Fotodepilacja w DepilConcept

Fotodepilacja w DepilConcept

Ostatnio w internetach spotkałam się z obrazkiem przedstawiającym Jigsawa oraz opisem o 5 miesiącach do lata jako czas na schudnięcie - gra rozpoczęta. Szczytny cel - nowa figura na lato, to coś, co na pewno doda nam kobietom pewności siebie. Figura fitness, to jedynie część atrakcyjnego wyglądu. Jak stwierdziła Tosia w kultowym filmie 'Nigdy w życiu':

'Baw się dobrze. A, musisz wiedzieć tylko jedno. W dzisiejszych czasach depilacja jest absolutną koniecznością. Nie tylko nóg..'

Dziewczyny postawmy sobie cel (nie tylko!) na lato - żadnych niechcianych włosków, podrażnień, zaczerwienień ani tych czarnych kropeczek, które najczęściej widać pod pachami, pomimo tego, że zostały ogolone. Cel już przyjęłam do wiadomości. Liczę, że postawiony publicznie zmotywuje mnie do działania oraz skuteczności w wykonaniu. Dzięki uprzejmości DepilConcept na Ursynowie (Aleja KEN 86) przetestuję na własnej skórze zabieg fotodepilacji pach i opiszę Wam wrażenia z zabiegów oraz efekty, jakie uzyskam po każdym z 4 zabiegów.

Jak wygląda zabieg? 

Osoba wykonująca zabieg oczyszcza miejsce oraz rozprowadza specjalny żel, który koncentruje wiązki światła emitowane przez urządzenie IPL. Światło przenika przez naskórek aż do skóry właściwej i jest selektywnie pochłaniana przez melaninę (barwnik znajdujący się we włosach). Duża ilość pochłoniętej energii powoduje gwałtowne zwiększenie temperatury włosa co prowadzi do uszkodzenia cebulki.

Dlaczego warto zdecydować się na fotodepilacji?

  • dzięki niej można uzyskać trwałe efekty redukcji owłosienia
  • jest bezbolesna - wyczuwalne jest jedynie ciepło
  • można ją stosować praktycznie na całej powierzchni ciała
    (za wyjątkiem: okolicy oczu i brwi, skóry głowy oraz jąder)
  • czas zabiegu jest krótki oraz jest nieinwazyjny, więc można go wykonać nawet w trakcie dnia z napiętym grafikiem
  • można ją stosować nawet na skórze wrażliwej i naczynkowej

Fotodepilacja jest stworzona właśnie dla Ciebie jeśli..

  • masz dosyć ciągłej depilacji
  • występuje u Ciebie wrastanie włosków
  • na depilację reagujesz podrażnieniem oraz zapaleniem mieszków włosowych
  • ze względu na czynniki hormonalne masz nadmierne owłosienie
  • a zwłaszcza jeśli zmagasz się z mocnymi i ciemnymi włoskami na jasnej skórze

Jeśli wciąż brak Ci pewności..

Udaj się na wizytę do salonu DepilConcept, gdzie zostanie przeprowadzony z Tobą kompleksowy wywiad, który wykaże wskazania i ewentualne przeciwwskazania do wykonania zabiegu. U mnie chwilowa dyskwalifikacja była związana z przyjmowaniem antybiotyków, ale obecnie jestem przed drugim zabiegiem. Jak się chce to można ;)


Korzystał ktoś z Was z fotodepilacji?
No more secrets: wpływ Grey'a na popkulturę, rozwój zapachu w świecy

No more secrets: wpływ Grey'a na popkulturę, rozwój zapachu w świecy

Stało się! Od kilku dni w polskich kinach można oglądać nowy film: Ciemniejszą stronę Greya (swoją drogą wypadła całkiem nieźle!). Choć trylogia EL James była dość kontrowersyjna, a pierwsza część filmu nie została dość pozytywnie odebrana przez widownię, to nie da się ukryć, że postać głównego głównego bohatera wywarła duży wpływ na popkulturę..

Książka mimo dość specyficznego określania zyskała spory rozgłos - coraz więcej czytelników na świecie po nią sięgało - w końcu trzeba to samemu ocenić, a nie bazować na opiniach innych. Ilość sprzedawanych egzemplarzy rosła z dnia na dzień, a producenci wykorzystali fakt popularności by tworzyć produkty inspirowane serią. Wiecie coś na zasadzie ubranek dziecięcych z postaciami z bajek. Tuż po książce pojawił się film, a wraz z nim przedmioty związane z filmem. Inspirowana była seria lakierów do paznokci, pojawiła się również bielizna czy akcesoria, które Chistian spokojnie mógłby wykorzystać w czerwonym pokoju - począwszy od kajdanek kończąc na pejczach. Odnoszę wrażenie, że w niektóre pary mogły się również bardziej na siebie otworzyć w sypialni. No i oczywiście siedzi mi w głowie stwierdzenie, że facet zainteresowany BDSM to psychol, a dziewczyna, która naczytała się książek to słodka księżniczka. Cóż, coś w tym pewnie jest.

Wśród blogerek najbardziej popularny stał się jednak zapach Kringle Candle stworzony z myślą o Greyu. Sama zaczęłam od wosku - sięgnęłam po niego z czystej ciekawości, a zostałam fanką na dłużej. Nie muszę ukrywać, że był to też pierwszy raz kiedy zamarzyła mi się duża świeca, która zawsze odpychała mnie ceną. Postanowiłam sobie na nią uzbierać w programie dla blogerów na Goodies, jednak nie było to takie łatwe ze względu na wciąż wychodzące nowinki i chęć ich zakupu. Ostatecznie swoją dużą świecę Greya dostałam od ukochanego na gwiazdkę. Sama świeca jest ciężka (623 g samej świecy + słój), a dwa knoty pozwalają jej na równomierne rozpalenie do ścianek i powstanie sporego basenu. Wspaniała grafika dostojnego mężczyzny na przodzie słoja wciąż przyciąga wzrok, jednak najciekawszy jest tutaj rozwój zapachu.
Zapach pozostał dla mnie niezmiennie przyciągający. Szczerze przyznam, że rozwija się jak Christian przez kolejne części książki. Początkowo jest to elegancki, męski zapach, obok którego nie można przejść obojętnie. Wyczuwalne są w nim również kwiaty, którymi w kolejnej części zasypał Anę oraz otulającą wanilię imitującą jego ciepło i oddanie, kiedy już dał się ponieść miłości.

Kto z Was dał się ponieść Greyowemu zapachowi? :)
Nowości stycznia

Nowości stycznia

Moja systematyczność w pisaniu ostatnio mnie przeraża, choć w sumie się jej nie dziwię. Wracam z pracy, to wieczór spędzam jako kokon w kocu z dobrym filmem, a dzień wolny przesypiam. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała więcej energii by wejść ze swoim nowym planem odnośnie bloga.
Dzisiaj przychodzę z wpisem, który powinien już wisieć na blogu od początku miesiąca, czyli zakupami ze stycznia. Był to miesiąc, w którym pozwoliłam sobie na więcej. Sporo było zakupów ciuszkowych, chłopak zaszalał motoryzacyjnie (po grudniowych felgach doszły opony oraz faltdach), a ja kupiłam jeszcze kilka kosmetyków. Miesiąc podsumowaliśmy dwoma większymi wyjazdami - Wrocław oraz Gdańsk i wybrzeże, więc.. w sumie nie dziwię się sobie, że jestem spłukana, ale szczęśliwa ;) Gotowi na przegląd moich skromnych zakupów?

Moje paznokcie ostatnio znów są w słabej kondycji. Ratunkiem w takiej sytuacji jest dla mnie przedłużenie ich na szablonie za pomocą hybrydy. Ostatnio stałam się fanką proteinowej bazy Indigo, więc zakup był oczywisty. Jak już udałam się do punktu dystrybucyjnego Indigo skusiłam się jeszcze na jeden lakier hybrydowy. Minusy punktu dystrybucyjnego na Nowogrodzkiej w Warszawie są takie, że miejsce jest słabo oznakowane - szukaliśmy i szukaliśmy, aż w końcu zadzwoniłam, aby ktoś mi objaśnił jak dotrzeć. Druga sprawa to brak możliwości płatności kartą. Jednak obsługa oraz wybór to zrekompensowały.


W Rossmannie zawitałam kilkukrotnie - czasem wyszłam z niczym (ale bardzo spodobał mi się kubek termiczny, który pokazywałam Wam na snapchacie!), innym razem z zabiegiem na stopy Evree. Największą zbrodnię popełniłam będąc we Władysławowie. No więc jesteśmy sobie nad morzem, bo Patka była na szkoleniu, zostajemy na kilka dni. Padł pomysł by wybrać się do reklamowanego w tv aquaparku w Redzie. Ups! Jak ja mogę iść na basen z niepomalowanymi paznokciami u stóp? U rąk ładnie, hybrydka, a na dole porażka. Cóż, trzeba wybrać się po lakier do paznokci, bo żadnego nie wzięłam. Poszłam po jeden lakier, zrobiłam zakupy na prawie pięć dyszek - bo żel pod prysznic z perełkami olejku, a ja ostatnio walczę z sezonowym AZS, bo cena na do widzenia na żel o zapachu matchy i przy okazji likwidacja standu MUR, więc serdzuszko z różami w okazyjnej cenie. Na koniec dorzuciłam jeszcze napoje - różniaste smaki Mirindy dla faceta.. No to i soczek sobie wezmę.. Już prawie jestem przy kasie i lampeczka mi się w głowie zapala, że przecież LAKIER! No to biegiem do szaf z kolorówką i bierzemy najtańszy, szybkoschnący lakier (co by darować sobie wysuszacz), ale dla wygody dorzucam separatory. Nie muszę mówić, że chłopak był zaskoczony jak do pokoju wkroczyłam z pełną torebką? ;)

Początek kosmetycznych zakupów był jednak w Biedronce - promocja na specyfiki do kąpieli skusiła mnie na dwie nowe (kiedy się pojawiły? czuję się zacofana!) sole do kąpieli. Wybrałam wersje owocowe stricte do kąpieli - były jeszcze specyficzne - do kąpieli stóp.

Pod koniec miesiąca przyszły do mnie zakupy z Goodies. Wciąż trwa tam noworoczna wyprzedaż, z której małymi kroczkami coś podkupuję. Tym razem skusiłam się na paletę do konturowania twarzy Makeup Revolution oraz zapach minionego miesiąca, o którym już Wam pisałam w tym poście.

Podczas zakupów ciuszkowych, będąc w Arkadii szwendałam się po Douglasach, Sephorach, YR, Kiko i innych podobnych, jednak ostatecznie kupiłam jedynie maszynki do golenia w SuperPharmie. Musicie przyznać, że miałam silną wolę, bo konkurencja była niezła ;)

A co Wam udało się kupić w minionym miesiącu? Jakaś niezła promocja na kosmetyki?
A skoro już jesteśmy w temacie zakupów.. czym planujecie obdarować swoje drugie połówki w Walentynki?
Mollon Pro nr 36

Mollon Pro nr 36

Dawno nie było swatchy, nieprawdaż? Aby to zmienić postanowiłam zaszaleć i pomalować naturalne paznokcie zwykłym czerwonym lakierem. Wybór padł na Mollon Pro nr 36, który od czasu odpakowania listopadowego Shinyboxa stał sobie na tacce na toaletce. Wtedy twierdziłam, że jest to lakier idealny na Boże Narodzenie - czerwień z drobinkami. Po nałożeniu lakieru na płytkę paznokcia stwierdzam, że idealnie sprawdzi się również w czasie karnawału, gdyż przypomina mi..
Dostępność: online
Cena: 18 zł
Wykończenie: nieco matowe, żelkowe z drobinkami
Krycie: 2 warstwy
Pojemność:15 ml
Pędzelek: cienki przechodzący w wachlarz

+ nie zawiera DBP, toluenu i formaldehydu
+ szybki czas schnięcia

+/- cienki pędzelek

- dostępność
- wysycha do czegoś w rodzaju nadrobinkowanego, żelowego matu - dla mnie bez topu się nie obejdzie 

Piękna czerwień, na pierwszy rzut oka wygląda nieco żelowo. Jednak moim największym skojarzeniem jest czerwona cekinowa sukienka. Pięknie połyskuje w sztucznym świetle, wtedy okazuje swoją prawdziwą urodę. Choć na zdjęciach widać co nieco, to uwierzcie mi na słowo, że potrafi bardziej się obronić w tej kwestii. 

O dzisiejszym poście pierwsi dowiedzieli się snapowicze. Chcesz do nich dołączyć? Znajdziesz mnie jako malenkabloguje ;)
Shinybox Party time tydzień później, czyli czego już użyłam?

Shinybox Party time tydzień później, czyli czego już użyłam?

Witajcie w ostatni dzień stycznia. Niby dopiero się rok rozpoczął, a okazuje się, że pierwszy miesiąc jest już za nami. Niesamowite jest to jak czas szybko leci! Tydzień minął juz od premiery styczniowego pudełeczka Shinybox o niewątpliwie karnawałowej nazwie Party time. Według założeń zawiera kosmetyki, które pozwolą nam pięknie wyglądać na imprezach - czy tak jest na pewno?

Pierwszy kosmetyk ma pomóc nam w dbaniu o piękne włosy. Pełnowymiarowa buteleczka Schwarzkopf Professional Gliss Kur Fiber Therapy Regeneracja w Olejku ma nadać miękkość włosom oraz zregenerować je po zabiegach stylizacyjnych, którym poddajemy się przed każdym większym wyjściem (bal, wesele, studniówka itd). Niestety nie miałam jeszcze okazji użyć kosmetyku, ponieważ mam spore zapasy podobnych kosmetyków - wiecie, chciałam być włosomaniaczką, ale coś nie pykło..

Kolejne kosmetyki to pielęgnacja twarzy. O ile  l’Orient Krem pod oczy POWER OF MINERALS zrozumiem, to Farmona Zimowy krem ochronny do twarzy -20 PROTECT już nie koniecznie. Krem pod oczy akurat mi się skończył, więc mamy godnego następcę - póki co przy pierwszych użyciach się sprawdza - ciekawi mnie jego bogaty w ekstrakty i minerały skład, choć zapach mnie nie uwiódł.. Krem ochronny do minusowych temperatur byłby fajnym dodatkiem dla pudełeczka wylansowanego pod powiedzmy ferie zimowe, a nie karnawałowe imprezy. Ponadto nie takiej marki oczekuję w takim boxie - do Farmony mam dostęp codziennie w drogerii w przystępnych cenach. Kremu nie użyłam, ale przekazałam go swojemu lubemu, który do czynienia z ujemnymi temperaturami ma dużo więcej ode mnie. Fakt, że wymiennie pojawiał się jeszcze krem do rąk (obecny również w grudniowym boxie) oraz maska ryżowa Bandi, z któej prawdopodobnie byłabym najbardziej zadowolona.

Moim hitem pudełeczka będą najprawdopodobniej rzęsy Neicha oraz niewidoczny klej do ich przyklejenia tej samej marki. Kiedyś miałam sztuczne rzęsy z H&Mu, jednak po tych spodziewam się dużo więcej. Już nawet je przykładałam, aby zobaczyć jaki dadzą efekt. Teraz muszę potrenować ich przyklejanie, bo chętnie bym z nich skorzystała przy okazji zbliżającego się wesela.

Doczekaliśmy takich czasów, że podkreślanie brwi jest niemal rytuałem w codziennym makijażu. Pokaźne, wypielęgnowane i podkreślone brwi potrafią zmienić cały wygląd makijażu. Styczniowym Shinies miałby pomóc w tym Bell Modelujący żel do brwi. Przyznam, że gdy pierwszy raz sprawdziłam kolor na szczoteczce byłam przekonana, że kolor nijak będzie mi pasował. Na szczęście jest inaczej - żel ładnie utrzymuje brwi w ryzach oraz podkreśla ich kolor. Jedyne na co mogę pomarudzić to fakt, że należy uważać, bo potrafi narobić psot, tak jak zbyt mokra szczoteczka przy tuszu od rzęs - na bank znacie to uczucie!

Najmniej użyteczną rzeczą z kategorii makijażowej jest dla mnie Faberlic Cień do powiek w kredce - zwyczajnie wolę używać paletek, gdyż jest to dla mnie oszczędność miejsca i kilka kolorów pod ręką.






Pasta do zębów anty-osad Blanx oraz lakier do paznokci Cuccio Naturale to produkty z grupy przydasiów. Pastę do zębów się zużyje - ciekawi mnie czy faktycznie będzie działać odpychająco na osad nazębny. Lakier do paznokci wzbogaci moją kolekcję o nowy kolor - zawsze więcej do wyboru, choć zarazem utrudni wybór. Zdaję sobie jednak sprawę, że niektóre kobiety będą niezadowolone, bo hybryda zdominowała ich świat, ale mała przerwa na zwykły manicure nie jest przecież zabroniona.

Co do JOKO MAKE UP Emulsja rozświetlająca GLOW PRIMER jestem sceptycznie nastawiona. Niby fajna opcja, markę lubię - zawsze wspominam mój pierwszy bronzer kupiony jeszcze w gimnazjum, ale gdzieś siedzi ziarno niepewności. Na tą chwilę bynajmniej nie miałam okazji, żeby wypróbować ten produkt, ale tym samym daję Wam znać, że nie skreślam go.

Pudełeczko moim zdaniem jest całkiem udane - z wyjątkiem dwóch kosmetyków, które nie trafiły w me serce. Teraz przyszła pora na głębsze testy i ewentualne recenzje produktów, które znalazły się w zestawie. Oraz oczywiście oczekiwanie na wydanie lutowe ;)
Zapach miesiąca: styczeń 2017, czyli Soft blanket

Zapach miesiąca: styczeń 2017, czyli Soft blanket

Soft blanket to wosk z serii tych, których nie czułam potrzeby posiadać. Biały wosk nie zwracał mojej uwagi, a etykieta, choć chwalona przez wiele osób nie wydawała mi się nazbyt wyjątkowa. Co więc sprawiło, że skusiłam się na ten zapach? Trwająca obniżka w ramach zapachu miesiąca na Goodies i czysta ciekawość, czemu świecowi maniacy zabijają się na hasło 'misiek'.

Przyznam, że gdy pierwszy raz zakręciłam się koło tego wosku odpuściłam sobie, ponieważ 'na sucho' w ogóle go nie wyczuwałam. Poczekałam aż do teraz, by zamówić go przez internet korzystając przy tym z rabatu 20%. I cieszę się, bo choć wosk nie spowodował u mnie bólu głowy, to jednak zapach nie trafił w moje upodobania. Na pewno nie w taki sposób, jak określa ten fakt Yankee Candle. Mam tu na myśli bezpieczny kocyk, który towarzyszy nam od dzieciństwa.
W moim odczuciu jest to może i wygrzany kocyk, pod którym spędza się zimowe wieczory, ale z dodatkiem męskich perfum. Innymi słowy wzbudził we mnie skojarzenia wspólnych wieczorów z ukochanym poświęconych oglądaniu dobrych filmów, z lampką wina i..

Jakie skojarzenia wzbudza w Tobie ten misiek?

3 rzeczy, które sprawią, że na karnawałowej imprezie będziesz czuła się wyśmienicie

3 rzeczy, które sprawią, że na karnawałowej imprezie będziesz czuła się wyśmienicie

Nastał czas gorącego karnawału - czas na imprezy i potańcówki.. Przyjaciółka namawia mnie na bal karnawałowy, natomiast najbliższe wesele na które się wybieram również zahacza o ten czas. Styczeń i luty to również okres studniówkowy, więc myślę, że każda kobietka znajdzie okazję, aby się wystroić i zabawić. Pamiętaj jednak, że nawet najwytworniejszy lokal nie gwarantuje udanej imprezy jeśli zawiedzie muzyka czy towarzystwo. Ważny udział ma również Twój dobry humor. Pokieruj się wskazówkami, aby na najbliższej imprezie czuć się wyśmienicie!


1. Zaproś wyjątkową osobę

Podstawą dobrej zabawy jest otoczenie. Wiadomo przecież, że nie będziesz wspaniale bawiła się ze swoim śmiertelnym wrogiem. Zabierz ze sobą przyjaciółka, z którą będziesz mogła marudzić na dziewczynę, która założyła taką samą sukienkę jak Ty lub przystojnego mężczyznę, który nie raz w ciągu wieczoru sprawi Ci komplement - wybór należy do Ciebie. Wspólnie wybierzcie tematykę imprezy - klasyczny bal, szalona potańcówka, a może odwaga pozwoli Wam na bal przebierańców?

2. Wypocznij, zadbaj o siebie

Szalona noc na parkiecie wymaga wcześniejszej regeneracji. Porządnie się wyśpij, może postaw nawet na małe domowe SPA. Nie zapominaj również o prawidłowej diecie - głodna nie będziesz miała siły na tańce. Wpraw się w dobry humor - mi zwykle pomagają taneczne hity muzyczne z minionych lat. 

3. Spraw sobie wymarzoną sukienkę i wygodne buty, olśnij wszystkich makijażem i fryzurą

Raz na jakiś czas można zaszaleć i sprawić sobie jakąś szałową sukienkę. Może marzy Ci się fason, który do tej pory nie pasował do wymagań jakie stawiała przed Tobą sytuacja? Bal karnawałowy to pełna dowolność - jedyna rzecz, którą bierzesz pod uwagę to fakt, abyś czuła się w niej komfortowo. No chyba, że chcesz co chwila podciągać sukienkę do góry jak ja na studniówce* ;) Dobierz do zestawu dodatki, ale pamiętaj o wygodnych butach. Możesz je wcześniej rozchodzić lub zainwestować w żelowe wkładki - ważne, abyś nie musiała wracać jak Kopciuszek albo zmieniać plasterków. Do makijażu użyj sprawdzonych kosmetyków - nie chcesz przecież, aby w połowie imprezy okazało się, że Twój podkład przyciemniał, a tusz rozmazał. Dopełnieniem całości będzie fryzura. Zwiewne fale wyglądają pięknie w tańcu, lecz każdy ma swój gust. Nivea na swoim kanale przygotowała kilka propozycji wraz z instruktarzem.

Jeśli fryzurę przygotowujesz sama zainwestuj w min. 2 kosmetyki Nivea i weź udział w konkursie, a być może poszczęści Ci się w konkursie i wygrasz, a wtedy Twoja wymarzona stylizacja może się ziścić za sprawą nagród jakimi są karty podarunkowe do Zalando! Spiesz się, konkurs trwa do 31.01.2017.

*Do zakupu sukienki studniówkowej skłonił mnie fakt przystępnej ceny oraz elegancki wygląd. Okazało się, że zsuwająca się sukienka z biustu była męczarnią przez całą noc, a w dodatku koleżanka z klasy miała taką samą..

Jakie masze plany na karnawał? Wybierasz się na jakąś imprezę?
Jeśli tak, to baw się świetnie! :)
Advertisement
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger