilę do 2019.. jak minął mi rok 2019?

Styczeń

Wraz z pierwszym roboczym dniem stycznia awansowałam i choć spędziłam ponad rok w firmie byłoby to niemałe wyzwanie. Prowadziłam drogerię sama bez kierownika w dodatku z niepełnym zespołem. Łatwo nie było, ale mimo wszystko dobrze wspominam ten czas. Sama poznałam się z innej strony, a w dodatku dowiedziałam się jak bardzo mogę liczyć na mój nowy zespół.
Nawet w wirze pracy udało mi się wyrwać z chłopakiem na weekend nad morzem. Styczniowy pobyt w Gdyni kojarzy się z wyjazdami na wybrzeże do Jastarni, festiwalem pizzy w Pizza Hut oraz 'nawiedzonym' domem.

Luty

W lutym było nieco spokoju - głównie spotkania ze znajomymi, wspólne wypady na festiwal pizzy, do escape roomów, impreza urodzinowa..

Marzec

W marcu jak w garncu - i taka pogoda zastała nas we Wrocławiu gdy pojechaliśmy na wrolovescape. Było to darmowe wydarzenie promujące escape roomy, a my odwiedziliśmy pokój Peron 9 i 3/4 w Trap Jungle, który szczerze polecamy zwłaszcza fanom Harrego Pottera. Przed wydarzeniem udało nam się zwiedzić nieco starówki Wrocławia, czyli Ostrowa Tumskiego. Po wyjściu z pokoju niestety  zastała nas ulewa, więc plany o ZOO czy Sky Tower poszły.. Wybraliśmy się do Hydrapolis, w którym dowiecie się niemal wszystkiego o wodzie. Aleee.. zarezerwujcie całą masę czasu. Po wyjściu spróbowaliśmy całkiem dobrego burgera za rogiem sprzedawanego z food trucka, czyli Grill Brothers.
W marcu spędziliśmy również weekend w Jastrzębiej Górze na warsztatach tanecznych z Kamilą Płóciennik i Jędrkiem Kaucem. Pod okiem tancerzy ćwiczyliśmy disco sambę, bachatę oraz tango. Wbrew pozorom tango wychodziło najlepiej, choć z góry było powiedziane, że niby będzie najtrudniejsze. W drodze powrotnej oczywiście odwiedziliśmy Trójmiasto.


Kwiecień

Na samym początku kwietnia korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na jeden dzień do ukochanej Gdyni. Hasłem wyjazdu były pierogi. Pora obiadowa i tłumy w restauracji nieco nas zniechęciły, więc wybraliśmy się na spacer bulwarem nadmorskim od skweru Kościuszki aż do mola w Orłowie. Oczywiście zanim wróciliśmy zamknęli nam pierogarnię...
W tym miesiącu miałam również okazję wzięcia udziału w warsztatach fotograficznych w profesjonalnym studiu. Całe wydarzenie zorganizowała Marta z bloga Bafavenue.pl.

Maj

Długi majowy weekend pracowałam w dni robocze, ale udało się zorganizować grilla ze znajomymi na powitanie sezonu. Trochę ciepła i zaczęły się również pojawiać się zloty foodtrucków - oprócz warszawskich wyrwaliśmy się również kawałek dalej - do Serocka. Przy okazji zwiedziliśmy trochę miasto i pospacerowaliśmy nad zalewem Zegrzyńskim.
Maj dał też nowy rozdział jeśli chodzi o sprawy motoryzacyjne. Druga kolizja naszego pewnego autka zmusiła nas do zmiany samochodu. Zostaliśmy we włoskiej rodzinie w dodatku z identycznym modelem, jednak w sportowej odmianie, która daje więcej frajdy z jazdy.
Kosmetycznie poszerzyłam swoje horyzonty o kilka szkoleń organizowanych przez marki takie jak Eveline czy Tołpa. Zobaczyłam także jak wyglądały kosmetyki i akcesoria np. suszarka do włosów w okresie PRL-u dzięki Nocy Muzeów.
Przed jednym ze spotów motoryzacyjnych wybraliśmy się też z chłopakiem na spontaniczny wypad do Lublina, gdyż tylko tam są salon jednej z jubilerskich marek, której pierścionki mi się podobały. Tam chyba zrodził się komuś w głowie idealny plan..  


Czerwiec

Miesiąc rozpoczęliśmy wypadem na pierogi do Gdyni, trasę skończyliśmy we Władysławowie, a już następnego dnia wylądowałam na kilkudniowym szkoleniu Łodzi. Pożegnanie z chłopakiem wyglądało jakbyśmy mieli rozstać się na kilka tygodni. Nie było łatwo, jak się tak przyzwyczai do codziennej obecności, ale minęło szybko, a gdy mnie odbierał to wybraliśmy się do łódzkiego zoo.
W jeden z mega słonecznych weekendów zrealizowałam swój świąteczny prezent i skoczyłam ze spadochronem - mega przeżycie! Piękna pogoda, przejrzyste niebo i chwila w powietrzu - ciężko to opisać, polecam każdemu spróbować.
Później pozostało już tylko czekanie na urlop. Nad polskim morzem spędziliśmy prawie 20 dni z początkiem lipca włącznie. Spędziliśmy masę czasu na plaży, pozwiedzaliśmy okolicę i sprawdziliśmy wiele pobliskich atrakcji. Największą niespodzianką urlopu.. pff roku były jednak zaręczyny i to na jednej z latarń morskich ❤ Po tym zdarzeniu przyjechali jeszcze do nas znajomi aby uczcić ta chwilę i złapać trochę słońca na plaży.



Lipiec

Po urlopie czas wrócić do pracy, ale już pierwszy weekend po powrocie do rzeczywistości urywamy się - zbiórka we Wrocławiu, zwiedzanie Kłodzka, następnie przejazd do Kudowy Zdrój i ruszamy dalej w świat - odwiedzamy Skalne miasto oraz piwowar w Czechach.
Na koniec miesiąca w urodziny narzeczonego wybraliśmy się wraz z jego siostrą ponownie do Władysławowa i robimy mały rajd po klubach i dyskotekach..

Sierpień

Na początku sierpnia odkryliśmy papugarnię w Warszawie. Spodobało nam się na tyle, że podczas długiego weekendu wybraliśmy się do Łodzi. Tam oczywiście papugarnia i małpiarnia, spacer Piotrkowską, pyszne lody oraz kolejny escape room, z którego się wydostaliśmy.  Wtedy jeszcze mieliśmy konkretną zajawkę na taką rozrywkę, później jednak trochę osłabła.



Wrzesień

Na początku września połączyłam siły z innymi dobrymi ludźmi na rzecz chorej dziewczyny z naczyniakiem mózgu. Aby uzbierać pieniążki na operację zaprzyjaźnione z matką dziewczyny blogerki zorganizowały cała plejadę licytacji, w której udało mi się wylicytować narzeczeńską sesję zdjęciową, która mamy w planie zrealizować na wiosnę. Od połowy września zaczęły się 
Natomiast druga część była aktywna pod kątem podróży. Z narzeczonym zapisaliśmy się na wyjazd z mojej pracy 'Morska przygoda'. Zbiórkę mieliśmy w Szczecinie skąd wyruszyliśmy już autokarem do Miedzyzdrojów, a następnie do Świnoujścia skąd mieliśmy prom do Ystad w Szwecji. Kolejnym punktem wycieczki była Kopenhaga, stolica Danii. Spodobało nam się na tyle, że planujemy powrót - niestety zorganizowana wycieczka nie dała nam tyle czasu by wejść do ogrodów Tivoli, więc w głowie zostaje cel kolejnej podróży.
Po powrocie zostaliśmy jeszcze kilka dni w Międzyzdrojach, które było bazą wypadową do pobliskich miejscowości, w których mieliśmy do odwiedzenia latarnie morskie zachodniego wybrzeża. Zaliczyliśmy wszystkie ze Świnoujściem na czele, skąd wyrwaliśmy się również na chwilę do leżącego tuż za niemiecką granicą Ahlebeck. Powrót do domu obejmował przejazd przez całe wybrzeże aż do Gdyni, która Grzesiek chciał odwiedzić ostatni raz w tym roku.


Październik

Ten miesiąc był skupiony na rodzinnych imprezach. Rozpoczął go huczny ślub mojego kuzyna. Jego wybranka pochodzi z Zamościa, więc cała impreza odbyła się tam. My przy okazji zwiedziliśmy to miasto, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy również Lublin. Kolejny weekend skupiony był na mojej mamie i jej imienionym przyjęciu, a sam koniec na chrzcie mojego chrześniaka Tymcia. Jego matka, a moja siostra cioteczna powoli stwierdza, że chyba się zakochałam..

Listopad

W tym miesiącu zainteresowaliśmy się zakupem wspólnego gniazdka. Wciąż czekamy na informację co w tym temacie..

Grudzień

Święta spędziłam z rodziną. Cieszę się, że moi bliscy są zdrowi i mogłam z nimi spędzić ten czas i sprawić odrobinę radości prezentami świątecznymi.

Oczywiście nie obyło się bez przykrych sytuacji - nieporozumień w pracy, kłótni w związku, zderzenia się ze śmiercią najbliższych.. Mam jednak nadzieję, że nowy rok będzie ponownie obfitował w pozytywne doświadczenia i spotka mnie ponownie tyle dobrego.

A Wam jak minął zeszły rok?
Z czego jesteście najbardziej zadowoleni, czym możecie się pochwalić?
• Yankee Candle • Fresh cut roses

• Yankee Candle • Fresh cut roses

Zakładam, że nigdy byście nie zgadli w jaki sposób trafiła do mnie ta świeca - no chyba, że obserwujecie mnie na instagramie, gdzie już wcześniej zdradziłam tą informację. Aby wszyscy byli w temacie: świecę Fresh cut roses Yankee Candle otrzymałam na Walentynki od mojego G. Kilka dni przed tym świętem zażartowałam na temat serduszek i kwiatków dookoła, a ja tam nawet ucieszyłabym się ze świecy o zapachu kwiaciarni. I voila! Mój ukochany przeszukał internety, a konkretniej blogi żeby znaleźć informację, która świeca tak pachnie. Znalazł ją i zamówił, a ja teraz mogę cieszyć się nowym zapachem w kolekcji.


Dawno już Wam nie pisałam o zapachach - regularnie robiłam to w 2017 roku. Miałam do tego wrócić jesienią 2018, jednakże wiecznie na zakupach zapominałam o kupieniu podgrzewaczy - moja kolekcja to głównie woski do kominka. Trzeba jednak powrócić do tematu, gdyż to estetyczny i aromatyczny wynalazek jest, który uprzyjemnia wieczory.

Zapach Fresh cut roses o dziwo spodobał mi się od pierwszego powąchania. Nigdy nie przepadałam za kwiatowymi zapachami (z małymi wyjątkami), a tym bardziej różanymi. Ten jednak od razu skojarzył mi się przyjemnie z zapachem ciętych róż w zadbanej kwiaciarni. Identyczny zapach emanuje ze świecy w czasie palenia. Moim zdaniem odświeży mieszkanie lub podkreśli zapach kwiatów w wazonie. Zapach pochodzi z serii Classic z linii kwiatowej i jest dostępny w każdej formie (wosk, sampler, świeca) na Goodies.


Testujemy marzenia: nauka windsurfingu dla dwojga

Testujemy marzenia: nauka windsurfingu dla dwojga

Niedawno pisałam Wam, że wzięłam udział w pierwszym etapie tegorocznej akcji #ChcęToPrzeżyć, a już lada chwila kończy się drugi etap, w którym tym razem wybrałam sporty wodne. Lato w pełni, a mnie wtedy niesamowicie ciągnie do odpoczynku i aktywności nad wodą - spacery brzegiem plaży, wbieganie do morza, jazda rowerem po Półwyspie Helskim... Tam zawsze obserwowałam całą masę ludzi, którzy czerpali frajdę z uprawiania sportów wodnych. Nie raz przechodziło mi to przez myśl, ale nie wiedziałam, czy się sprawdzę i w tym momencie z pomocą przyszedł mi Katalog marzeń, dzięki któremu odkryłam, że pod Warszawą istnieje szkoła windsurfingu LSurf! Jesteście ciekawi jak to było?


Szkoła LSurf ma motto, którego sens prosto przełożyć na to, że nauczą windsurfingu każdego. I choć aby to polubić i chcieć się nauczyć przyda się zamiłowanie do wiatru w żaglach, wody i aktywności fizycznej to całą resztą zajmą się już oni. I to jest prawda! Gdy zawitaliśmy do szkoły, otrzymaliśmy pianki i kapoki dla bezpieczeństwa nie spodziewaliśmy się, że nic nie wiemy o windusrfingu. Doświadczona instruktorka objaśniła nam budowę deski i żagla, jak również zaznajomiła z pojęciami, których używała w czasie nauki. Później nadszedł czas na naukę na trenażerze, utrzymywanie równowagi na desce na wodzie i w końcu pływanie z żaglem w rękach. Uczucie niesamowite, jednak całość wymaga zarówno odpowiedniej koordynacji, nieco siły i doświadczenia. Sądzę, że fun jaki dała mi ta lekcja z pewnością przełoży się na powrót do tego typu aktywności i spróbowania czegoś nowego.


Może zauważyliście, ale jeśli nie to powiem Wam, że w obydwu etapach tegorocznej akcji Chcę to przeżyć wybierałam atrakcje przeznaczone dla dwójki, aby pokazać, że wspólne wyjście z przyjaciółmi czy partnerem może być czymś innym niż kinem, shoppingiem czy jazdą na rowerze. Wspólne lekcje jazdy na longboardzie czy nauka windurfingu zncznie różnią się od tych zapamiętanych ze szkoły. Tu liczy się dobra zabawa, a nabyte umiejętności to dodatkowy plus całej sytuacji. Takie oryginalne pomysły na spędzanie wolnego czasu z pewnością dają szansę lepiej poznać drugiego człowieka, jak również pozwalają żyć na całego. A Ty chcesz to przeżyć?


Lubicie sporty wodne?
Z jakimi macie doświadczenie?
Krótki wpis o opalaniu, filtrach i fototypach skóry | 7 mitów na temat opalania

Krótki wpis o opalaniu, filtrach i fototypach skóry | 7 mitów na temat opalania

Ludzie różnie podchodzą do filtrów - wybierają niskie filtry SPF, bo chcą szybciej się opalić albo nie widzą sensu brać większego, skoro jest mniejszy. Z takimi opiniami spotykam się na co dzień w drogerii, w której obecnie pracuję. Prawda jest taka, że SPF, czyli sun procection factor określa  o ile czasu dłużej można przebywać na słońcu do wystąpienia rumienia w porównaniu do czasu bez zastosowania filtra. Zakładając, że potencjalnie bez zastosowania filtra rumień wystąpi u Ciebie po 20 minutach oznacza, że filtr SPF 6 wydłuży ten czas sześciokrotnie, czyli 20 min x 6 = 120 minut (2h). Używając filtra zawsze warto znaleźć również informację na opakowaniu produktu na temat ponownej aplikacji (np po upływie 2 h od pierwszej aplikacji, po wyjściu z wody, wytarciu się ręcznikiem).
Kolejną istotną rzeczą jest również fakt, przed jakimi promieniowaniami chroni kosmetyk z filtrem. Trzy wymieniane promieniowania to UVA, UVB i UVC. Promieniowanie UVC (krótka fala) jest praktycznie w całości zatrzymywane przez warstwę ozonową, dzięki czemu niemal w ogóle nie dociera do ziemi, dlatego też producenci na opakowaniach kremów z filtrem pomijają informację o ochronie przed tym promieniowaniem. Promieniowanie UVB (średnia fala) działa na naskórek i skórę właściwą. Działanie tej fali daje skutek w postaci opalenizny, ale również i rumienia oraz poparzeń słonecznych. Promieniowanie UVA (długa fala) dociera do tkanki podkskórnej, a jego natężenie jest przez cały dzień na tym samym poziomie niezależnie od pogody. Promieniowania UVA i UVB są odpowiedzialne za fotostarzenie skóry i powstawanie nowotworów skóry.


~ Fototypy skóry ~

Fototypy skóry to podział na 6 typów skóry w zależności od reakcji na promieniowanie ultrafioletowe stworzone przez dermatologa Thomasa B. Fitzpatrick'a. W zależności od posiadanego fototypu skóry powinniśmy dopasować odpowiedni pozom filtra SPF, aby uniknąć przykrych skutków opalania się.

  1. Blady kolor skóry, niebieskie lub piwne oczy, włosy blond lub rude, bardzo często piegi - zawsze ulega oparzeniom, nigdy nie opala się
  2. Jasny kolor skóry, zielone lub piwne oczy, włosy blond, rude lub brązowe, często piegi Zazwyczaj ulega oparzeniom, trudno się opala
  3. Kremowy kolor skóry, ciemny blond lub brązowe włosy, szare lub brązowe oczy, rzadko piegi - umiarkowanie ulega poparzeniom, opala się przeciętnie
  4. Jasnobrązowa do oliwkowej skóra, ciemne włosy, brązowe lub ciemnobrązowe oczy, brak piegów - rzadko ulega oparzeniom, zawsze się opala
  5. Brązowa skóra, ciemne lub czarne włosy, ciemnobrązowe oczy - bardzo rzadko ulega oparzeniom, łatwo i mocno się opala
  6. Ciemnobrązowa lub czarna skóra, czarne włosy, ciemnobrązowe oczy, brak piegów - nigdy nie ulega oparzeniom, nigdy się nie opala.

~ Fakty i mity na temat opalania ~


1. Filtry się dodają. Fałsz.

Takie pytanie pojawiło się podczas koła fortuny na Podwórku Nivea na plaży w Gdyni i gdyby nie zdziwione miny ludzi na wieść o tym, że filtry się nie sumują  to nawet nie pomyślałabym, że ktoś może wpaść na taki pomysł. To nie prawda, że gdy najpierw posmarujemy się kremem z filtrem SPF 15, a po chwili SPF 20 to uzyskamy ochronę na poziomie SPF 35. Tak naprawdę chroni nas ostatni nałożony filtr, czyli w tym wypadku SPF 20.

2. Wystarczy jedno posmarowanie się kremem z filtrem na cały dzień. Fałsz.

Prawidłowa aplikacja kremu z filtrem powinna odbyć się ok 15-20 minut przed opalaniem i być powtarzana co 2 godziny. Ponadto należy ponownie zaaplikować krem z filtrem w przypadku kąpieli/pływania, spocenia się, wytarcia ciała w ręcznik oraz każdej innej aktywności, która może pozbyć się zakładanej ochrony kremem.

3. W cieniu się nie opalę, zrobię to tylko na plaży. Smarując się filtrem SPF 50 również się nie opalę. Fałsz.

Promienie UVA oddziałują na skórę zarówno w słońcu jak i w cieniu, zarówno latem jak i zimą, zarówno o godzinie 9 jak i o 16, z tą różnicą, że robią to w różnym stopniu. Z tego też powodu filtry powinny być stosowane przez cały rok. Przykładem osób opalonych poza plażą są geodeci, budowlańcy, ręka kierowcy (opalona przez szybę!).
Filtr SPF 50 stanowi większą ochronę skóry, jednak opalanie wciąż jest możliwe, po prostu w bezpieczniejszy sposób i w wolniejszym tempie.

4. Krem z filtrem z poprzednich wakacji nada się i w tym roku. Fałsz.

Powiedzmy sobie wprost - na większości opakowań kosmetyków widać informację, że produkt należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu albo w temperaturze pokojowej. Czy w pełnym słońcu na plaży krem nawet ukryty w torbie pod ręcznikiem uzyskuje takie warunki? No właśnie.. Poza tym według zasady prawidłowego smarowania się kremami pochłonięta ich ilość nie powinna pozwolić na to, aby zostało nam coś na przyszły rok., bowiem zaleca się stosowanie takich produktów obficie, aby uzyskać pożądaną ochronę. Niestety łatwo zaobserwować, że nasze społeczeństwo wciąż ma z tym problem..

5. Krem z filtrem daje 100% ochronę. Fałsz.

Myślę, że nie muszę tego komentować. Ale jeśli ktoś chce drążyć temat to porównajmy to do antykoncepcji - żadna nie daje 100% pewności nie zajścia w ciążę.

6. W wodzie opalisz się szybciej/bardziej. Prawda.

Tafla wody mocno przyciąga słońce, a promienie przebijają się nawet do 50 cm pod wodę.

7. Zaśnięcie na słońcu gwarantuje spieczenie się na raczka. I tak i nie.

Śpiący człowiek nie przyciąga mocniej promieni słonecznych, więc nie jest do końca prawda. W tym wypadku należy zwrócić uwagę, że w czasie snu najczęściej wystawiamy na ekspozycję jedną część ciała np leżąc na brzuchu cały czas opalamy plecy, słońce cały czas operuje tylko nad nimi, ponieważ się nie przekręcamy na drugą stronę. Aby tego uniknąć warto poprosić naszego plażowego towarzysza, aby zadbał o to, abyśmy zmienili pozycję, a dzięki temu unikniemy przykrych skutków snu w pełnym słońcu.

Może ktoś coś doda od siebie z jakimi dziwnymi poglądami na temat opalania i filtrów się spotkał?
Testujemy marzenia: nauka jazdy na longboardzie

Testujemy marzenia: nauka jazdy na longboardzie

Jestem osobą, która nie usiedzi w miejscu. Nie powinno Was to zdziwić, że w tym roku również wzięłam udział w akcji #CHCĘTOPRZEŻYĆ organizowanej przez Katalog marzeń. Ideą tej akcji jest testowanie atrakcji w formie przeżyć, czyli świetna alternatywa dla namacalnych prezentów. Obecnie zbliża się koniec pierwszego etapu, w którym każdy z uczestników miał do wyboru jedno z kilku zaproponowanych aktywności. W zależności od lokalizacji dostępne były m.in. jazda sportowym autem, monster truckiem lub tandemem, dream jump, spływ kajakowy, wirtualna rzeczywistość lub nauka jazdy na longboardzie, na którą się zdecydowałam. 


Inne atrakcje oferowane przez Katalog Marzeń, które testowałam w ramach akcji #CHCĘTOPRZEŻYĆ: rajdowa jazda Peugeot 106 s16 po torze | dream jump
Nauka jazdy na longboardzie została poprowadzona przez instruktora ze szkoły jazdy na longboardach Longboardmania. Szkołę prowadzą instruktorzy, którzy stworzyli własny sposób na życie, który zrodził się z nastoletniej pasji do deski. Nic więc dziwnego, że instruktor, któremu trafiła się grupa amatorów, wykazywał się dużą wiedzą i doświadczeniem, łatwo przychodziło mu również diagnozowanie problemów z jazdą i korygowanie ich. Musicie mi wierzyć na słowo: byłam gwiazdą grupy, która za szybko przebierała nogami i planowa jazda prosto kończyła się łukiem w lewo! Na szczęście proste i rzeczowe tłumaczenie oraz wskazówki dały mi szansę na naukę. Mi i mojemu facetowi, ponieważ wejściówka obejmowała godzinne zajęcia z nauki jazdy dla dwóch osób
Przyznam, że te zajęcia to była spora dawka świetnej zabawy, wiedzy i nauki, a także niezły trening! Nauka jazdy wymagała koordynacji wzrokowo-ruchowej, ale również i energii. To świetny pomysł na prezent dla osób, które żyją aktywnie i nie boją się sportowych eksperymentów. Ponadto z takich zajęć ucieszy się każdy fan longboardu, ponieważ zajęcia są organizowane na różnych poziomach zaawansowania. Warto również wybrać się na nie w przypadku chęci zakupu lub posiadania longboarda, aby sprawdzić czy to sport dla nas. Na koniec zaznaczę, że zwykle jeżdżę na rowerze lub rolkach, a mimo to przed zajęciami obawiałam się wybitych zębów, pościeranych kolan i całej masy siniaków. Instruktor Longboardmanii zadbał o nasze bezpieczeństwo, a wiedza i szkolenie było przekazywane w taki sposób, że dałam sobie radę, a mój facet jest nawet chętny, aby wybrać się na kolejne zajęcia. Myślę, że to najlepsza rekomendacja!


Jeździcie na deskach?
Wybralibyście się na takie zajęcia?
3 uniwersalne pomysły na prezent walentynkowy dla niej i dla niego ❤

3 uniwersalne pomysły na prezent walentynkowy dla niej i dla niego ❤

Za kilka dni nadejdzie wyczekiwane przez wszystkich zakochanych święto - Walentynki. Wiem, że wśród Was z pewnością znajdą się osoby, które uważają, że miłość powinno się okazywać codziennie, a nie jedynie od święta, jednak mimo wszystko chciałabym Was przekonać do mojej racji, że Walentynki to świetna okazja do małego podarunku. Okazywanie miłości to nie tylko trzymanie się za ręce czy puchaty miś z sercem w formie prezentu, okazywanie miłości to również codziennie wypowiadane słowa. Jedź ostrożnie, ubierz się ciepło, zostawiłam Ci obiad w lodówce - proste wyrażenia, które sprawiają, że czujemy troskę ze strony osoby, która je wypowiada. Lubimy, gdy ta osoba się uśmiecha, lubimy ją zaskakiwać - czemu nie zrobić tego 14 lutego? Przygotowałam  zatem dla Was 3 uniwersalne pomysły na prezenty z okazji święta zakochanych dla niej i dla niego - koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie.

❤ Zauroczenie

Początek związku to okres kiedy za razem najłatwiej i najtrudniej kupić drugiej osobie prezent. Z jednej strony nie ma obawy powielenia prezentu - pomijając takie bez okazji czy urodzinowe to jeden z pierwszych prezentów. Z drugiej strony pozostaje niewielka wiedza na temat partnera/ki. Z perspektywy czasu poszłabym w kierunku atutów. Zastanów się co jest atutem Twojego parnera/ki. Może Twoja dziewczyna posiada piękne włosy i ma na ich punkcie fioła? Podaruj jej anielską szczotkę Tangle Angel, która ozdobi jej toaletkę lub produkt do stylizacji włosów - może być to kosmetyk lub akcesoria takie jak prostownica. W przypadku faceta wydaje Ci się to trudniejsze? Z pewnością on również czymś się chlubi - może jest to zadbany zarost lub bujna czupryna? Mój z pewnością ucieszyłby się z produktu do pielęgnacji brody.

❤ Zakochanie

Piękny czas - zaczynacie się poznawać, wiedzieć o sobie coraz więcej. Tutaj mimo tego, że stojąc przed lustrem dziewczyna otwarcie zaczyna marudzić, że ma cellulit i rozstępy nie polecam zakupu kosmetyku antycellulitowych. Skończy się to raczej krzywym spojrzeniem, o ile nie gorzej. Czytajmy między wierszami. W poszukiwaniu pomysłu na prezent wybierzmy coś o czym nasza połówka marzy, lecz nie kupi sobie tego ze względu na cenę lub inne wydatki. Kosmetyk premium taki jak np paletka cieni The Balm lub nowa golarka to z pewnością będą trafione prezenty, które spełnią zarówno pragnienia jak i potrzeby Waszych drugich połówek.


❤ Głęboka miłość

Kilkumiesięczny lub dłuższy związek to świetna okazja do pokazania sobie jak dobrze się znacie. Zawsze za taki zaawansowany prezent uważałam perfumy - nie jest to łatwy zakup, a dodatkowo dość kosztowny w przypadku markowych perfum. Zapach na ciele rozkwita jak piękny kwiat, a złożone zapachy nie każdemu przypadną do gustu. Kiedyś od chłopaka otrzymałam wodę toaletową Euphoria Blossom - zapach totalnie mnie oczarował, a fakt, że wybrał go samodzielnie dodatkowo mnie rozczulił. Zdecydowanie muszę przyznać, że musiał mnie dobrze poznać, ponieważ jestem dość wybredna i nie zadowoliłby mnie pierwszy lepszy flakonik. Jak się później okazało oboje lubimy zapachy Calvina Kleina - może i w Waszym przypadku sprawdzi się porada zapachu dla dwojga? Niektóre marki oferują zgrane duety, czyli zapach dla niej i dla niego w tej samej linii.

Walentynki tuż tuż, więc w razie zamawiania prezentu pamiętaj aby wybrać właściwy sklep - nie zawsze musi być sprawdzony przez Ciebie, ale budzący zaufanie, z dobrymi opiniami. Takim właśnie punktem sprzedaży jest Amfora.pl, która gwarantuje dostawę na czas, tak aby prezent dotarł na czas. Znajdziecie tam wszystkie produkty, o których wspominałam, ale również ponad 15 tysięcy innych artykułów, a więc oferuje szeroki wybór asortymentu, z którego na pewno wybierzecie idealny prezent dla ukochanego/ej. Koniecznie dajcie znać jaki podarek Was ucieszyłby najbardziej, a także podzielcie się informacją o zeszłorocznych prezentach jakie otrzymaliście.
Podsumowanie stycznia ☘

Podsumowanie stycznia ☘

Pomyślałam, że wraz z nowym rokiem mogę przeprowadzić eksperyment polegający na wprowadzeniu nowej serii postów. Kiedyś było wielu czytelników zainteresowanych przeglądami kulturalnymi, jednak tym razem to nie będzie tylko to. Dość popularne stały się podsumowania miesiąca, w których autorki opowiadają jak minął im miesiąc pod względem prywatnym oraz dzielą się swoimi miesięcznymi ulubieńcami. Myślę, że to świetna okazja do tego by poznać się lepiej, ale również podzielić się z Wami codziennymi rzeczami takimi jak co warto zobaczyć w kinach czy co można spróbować zjeść lub zrobić.


Wydarzenia

Początek stycznia minął mi niepostrzeżenie - nawet nie wiem kiedy w kalendarzu pojawił się 13 stycznia, a wraz z nim Blogokarnawał w Ostrowcu Świętokrzyskim, na który udałam się razem z ukochanym, ponieważ nie chciał mnie puścić samej w taką trasę w dniu naszej 11 rocznicy. Początkowo mieliśmy nocować w okolicy, jednakże wróciliśmy jeszcze tego samego dnia, aby następnego bawić się na placu Defilad w Warszawie z okazji 26 finału WOŚP. Kilka koncertów lubianych zespołów, kilka nowych poznanych. Po koncercie zdecydowanie bliżej zapoznałam się z twórczością Nocnego Kochanka, do którego wcześniej nie było siły, abym się przekonała.

Kultura

W minionym miesiącu wyszłam do kina na dobrą, polską komedię, którą z całego serca Wam polecam. Gotowi na wszystko. Exterminator to film opowiadający o losach muzyków, którzy reaktywują swój dawny zespół w świetle realiów małego miasteczka. Produkcja jest napakowana znanymi przebojami, bardzo dobrym wokalem Pawła Domagały i jak na polski film jest bardzo przyjemna w odbiorze. Wśród pierwszy raz obejrzanych przeze mnie filmów znalazł się również katastroficzny San Andreas - bardzo fajna alternatywa dla innych znanych filmów w tym gatunku czy  niezbyt popularny Ojczym - trzymający w napięciu thriller o ojcu-psychopacie, czyli jak wymordować rodzinkę. W pamięci zapadł mi również nagradzany oscarami poruszający film pod tytułem Lektor - film o chwili, która zmienia późniejsze życie, o miłości młodzieńca i dojrzałej kobiety w czasach targanych wojną.


Lifestyle

Choć zima na dworze to bez strachu chętnie wychodziłam na spacery - zarówno po swoim mieście, ale również udałam się i na warszawską starówkę po raz kolejny podziwiać iluminacje. Aktywność przejawiała się również w niechęci siedzenia w miejscu, więc zrobiłam sobie kilka wyjść na shoppingowe cardio - jednym z celów zakupowych było nabycie prezentu na urodziny dla mojej przyjaciółki. Energia rozpierała mnie również podczas wyjścia na trampoliny do Stacji Grawitacji - gdy chłopak i jego siostra opadali już z sił ja nie dawałam za wygraną. Swoją drogą byliśmy świadkami uroczych zaręczyn w tym miejscu! Z pewnością zauważyliście również wzmożoną aktywność na blogu - wreszcie zaczęłam regularniej publikować posty! Wydaje mi się, że troszkę lepiej zaczęłam gospodarować czasem, jednak muszę przyznać, że leżąc pod kocykiem w ciepłych skarpetkach z pomponami (pokochałam je jak co zimę!) i paląc świece sprawiałam sobie niesamowity klimat ku temu, gdy za oknem mróz. 

Kuchnia

Weekendowym hitem śniadaniowym stały się panierowane serki camembert z sosem żurawinowym! Rozgrzewające sery pokochałam również w kanapkach Maestro w McDonald's oraz sezonowej ofercie w KFC, a w odpowiedzi na ich ofertę śniadaniową stworzyłam własną wariację. Parówka lub kawałki kurczaka i ser zawijam w tortilli i zapiekam w opiekaczu do kanapek - rozgrzewające, smaczne i proste. Chętnie również przyrządzaliśmy z chłopakiem klasyczne zapiekanki ze startymi pieczarkami i serem. Moim odkryciem również stała się tarta śliwkowa w Green Cafe Nero w zestawie z latte.


Cele na kolejne miesiące

Mam plan, aby zaplanować sobie najbliższy rok. Urlop już mam załatwiony - zarezerwowałam miejsce, teraz grzecznie czekam na zapisy na See bloggers. Urlop mam w tym czasie, będę wtedy w okolicy - wszystko się składa idealnie.. obym się jeszcze zakwalifikowała. A jak już jesteśmy przy wydarzeniach - jak an szpilkach siedzę i czekam na ogłoszenie listy uczestników Meet Beauty - sądzicie, że mam szansę? Mam również plan stworzyć wishlistę - wiem, że na pewno wyląduje na niej wyczekiwany od dawna fotel do toaletki, ale muszę również nabyć jakieś buty na sezon wiosenny. Aaa i koniecznie, czym prędzej muszę sobie kupić kalendarz - gdy go posiadam, to wydaje mi się, że jestem lepiej zorganizowana.
• Kringle Candle • Winter wonderland

• Kringle Candle • Winter wonderland

W ostatnich dniach za moim oknem panowała istna wiosna - słoneczne dni, zieleniąca się trawa i wypuszczający pączki krzew róży w moim ogrodzie zupełnie nie zwiastowały powrotu zimy. Szczerze mówiąc już sądziłam, że jak zwykle przespałam okres, kiedy spokojnie mogłabym wrzucić opinię o daylighcie Kringle Candle Winter wonderland - przecież to zimowy zapach, który kupiłam jeszcze w grudniu. Tak sądziłam do minionej soboty. Wychodząc z domu do pracy ujrzałam istny lód na szybie samochodu, uliczki w mojej miejscowości były śliskie, a w niedzielę wychodząc na spacer chłopak spostrzegł drobne płatki śniegu unoszące się w powietrzu. Wygrałam - nie zaspałam - spokojnie mogę Was uraczyć wpisem na blogu o zapachu zimowego lasu!


Winter wonderland trafił do mnie ze względu ceny - był zapachem miesiąca na Goodies i kosztował niecałe 10 zł, poza tym przed świętami w grudniu chciałam nastroić się zimowo, ponieważ aura nie sprzyjała. Zdecydowałam się na daylighta ze względu małej niechęci do używania kominka (szkoda było mi czasu na jego nieustanne opróżnianie i czyszczenie). Zapach na sucho jednak mi się nie spodobał, obawiałam się, że będzie to toaletowy zapach choinki, więc czekał sobie na premierę w moich czterech kątach aż do stycznia. Gdy w końcu zdecydowałam się na odpalenie przepadłam. Zapach jest dość mocny i wyrazisty, jednak piękny. Kojarzy mi się z baśniowym lasem pachnącym świerkami i sosnami pokrytymi śniegiem, który w ciągu dnia delikatnie topnieje w promieniach słońca, natomiast wieczorem znowu krzepnie i skrzypi pod butami. W pierwszej chwili skojarzył mi się z filmem Opowieści z Narni i choć nie pamiętam dokładnie tej adaptacji, to jednak od razu oczami wyobraźni ujrzałam zaśnieżone iglaki po przejściu na drugą stronę szafy. Gdyby filmy emitowały również zapachy, to w tym momencie czułabym właśnie Winter wonderland.



✵ Blogokarnawał w Ostrowcu Świętokrzyskim ✵ relacja

✵ Blogokarnawał w Ostrowcu Świętokrzyskim ✵ relacja

Spotkania blogerskie to zawsze świetna okazja do poznania osób z blogosfery, których znamy jedynie z bloga lub ponowne spotkanie tych już poznanych. Jak tylko usłyszałam o blogowigili w Ostrowcu Świętokrzyskim, to od razu żałowałam, że nie będę mogła się tam wybrać i spotkać ponownie Asi. Na moje szczęście świąteczne spotkanie blogerek przerodziło się w blogokarnawał, o którym dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć.


Datą spotkania był 13 stycznia, równocześnie był to dzień mojej 11 rocznicy z facetem, więc od razu zadeklarował się, że mnie zawiezie i grzecznie tam posiedzi, żeby nie zostawiać mnie samej w naszym dniu. Niestety nie udało nam się dojechać na czas - przyczyniły się ku temu korki i niewłaściwy zjazd na trasie. W momencie, kiedy dojechaliśmy na miejsce docelowe trafiliśmy akurat na prezentację pani Lucyny, która dzielnie reprezentowała markę Dermacol. Wspaniała, bardzo miła kobieta! Zapraszając ją, dziewczyny wiedziały co robiły, zdecydowanie uświetniła nasze karnawałowe spotkanie. Całość miała miejsce w restauracji A'propos w Ostrowcu Świętokrzyskim. Miejsce tętniło życiem od samego początku, a zwalniające się stoliki od razu były zajmowane przez nowych gości. Miejsce było bardzo klimatyczne, jednak każda z nas chyba zwróciła uwagę, że nieco trudno robiło się tam zdjęcia, jednak kto by się tym przejmował, kiedy rozmowy trwały w najlepsze, a organizatorki co rusz zaskakiwały swoją kreatywnością w przygotowywaniu spotkania.


Ten piękny tort, który widzicie w dolnym rogu na zdjęciu powyżej przygotowała dla nas Cukiernia u Ani, natomiast personalizowane muffinki Cukiernia Słodki Zakątek. Dziewczyny również zadbały o to, abyśmy miały niesamowite pamiątki ze spotkania. Każda z nas otrzymała maskę karnawałową - było w nich sporo selfie, a teraz po spotkaniu służy również jako niebywały gadżet do zdjęć. Dodatkowo ciekawym elementem spotkania były kartki z komplementami - każda z dziewczyn miała napisać coś miłego sobie nawzajem na specjalnie przygotowanych graficznie kartkach - z logo spotkania oraz bloga właścicielki.


W środowisku blogerek urodowych przyjęło już się tak, że każde spotkanie ma jakiś cel, chcemy wspólną pasją do kosmetyków nieść pomoc. Tym razem odbyło się bez licytacji, jednak dziewczyny przygotowały upominki od sponsorów, a ponadto zrobiły zbiórkę pod kątem finału WOŚP, który odbywał się następnego dnia. Szczytny cel, w tym roku dla wyrównania szans w leczeniu noworodków. Upominki od sponsorów i partnerów spotkania pokażę Wam w kolejnym wpisie, a poniżej wrzucam jeszcze kilka zdjęć ze spotkania.






Poniżej zamieszczam dla Was listę uczestniczek wraz z linkami do ich blogów:

Zdjęcie podkradzione Paulinie z bloga Beautiful Duty
Moja kolekcja zegarków z Aliexpress - modele, jakie znajdziecie na chińskim allegro, a jakość - bez tajemnic

Moja kolekcja zegarków z Aliexpress - modele, jakie znajdziecie na chińskim allegro, a jakość - bez tajemnic

Szczerze przyznam, że nie planowałam takiego wpisu, a jednak podczas sprzątania w szafie natrafiając na całą masę zegarków pomyślałam, że nie jest to głupi pomysł. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie Aliexpress cieszy się dużą popularnością, na facebooku roi się od grup, które inspirują swoimi znaleziskami na tym chińskim allegro oraz opiniują produkty zamówione z Azji. Czy i Wy jesteście ciekawi jakie zegarkowe perełki mam w swoich zbiorach? Chcecie poznać moje upodobania co do wzorów? Zapraszam do dalszej części wpisu.


Aliexpress ciekawiło mnie od dawna, ale zakupy zaczęłam na nim robić dopiero, gdy sklepy zaczęły oferować możliwość płatności przelewem. Moimi pierwszymi zakupami tam były oczywiście ozdobne zegarki. Nie napalałam się na wysoką jakość, zależało mi na różnorodności, traktowałam je jako modny dodatek do ubioru. Nie będę oszukiwać, że cena na alie była okazyjna - koszt zegarka do 10 zł i darmowa dostawa oznaczała jakieś 20 zł taniej niż z allegro, gdzie koszt zegarka jest dwukrotnie większy, a jeszcze należy pokryć koszt wysyłki. Poniżej przedstawię Wam kilka modeli, które udało mi się ściągnąć od majfrenda, a także porównanie z zegarkami zamówionymi na allegro.

Pierwsze dwa modele to właśnie zegarki, które dostałam w prezencie na święta jakieś 2 lata temu. Z moich ustaleń wynika, że właśnie one zostały zakupione na allegro. Bardzo mi się podobają - pierwszy z nich ma motyw kotwicy, który jest zdecydowanie moim konikiem, a tutaj jeszcze kolorystyka mnie oczarowała. Drugi również był wymarzony - chciałam bowiem napis na tarczy, z którym mogłabym się utożsamiać. Wiecie, taki tatuaż dla ubogich bojących się bólu. Już tutaj zaznaczę, że zegarki mają porównywalną jakość z tymi zamówionymi z aliexpress. Co do smuteczków, to w miętowy był przekładany - dla wyjaśnienia otrzymałam 2 takie same, w jednym zniszczył się pasek, w drugim padła bateria. Logicznie to ujmując z dwóch złożył się jeden. Co do drugiego to zdarza mu się, że odpada śrubka od ustawiania mechanizmu zegarka. Ten zegarek również zarysował się na szkiełku.


Teraz pora na mój pierwszy nabytek z aliexpress. Przeglądając kolejne strony chińskich sklepów napotykałam mnóstwo zegarków na wstążce, które były jakby podwójnie przewiązane (na zdjęciach kokarda znajdowała się obok koperty). Wyglądało to na tyle uroczo, że wyszukałam odpowiedni wzór na wstążce i złożyłam zamówienie. Zamówiłam dwa, które miały paseczki - czarno-biały klasyk oraz różowo-biały z myślą o wakacjach. Brutalna prawda ujawniła się, gdy zamówienie doszło. Niestety pasek materiału, bo wstążką tego nie nazwiemy jest na tyle krótki, że nie da się go przewiązać jak na zdjęciach produktu na stronie. No cóż, mimo to dalej uważam, że ma swój urok. Zdecydowanym plusem tych zegarków jest zdejmowana koperta, więc w zasadzie zamawiając jeden zegarek mamy szerokie pole pomysłu i możemy tworzyć własne paski, wstążki czy bransoletki. Szkoda, że przy tych ofertach sprzedaży nie ma możliwości zamówienia jednego kompletu i domówienia pasków analogicznie do pudełek na zegarki jak przy niektórych aukcjach. Co do jakości samego produktu - koperta sprawdza się bez zarzutu, natomiast dołączony pasek jednak bardzo szybko się wyciera. Kolejne zdjęcie zdecydowanie ukazuje różnice pomiędzy używanym i nieużywanym paskiem. Podobnie jest z rantami koperty - ścierają się - powiększcie sobie zdjęcie. Na minus również padnięcie baterii po jakimś pół roku od dotarcia zamówienia.


Kolejne dwa zegarki to wspólne zamówienie z koleżanką z pracy - obie zdecydowałyśmy się na motyw kota z Cheshire, czyli popularnym znikającym kocie z Alicji w krainie czarów. Przyznam szczerze, że ten zegarek póki co nie wykazuje wad. Mój drugi wybór to zegarek z serduszkami na tarczy na cienkim pasku. Takiego zegarka brakowało w mojej kolekcji. Wąski pasek wydaje się być bardzo kobiecy, a i zegarek ma swój urok. Niestety miano jednego z ulubionych wiąże się ze sporym zużyciem - jak widać na początkowym zdjęciu pasek uszkodził się na wysokości wyrobionej od noszenia dziurki. Poza tym jedno z serduszek na tarczy jak widać się przesunęło, jakby odkleiło. Ponadto przyglądając się można dostrzec rysy na szkiełku.


Ostatni zegarek w tym poście to klasyczna podróbka. Link do produktu uzyskałam na jednej z grup aliexpress na facebooku. Zegarek zamówiłam z ciekawości - chciałam zobaczyć jakie będzie podobieństwo/różnice do oryginału. Przyznam, że dla niewprawionego oka może wydawać się identyczny, chociaż już na samym starcie widzę różnice choćby w pasku - ma zdecydowanie inny odcień, wygląda zupełnie inaczej. Przyznam szczerze, że mimo iż mi się podoba, to jednak nie sięgam po niego za często - obecnie cieszę swe oko moim prezentem świątecznym, a mianowicie zegarkiem Paula Hewitta, więc podróbka Cluse poszła w odstawkę.


Podsumowując: wybór zegarków jest obłędny - kolory, fasony, wzory - jest tego bez liku. Jeśli chodzi o zamówienia z Polski czy z Chin, to myślę, że na przykładzie moich zegarków widać, że wszędzie możemy trafić na kiepską jakość czy wady, które się ukażą. Uważam jednak, że odrobina cierpliwości na międzynarodowe zamówienie może poskutkować podwojeniem przyjemności - no chyba, że stawiacie na minimalizm, to nie namawiam do złego ;)

Co sądzicie o zamawianiu na aliexpress?
Czy podobał Wam się wpis? Chcielibyście w przyszłości kolejne na temat zamówień z alie albo ogólnie gadżetów takich jak zegarki?
• Kringle Candle • Gold & cashmere

• Kringle Candle • Gold & cashmere

Dzisiaj przychodzę z nowym postem, do którego zmotywował mnie jeden z wpisów na kartce z komplementami podczas spotkania blogerek na Blogokarnawale w Ostrowcu Świętokrzyskim. Relacja ze spotkania pojawi się na blogu już wkrótce, w sobotę mogliście obserwować kadry na moim stories na instagramie, natomiast dzisiaj znajdziecie tam relację z wczorajszych koncertów pod Pałacem Kultury z okazji 26 edycji WOŚP. Jeśli chcecie być na bieżąco zachęcam do obserwowania mojego profilu na instagramie - @malenkabloguje. Koniec tych zapowiedzi, zapraszam Was na najnowszy pachnący wpis! :)


Przed świętami zamówiłam sobie zapachy grudnia na Goodies, jednak mimo planów blogmas niestety nie ze wszystkim się wyrobiłam. Zapach mimo, iż był przeceniony w okresie świątecznym idealnie sprawdzi się również teraz. Wybrany przeze mnie zapach Gold & cashmere w postaci daylighta ma w sobie wielką moc. Jest to zapach słodki, ale zarazem elegancki. Woń jest idealną mieszanką cytrusów, wanilii, piżma i drzewa sandałowego. Choć osobno te składniki to zupełnie różne bajki, tak w tej mieszance tworzą wysublimowany aromat kojarzący się z luksusem, ale również i ciepłem oraz poczuciem bezpieczeństwa. Zapach ten chętnie wyczułabym w salonie kosmetycznym podczas zmysłowego masażu, ale również chętnie odpalę go ponownie podczas wieczoru we dwoje. Gold & cahsmere jest otulający i niezwykle przyjemny, choć składając zamówienie na niego chyba najmniej stawiałam - bardziej jednak kusiła mnie żurawina, o której kilka słów znajdziecie w poprzednim zapachowym wpisie ;)


Stawiacie na nieoczywiste zapachy czy raczej decydujecie się na takie, których nazwa od razu oznacza zapach?

Podsumowanie świątecznej wishlisty ☄

Podsumowanie świątecznej wishlisty ☄

Nowy rok pod względem blogowym rozpoczął się dla mnie strasznie - tuż przed sylwestrem zgubiłam kartę pamięci ze wszystkimi zdjęciami do planowanych postów. Przez to wszystkie posty czekają w kolejce na ponowne wykonanie zdjęć, a więc masa pracy przede mną. Oby nie zastała mnie połowa miesiąca bez żadnego posta dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem świątecznej wishlisty - wybaczcie proszę prowizoryczne zdjęcia., chwilka minie nim uda mi się wszystko nadrobić.

❆ nowy portfel ✔

Udało mi się wybrać model w urocze serduszka - poza tym to klasyczny model w czarnym kolorze. Niestety wybranie modelu to pierwsza część tego zakupu, później trzeba było jeszcze znaleźć sklep, w którym będzie on dostępny w całości - był urwany suwak. W jednym z Sinsayów trafiłam na niezbyt miłą obsługę, gdzie pani poinformowała mnie o braku dostępności w warszawskich salonach i żebym sobie zamówiła go online. Kupiłam go w kolejnej galerii, którą odwiedziłam.


❆ nowe perfumy ✔

Jak wiecie uwielbiam wody toaletowe CK i zapach Beauty udało mi się otrzymać już na Mikołajki. Oprócz tego udało mi się zakupić 2 wody toaletowe w cenie na do widzenia: Katy Perry oraz Beyonce, a także dostałam perfumy od rodziców na święta. Okazuje się, że przybyło mi więcej zapachów niż oczekiwałam.


❆ nowa płyta zespołu U2 ✔

Singiel You're the best thing aobout me coraz częściej rozbrzmiewa w moim samochodzie - jeśli obserwujecie mnie na snapchacie @malenkabloguje z pewnością o tym wiecie. Przyznam, że naszła mnie ochota na jeszcze kilka płyt innych zespołów - dawno nic takiego sobie nie kupowałam, choć tą otrzymałam od chłopaka na gwiazdkę.



❆ nowe pędzle ✔

Pędzle Makeup Revolution wpadł do mnie przy okazji zakupów świątecznych dla siostry Grześka. Nie mogłam oprzeć się pokusie, obniżonej cenie i faktowi, że raczej nie dostanę ich od nikogo na święta. Te wydały mi się porządnie wykonane i pełne uroku - zobaczymy jak się sprawdzą w regularnym użytkowaniu.


❆ zegarek Paula Hewitta i bransoletka ancuff ✔

Zegarkowe marzenie spełnił ukochany. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam gdy założyłam go na rękę. Jest piękny, może już widzieliście go na moim instagramie @malenkabloguje. Radości nie było końca gdy po rozpakowaniu prezentów Grzesiek wyjął jeszcze jedno pudełeczko z kieszeni, w którym była równie upragniona bransoletka. Musicie przyznać, że jestem prawdziwą szczęściarą!



❆ kolczyki inspirowane origami ✘

Kolczyki niestety jeszcze nie trafiły do moich zbiorów, ale wciąż będę o nich pamiętać, ponieważ nadal bardzo mi się podobają. Przy okazji wishlisty wspominałam już gdzie łatwo je dorwać - mam nadzieję, że uda mi się to zrobić dość szybko. A swoją drogą ciekawiłaby Was wishlista na nowy rok?

❆ miętowe rękawiczki ✘

Wprawdzie jak dotąd zima była dla nas łagodna, aczkolwiek ostatnie mrozki dają się we znaki. Rękawiczki przydałyby się tym bardziej, jednak jak na złość nigdzie nie mogę znaleźć w tym określonym kolorze.. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie niech da znać w komentarzu!

❆ matowy top hybrydowy Neonail i naklejki na paznokcie Unicorn by Neess ✘

Nie kupiłam powyższych pozycji - choć stoisko Neonail mijałam kilkakrotnie, a Naturę odwiedzałam regularnie, to analogicznie top wypadał mi z głowy w gorączce świątecznych zakupów, a naklejki w wybranym sklepie nie były jeszcze dostępne. Cóż, chyba muszę się zmobilizować do zakupu online.  W sezonie świątecznym matowe pazurki uzyskiwałam matując bloczkiem zwykły top - jakoś trzeba było sobie radzić :D


Z tego miejsca ponawiam pytanie o miętowe rękawiczki - czy gdzieś je widzieliście? Oraz chętnie zapytam czy bylibyście zainteresowani noworoczną wishlistą? Dajcie również znać w jaki sposób rozpieścił Was Wasz Mikołaj, co sobie sami sprawiliście, z jakich nowości grudnia jesteście najbardziej dumni - może jest to luksusowy kosmetyk, prawdziwy gadżet lub coś innego? ;)
Suplement diety Look Up - co warto wiedzieć o suplementach? Czy są bezpieczne?

Suplement diety Look Up - co warto wiedzieć o suplementach? Czy są bezpieczne?

Rok 2017 się kończy, a skoro nadchodzi nowy 2018, to z pewnością będzie towarzyszyła mu masa postanowień. Schudnąć, wyładnieć - to najpopularniejsze z nich. Wszystko jest dla ludzi, jednak należy pamiętać aby robić to z głową. Spadek wagi warto połączyć z dietą i aktywnością fizyczną, natomiast uroda to nie same zabiegi kosmetyczne i makijaż. Zdrowe podejście do tematu z pewnością przyniesie lepsze i szybsze efekty, więc lepiej wcześniej zgłębić temat. Jeśli chodzi o urodę, to często przyczyną wypadania włosów czy kruchych paznokci są brakujące witaminy. Na rynku mamy dostępne różne suplementy diety przeznaczone do wspomagania organizmu - jak wybrać najlepsze?


Dzisiejszy temat omówię na podstawie naturalnego suplementu diety Look up, którego formuła poprawia kondycję włosów, skóry i paznokci. Wybierając taki preparat warto zainteresować się jego składem - czy w nim faktycznie znajdują się składniki aktywne? W jakich są ilościach? Look up zawiera siarkę organiczną i biotynę, które tworzą keratynę - białko skóry, włosów i paznokci oraz kolagen, który wpływa znacząco na ich elastyczność, natomiast wzmocnienie oferuje ekstrakt ze skrzypu polnego. Witaminy E, C i miedź chronią komórki przed stresem oksydacyjnym, który poniekąd wiąże się ze złym odżywianiem, a więc niedostarczaniem organizmowi składników odżywczych. Ekstrakty z bambusa i pokrzywy dbają o włosy - pobudzają cebulki, hamują ich wypadanie oraz zatrzymują rozwój wolnych rodników podobnie jak cynk


Obietnice wynikające z właściwości składników aktywnych i opisu producenta zwykle są piękne, a jak jest w rzeczywistości? Często jesteśmy rozczarowani chwilowym lub zupełnym brakiem efektu, ale czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego dlaczego tak jest? Warto uświadomić sobie kilka faktów:
  • zapoznanie się z ulotką to ważna sprawa - tam wyczytamy czy preparat jest przeznaczony dla nas, a także jakie mogą być skutki uboczne lub czy można stosować go z innymi suplementami/lekami - Look up wyłącza kobiety w ciąży i karmiące oraz dzieci, ale zezwala na łączenie z innymi preparatami
  • bezpieczeństwo preparatu - nie kupuj suplementów niewiadomego pochodzenia, wybierz takie, które jak omawiany został przebadany przez biotechnologów i dietetyków podczas tworzenia receptury i ustalania gramatury składników
  • suplementy to nie jest to zamiennik zbilansowanej diety, więc nie należy zapominać o zdrowym trybie życia - witaminy dostarczane wraz z pokarmem oraz aktywność fizyczna z pewnością wspomogą działanie suplementu
  • odpowiednie dawkowanie - nie należy przekraczać zalecanej dziennej dawki spożycia - w tym wypadku są to 2 tabletki na dobę podczas posiłku popite wodą
  • minimalna długość suplementacji potrzebna do osiągnięcia widocznych rezultatów -pamiętaj, że u kogoś może zadziałać szybciej, u kogoś wolniej, jednak często zdarza się tak, że załamujemy ręce ponieważ wybraliśmy opakowanie, a różnicy nie widać. Wniosek z tego taki, że należy przestrzegać zaleceń - tutaj rekomendowane są 3 miesiące 


Na koniec chciałabym się z Wami podzielić kodem rabatowym na zakupy w sklepie Grinday.com, gdzie kupicie m.in. suplement Look up - 10% zniżki na hasłoGRINDAY10. Aby skorzystać z rabatu należy podany kod wpisać w polu kod promocyjny znajdujący się w koszyku. Proszę Was również o informację na temat Waszych postanowień noworocznych i opinię co sądzicie o suplementacji?

Szczęśliwego Nowego Roku!
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger