Denko październik/listopad/grudzień

Większość z Was rozprawiła się z denkowymi śmietkami jeszcze pod koniec zeszłego roku. Niestety nadmiar pracy i słabe światło, gdy już byłam po pracy uniemożliwiły mi to. Tak więc już na start robimy przegląd zużytych kosmetyków na przestrzeni 3 miesięcy - października, listopada oraz grudnia.

Z lakieru do włosów nie korzystam zbyt często, więc Palette supermocny wyleciał ze względu na datę przydatności - z resztą niczym szczególnym się nie wyróżniał. Szampon Care&go Sensitive ciężko rozprowadzał się po moich włosach, ale rozcieńczony wodą dobrze oczyszczał. Odżywka Schauma Lekkość i pielęgnacja niestety mnie nie zachwyciła - oprócz nadawania włosom miękkości nie zauważyłam żadnych spektakularnych właściwości. Szampon Palmolive Vital Strong (!) to dla mnie nieporozumienie - po umyciu nim włosów mogłam zaraz iść zrobić to innym specyfikiem. Szampon wzmacniając Joanna Z apteczki babuni dobrze wspominam - w ogóle na moich włosach lepiej się spisują te żelowe i przejrzyste - dobrze oczyszczał, nie obciążał, wszystko spoko. Podobnie szampon Farmona Jantar, który tym razem kupiła moja mama.

Szampon O'right Green tea (!) to jeden z moich ulubieńców - starałam się go używać raz na jakiś czas, żeby się za szybko nie skończył. Dobrze oczyszczał, odświeżał, nie wysuszał włosów. Odżywka Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą chyba drugi raz już się u mnie w domu przewija, ale efektów praktycznie żadnych po niej nie ma (bynajmniej na moich włosach). Pomiędzy szamponami Joanna Power Hair, Jedwab oraz Argan oil większej różnicy w działaniu nie zauważyłam, oprócz zapachowych. No dobra, ten pierwszy lepiej oczyszczał.

Lakiery do paznokci muszę pożegnać ze względu na wykończenie i zaschnięcie resztek. Celia Tropic nr 02 to jasny, pastelowy kolor, który niestety smużył przy 1-2 warstwach, więc za nim nie przepadałam. Essie Leading lady (wąski pędzelek) świetnie się sprawdzał jako dodatek do manicure ze względu na błysk, a także nie najlepsze zmywanie.. Kiedyś nie rozstawałam się z błyszczykiem, a teraz ich unikam. L'Oreal Glam shine fresh nr 187 Aqua mandarin nie należał do ulubionych, nie podobało mi się uczucie lepkości na ustach, ale lubiłam aplikator. Korektor z Bell szczególnego uznania nie zdobył, nie zadowolił mnie w kwestii maskowania, do której został stworzony, a wykręcanie z czasem zaczęło szwankować. Sypki puder transparentny z My Secret oraz podkład Rimmel Match perfection to jak na razie stałe kosmetyki w moim makijażu. Eyeliner My Secret nr 11 Amethyst kupiłam na wyprzedaży w Naturze i niestety się przejechałam - pędzelek miał rozwarstwione włosie, szybko zasechł, a sam efekt jaki dawał nie porywał.

Nie jestem z siebie zadowolona jeśli chodzi o nawilżanie ciała. Jak widać raczej ciężko u mnie ze smarowaniem, bo w zużyciach tylko jeden balsam Uroda Melisa (recenzja >KLIK<), a otwarte masło i olejek już od dłuższego czasu.. Krem zmiękczający do stóp Fuss wohl miał bardzo przyjemny, słodki zapach, utrzymywał stópki w ładzie, jednak dla problematycznych bym go nie poleciła. No i z wydajnością też nie najlepiej - był lekki, szybko się wchłaniał.

Sole do kąpieli Bingo SPA (recenzja >KLIK<) ostatnio często goszczą w mojej łazience - tym razem zużyłam dwie buteleczki Tahitian Noni. Dodatkowo puder do kąpieli Organique Pomarańcza i cynamon - fajny, przyjemny zapach.

Lipowy micel Sylveco (recenzja >KLIK<) zapoczątkował moją miłość do kosmetyków tej marki - usuwał makijaż bez podrażnienia oczu. Jedyny mankament to specyficzny zapach towarzyszący naturalnym kosmetykom. Podobnie bez zarzutu pozostawiam micel Uroda Melisa (recenzja >KLIK<). Tonik nawilżający Hydra Vegeatal z Yves Rocher (!) to dla mnie jedno wielkie nieporozumienie - wysuszał! Zużyłam go czyszczenia pędzli i testowałam również przy zmywaniu makijażu - z tym już radził sobie lepiej.

Żele pod prysznic Isany coraz częściej goszczą w mojej łazience - Sommer dusche mango miał świetny zapach i nie wysuszał skóry. P.S. Jesli chcecie, to widziałam je ostatnio w swoim Rossmannie. Żelem antybakteryjnym Carex (recenzja >KLIK<) byłam wstępnie zajarana, jednak kiedy dłonie były w gorszym stanie, to używanie go sprawiało ból i pieczenie. Jednak dalej jestem zdania, że warto jest mieć go w swojej torebce. Emulsja do higieny intymnej Intimea niczym szczególnym mnie nie zaskoczyła - ot specyfik do higieny okolic intymnych z pompką, który nie podrażnia. Żel BeBeauty Spa Brazylia to gagatek, którego nie lubię i dłuuugo go zużywałam. Jak dla mnie ma zbyt męskie nuty zapachowe. (Recenzja >KLIK<).

Zmywacz do paznokci Isana (zielony) to mój stały bywalec - lubię go i zawsze do niego wracam. Podobnie z nawilżanymi chusteczkami Go pure, które można dorwać w Biedronce.

Płatki Carea to stały bywalec, podobnie jak zapasy mydła Linda czy Luksja. Jak wiecie lubię również chusteczki do demakijażu BeBeauty z Biedry (recenzja >KLIK<), aczkolwiek ta wersja nie do końca mi leży. Maszynki Wilkinson Xtreme3 to te, z którymi najlepiej mi się pracuje, choć ostatnio w tej kwestii zaliczyłam mały skok w bok ;)

No i tak właśnie wygląda cała gromadka zużyć. Jak widać sporo zużytych szamponów - często myję włosy, w zasadzie codziennie, a z niektórych korzystali również domownicy. Jestem rozczarowana moimi zużyciami w kwestii balsamów do ciała - stanowczo za mało, muszę się w tym poprawić - także postanowienie noworoczne - codzienne nawilżanie ciała.

A jak wyglądają Wasze zużycia?
Może macie w planach częstsze stosowanie jakichś kosmetyków?

31 komentarzy:

  1. Niezłe denko :) ja właśnie przygotowuję moje :)
    Szampon Palmolive Vital Strong u mnie sprawdził się całkiem dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo Ci się tego uzbierało :) Intimea i chusteczki Go Pure (inny zapach) w moim denku też się znalazły. Korektor z Bell miałam, nawet się u mnie sprawdzał a żel Isany bardzo fajnie pachniał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przyznam, że ani jednego kosmetyku nie testowałam :P

    _____________________
    blog.justynapolska.com
    Fashion & Makeup

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam szampon O'right w innej wersji, ale też był super :)
    zmywacz Isana - też mój stały bywalec :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Spore denko, ja przymierzam się do półrocznego ;)
    Z tego wszystkiego znam tylko żele Isany a z Intimy wolę różową wersję bo nie ma siarczanów w składzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale dużo rzeczy :) Sporo szamponów, u mnie podobnie sprawdzają się te przeźroczyste lepiej jakoś :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo tego, uwielbiam biedronkowe mydła i waciki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Również cenię sobie żele Isany

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej zainteresowałaś mnie tym micelem z Sylveco, mimo że mam już swojego ulubieńca :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo tego ale niewiele znam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjrzałam się dokładnie Twoim zużyciom i miałam tylko zmywacz z Isany oraz szampon Argan Oil. Lipowy płyn micelarny z Sylveco mam ochotę wypróbować, bo naprawdę polubiłam się z kosmetykami tej marki. A zapach no cóż, idzie się do niego przyzwyczaić ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. widze sporo :) u mnie troche mniej :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Niezłe zużycie! Widzę "mój" szampn Farmony ;) Za to z Joanną się nie polubiłam.
    Maszynek Wilkinson nie lubię. A mydełek Linda dawno nie miałam, wolę Isanę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo Ci się tego uzbierało :)
    Kilka produktów z tej gromadki znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo! Ja już nie denkuję odkąd przestałam prowadzić bloga o tematyce kosmetycznej, ale czasem fajnie by było zobaczyć swoje zużycia... miałam szampon tej serii naturii z zieloną herbatą i tez był do niczego :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Też lubię ten puder z My Secret, muszę go wykończyć, bo jeszcze tego nie zrobiłam , a już kupiłam następny. Podkład z Rimmel również mam, ale jak dla mnie słabo kryje i tylko czasem go użyję. Chyba za jasny kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Do tego pudru z MySecret też często wracam:)
    Ja robię denka dwumiesięczne, a więc teraz wypadnie grudniowo-styczniowe, ale żałuję, że nie wywaliłam śmieci po miesiącu i nie zaczynam roku na pusto.

    OdpowiedzUsuń
  18. O wow, ile tego się nazbierało :o Znam tylko żel i zmywacz z Isany.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam chyba tylko odżywki - Schauma i Joanne, obie bez szału i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mam Lipowy micel Sylveco, jestem w połowie i także bardzo go polubiłam. sylveco ma świetne produkty

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam szampon Jantar :). W ciągu roku zawsze zużywam kilka buteleczek :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam serdecznie! Nazywam się Kamila i prowadzę bloga poświęconego grafice komputerowej. Może zachciałabyś zajrzeć, pozostawić komentarz lub zaaobserować? Chętnie odwdzięczę się tym samym :) http://only-4-art.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekaw mnie szampon Jantar

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo odżywek u mnie też jakoś szybko schodzą:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja zdecydowanie chcę sie więcej balsamować tak jak Ty :) Ale jestem leniwa :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger