Męska Brazylia.

W lipcu pisałam Wam o tym żelu:

Całą recenzję możecie znaleźć TUTAJ. Przy ostatniej obniżce cen na produkty do kąpieli skusiłam na jego nowe opakowanie, gdyż poprzednie sięgnęło dna. Poza tym jest to mój faworyt, jeśli chodzi o tą serię, choć do wypróbowania została mi jeszcze Japonia. Czym zatem zawiniła mi wersja brazylijska, że stoi w cieniu Bali? ;) 

Etykieta, design butelki, wszystko tak samo - butelka dopasowana do dłoni, ma pewną fakturę, która zapobiega wyślizgnięciu się z rąk w czasie kąpieli, etykieta przypominająca reklamowane w tv SPA.


 Opis producenta:
Od razu zapowiadam, że w wyszczuplenie i ujędrnienie nie wierzę.

 Skład:
 

Zamknięcie to typowy klik, który nie sprawia większych problemów z otwieraniem. jest specjalnie wycięte miejsce, żeby przyłożyć palec i bezpiecznie dla paznokci otworzyć butelkę. Tak, jak w przypadku Bali, otwór przez który wydobywa się substancja w powiązaniu z konsystencją nie powoduje nadmiernego wydobycia produktu.

Konsystencja w sam raz - na tyle gęsta, żeby iść w parze z wydajnością. Niestety pienienie się nie powala. Kolor w buteleczce jest mocno pomarańczowy, jednak po wylaniu na dłoń traci na intensywności. Zapach. Tu jest kot pogrzebany. Ekstrakt z guarany jest mocno wyczuwalny. Okej, nie mam nic przeciw niemu, gdyż lubię go, ale tutaj nadaje żelowi męskiego zapachu. Mocny, męski zapach, który jak na złość utrzymuje się długo na skórze. Panowie! Od dziś możecie zaoszczędzić na żelu pod prysznic i zamiast kupować Axe czy inne tego typu żele skoczcie po prostu do Biedronki, gdzie w cenie regularnej 4,99 zł dostaniecie 300 ml. Taniej i mocniejszy zapach niż w mini żelach Joanny. Ceni się, jednak niekoniecznie zawsze mam ochotę męsko pachnieć, a na opakowaniu nie jest to opisane, że można później tak pachnieć.
Żel nie wysusza, ale też nie nawilża skóry.
A Wy macie swojego faworyta? Bali, Brazylia, a może Japonia? :)

17 komentarzy:

  1. Próbowałam tylko Bali i pewnie zostanę przy nim na dłużej bo jego zapach jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam te żele w Biedronce, ale jakoś obojętnie koło nich przeszłam :) Raz chyba mój M. kupił sobie ten niebieski czyli Japonia :) Ja używam od dłuższego czasu żeli z Isana, ale może zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic tylko sprezentować go jakiemuś mężczyźnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm.. nigdy go nie miałam, miałam za to Bali i Japonię. Brazylia mnie odstraszyła, teraz Twoja notka też :) Nie skuszę się. ^.^

    OdpowiedzUsuń
  5. No to zapach nie dla mnie, a mój chłopak woli cytrusowe żele :)

    OdpowiedzUsuń
  6. spróbuję tego o męskim zapachu *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jeszcze nie miałam ani jednego, chyba jestem trochę wyjątkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie jakoś nie przekonują te żele :P

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm..nie wiem, jakoś wolę żele z Dove, Nivea ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze tych żeli, ale wydają się być bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbowałam tylko wariantu Bali, ale chętnie spróbuję i Brazylię bo zapach też mi się podobał z tego co pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet nie wiedziałam, że biedronka ma takie cudeńka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. W biedronce są ciekawe propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo będę musiała go kupić mojemu mężczyźnie :D!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger