Podsumowanie roku 2019

Uwierzycie, że to już koniec roku 2019? Nie wiem kiedy minął, zdecydowanie za szybko zleciał.  Wczoraj świętowaliśmy - jedni huczniej z fajerwerkami, inni w zgodzie z naturą, w gronie najbliższych czy na wystawnych balach. A jak Wy rozpoczęliście nowy rok? Macie już jakieś postanowienia? U mnie jeszcze ich brak, ale jestem dobrej myśli, że 2020 przyniesie wiele dobrego. Cofnijmy się jeszcze na chwilę do 2019.. jak minął mi rok 2019?

Styczeń

Wraz z pierwszym roboczym dniem stycznia awansowałam i choć spędziłam ponad rok w firmie byłoby to niemałe wyzwanie. Prowadziłam drogerię sama bez kierownika w dodatku z niepełnym zespołem. Łatwo nie było, ale mimo wszystko dobrze wspominam ten czas. Sama poznałam się z innej strony, a w dodatku dowiedziałam się jak bardzo mogę liczyć na mój nowy zespół.
Nawet w wirze pracy udało mi się wyrwać z chłopakiem na weekend nad morzem. Styczniowy pobyt w Gdyni kojarzy się z wyjazdami na wybrzeże do Jastarni, festiwalem pizzy w Pizza Hut oraz 'nawiedzonym' domem.

Luty

W lutym było nieco spokoju - głównie spotkania ze znajomymi, wspólne wypady na festiwal pizzy, do escape roomów, impreza urodzinowa..

Marzec

W marcu jak w garncu - i taka pogoda zastała nas we Wrocławiu gdy pojechaliśmy na wrolovescape. Było to darmowe wydarzenie promujące escape roomy, a my odwiedziliśmy pokój Peron 9 i 3/4 w Trap Jungle, który szczerze polecamy zwłaszcza fanom Harrego Pottera. Przed wydarzeniem udało nam się zwiedzić nieco starówki Wrocławia, czyli Ostrowa Tumskiego. Po wyjściu z pokoju niestety  zastała nas ulewa, więc plany o ZOO czy Sky Tower poszły.. Wybraliśmy się do Hydrapolis, w którym dowiecie się niemal wszystkiego o wodzie. Aleee.. zarezerwujcie całą masę czasu. Po wyjściu spróbowaliśmy całkiem dobrego burgera za rogiem sprzedawanego z food trucka, czyli Grill Brothers.
W marcu spędziliśmy również weekend w Jastrzębiej Górze na warsztatach tanecznych z Kamilą Płóciennik i Jędrkiem Kaucem. Pod okiem tancerzy ćwiczyliśmy disco sambę, bachatę oraz tango. Wbrew pozorom tango wychodziło najlepiej, choć z góry było powiedziane, że niby będzie najtrudniejsze. W drodze powrotnej oczywiście odwiedziliśmy Trójmiasto.


Kwiecień

Na samym początku kwietnia korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na jeden dzień do ukochanej Gdyni. Hasłem wyjazdu były pierogi. Pora obiadowa i tłumy w restauracji nieco nas zniechęciły, więc wybraliśmy się na spacer bulwarem nadmorskim od skweru Kościuszki aż do mola w Orłowie. Oczywiście zanim wróciliśmy zamknęli nam pierogarnię...
W tym miesiącu miałam również okazję wzięcia udziału w warsztatach fotograficznych w profesjonalnym studiu. Całe wydarzenie zorganizowała Marta z bloga Bafavenue.pl.

Maj

Długi majowy weekend pracowałam w dni robocze, ale udało się zorganizować grilla ze znajomymi na powitanie sezonu. Trochę ciepła i zaczęły się również pojawiać się zloty foodtrucków - oprócz warszawskich wyrwaliśmy się również kawałek dalej - do Serocka. Przy okazji zwiedziliśmy trochę miasto i pospacerowaliśmy nad zalewem Zegrzyńskim.
Maj dał też nowy rozdział jeśli chodzi o sprawy motoryzacyjne. Druga kolizja naszego pewnego autka zmusiła nas do zmiany samochodu. Zostaliśmy we włoskiej rodzinie w dodatku z identycznym modelem, jednak w sportowej odmianie, która daje więcej frajdy z jazdy.
Kosmetycznie poszerzyłam swoje horyzonty o kilka szkoleń organizowanych przez marki takie jak Eveline czy Tołpa. Zobaczyłam także jak wyglądały kosmetyki i akcesoria np. suszarka do włosów w okresie PRL-u dzięki Nocy Muzeów.
Przed jednym ze spotów motoryzacyjnych wybraliśmy się też z chłopakiem na spontaniczny wypad do Lublina, gdyż tylko tam są salon jednej z jubilerskich marek, której pierścionki mi się podobały. Tam chyba zrodził się komuś w głowie idealny plan..  


Czerwiec

Miesiąc rozpoczęliśmy wypadem na pierogi do Gdyni, trasę skończyliśmy we Władysławowie, a już następnego dnia wylądowałam na kilkudniowym szkoleniu Łodzi. Pożegnanie z chłopakiem wyglądało jakbyśmy mieli rozstać się na kilka tygodni. Nie było łatwo, jak się tak przyzwyczai do codziennej obecności, ale minęło szybko, a gdy mnie odbierał to wybraliśmy się do łódzkiego zoo.
W jeden z mega słonecznych weekendów zrealizowałam swój świąteczny prezent i skoczyłam ze spadochronem - mega przeżycie! Piękna pogoda, przejrzyste niebo i chwila w powietrzu - ciężko to opisać, polecam każdemu spróbować.
Później pozostało już tylko czekanie na urlop. Nad polskim morzem spędziliśmy prawie 20 dni z początkiem lipca włącznie. Spędziliśmy masę czasu na plaży, pozwiedzaliśmy okolicę i sprawdziliśmy wiele pobliskich atrakcji. Największą niespodzianką urlopu.. pff roku były jednak zaręczyny i to na jednej z latarń morskich ❤ Po tym zdarzeniu przyjechali jeszcze do nas znajomi aby uczcić ta chwilę i złapać trochę słońca na plaży.



Lipiec

Po urlopie czas wrócić do pracy, ale już pierwszy weekend po powrocie do rzeczywistości urywamy się - zbiórka we Wrocławiu, zwiedzanie Kłodzka, następnie przejazd do Kudowy Zdrój i ruszamy dalej w świat - odwiedzamy Skalne miasto oraz piwowar w Czechach.
Na koniec miesiąca w urodziny narzeczonego wybraliśmy się wraz z jego siostrą ponownie do Władysławowa i robimy mały rajd po klubach i dyskotekach..

Sierpień

Na początku sierpnia odkryliśmy papugarnię w Warszawie. Spodobało nam się na tyle, że podczas długiego weekendu wybraliśmy się do Łodzi. Tam oczywiście papugarnia i małpiarnia, spacer Piotrkowską, pyszne lody oraz kolejny escape room, z którego się wydostaliśmy.  Wtedy jeszcze mieliśmy konkretną zajawkę na taką rozrywkę, później jednak trochę osłabła.



Wrzesień

Na początku września połączyłam siły z innymi dobrymi ludźmi na rzecz chorej dziewczyny z naczyniakiem mózgu. Aby uzbierać pieniążki na operację zaprzyjaźnione z matką dziewczyny blogerki zorganizowały cała plejadę licytacji, w której udało mi się wylicytować narzeczeńską sesję zdjęciową, która mamy w planie zrealizować na wiosnę. Od połowy września zaczęły się 
Natomiast druga część była aktywna pod kątem podróży. Z narzeczonym zapisaliśmy się na wyjazd z mojej pracy 'Morska przygoda'. Zbiórkę mieliśmy w Szczecinie skąd wyruszyliśmy już autokarem do Miedzyzdrojów, a następnie do Świnoujścia skąd mieliśmy prom do Ystad w Szwecji. Kolejnym punktem wycieczki była Kopenhaga, stolica Danii. Spodobało nam się na tyle, że planujemy powrót - niestety zorganizowana wycieczka nie dała nam tyle czasu by wejść do ogrodów Tivoli, więc w głowie zostaje cel kolejnej podróży.
Po powrocie zostaliśmy jeszcze kilka dni w Międzyzdrojach, które było bazą wypadową do pobliskich miejscowości, w których mieliśmy do odwiedzenia latarnie morskie zachodniego wybrzeża. Zaliczyliśmy wszystkie ze Świnoujściem na czele, skąd wyrwaliśmy się również na chwilę do leżącego tuż za niemiecką granicą Ahlebeck. Powrót do domu obejmował przejazd przez całe wybrzeże aż do Gdyni, która Grzesiek chciał odwiedzić ostatni raz w tym roku.


Październik

Ten miesiąc był skupiony na rodzinnych imprezach. Rozpoczął go huczny ślub mojego kuzyna. Jego wybranka pochodzi z Zamościa, więc cała impreza odbyła się tam. My przy okazji zwiedziliśmy to miasto, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy również Lublin. Kolejny weekend skupiony był na mojej mamie i jej imienionym przyjęciu, a sam koniec na chrzcie mojego chrześniaka Tymcia. Jego matka, a moja siostra cioteczna powoli stwierdza, że chyba się zakochałam..

Listopad

W tym miesiącu zainteresowaliśmy się zakupem wspólnego gniazdka. Wciąż czekamy na informację co w tym temacie..

Grudzień

Święta spędziłam z rodziną. Cieszę się, że moi bliscy są zdrowi i mogłam z nimi spędzić ten czas i sprawić odrobinę radości prezentami świątecznymi.

Oczywiście nie obyło się bez przykrych sytuacji - nieporozumień w pracy, kłótni w związku, zderzenia się ze śmiercią najbliższych.. Mam jednak nadzieję, że nowy rok będzie ponownie obfitował w pozytywne doświadczenia i spotka mnie ponownie tyle dobrego.

A Wam jak minął zeszły rok?
Z czego jesteście najbardziej zadowoleni, czym możecie się pochwalić?

5 komentarzy:

  1. Świetne podsumowanie, piękne zdjęcia :) Wszystkiego najlepszego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne podsumowanie! Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo fajnych rzeczy Cie spotkało :) No niestety nie da też sie calkowicie uniknąć przykrych sytuacji. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zgrabne podsumowanie i finalnie wyszedł Ci z tego bardzo fajny rok :) Mój rok był chyba spokojny, bez szczególnych zwrotów akcji, ale na pewno ogromną frajdą był wypad do Legolandu. Zarówno dla juniora, jak i dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger