Christmas garland

Jestem pewna, że zauważycie, że powtarzam to już nie pierwszy raz - święta są coraz bliżej. W tym roku o dziwo jeszcze nie wszystko mam dopięte na ostatni guzik, więc pisząc tego posta nerwowo bujam nogami w nadziei, że prezent dla Ukochanego zdąży dojść przed świętami. Ale do rzeczy.
Śniegu wciąż nie ma, więc szukam sobie sposobu, by poczuć świąteczną atmosferę - oglądam świąteczne filmy (komedie, love story), słucham nastrajającej muzyki i palę woski, które mają coś wspólnego ze świętami. Tym razem wybór padł na Yankee Candle Christmas Garland.

Są takie woski, nad których zakupem się nawet nie zastanawiam - po prostu wrzucam je do koszyka i kupuję, a są takie, nad którymi muszę się dłużej zastanowić, gdyż ani opis, nuty zapachowe czy ilustracja mnie nie przekonują. Tak też było z Christmas Garland, jednak koniec końców znalazł się w mojej woskowej kolekcji za sprawą Grześka, który rok temu dorzucił mi go do prezentu. 

Według producenta wyczuwalne aromaty to świeżo ścięte drzewo sosnowe w połączeniu z cierpkością żurawiny. W rodzinnym domu zawsze jest świeża, żywa czy jak ją nazwiecie choinka, więc zapach iglastego drzewka mam po prostu w salonie - to pierwszy punkt, czemu ten wosk nie przykuł mojej uwagi. Druga sprawa, to taka, że lubię raczej słodkie i jedzeniowe zapachy - stąd też pozytywna ocena Snowflake cookie, Spiced orange czy Candy cane lane ze świątecznych zapachów.

Skupmy się jednak na zapachu, który dzisiaj gra pierwsze skrzypce. Niestety w wosku nie czuję świeżości drzewka, tylko zapach taniego odświeżacza powietrza do toalet czy też kostki do WC. Zamiast cierpkiej żurawiny, na główny plan wysuwa się mocny zapach żywicy. Podsumowując; żadnej świątecznej przyjemności, jedynie mocny, nieco drażniący aromat, który mógłby towarzyszyć kibelkom na dworcu.

Wiele osób wspomina, jak ciężko znaleźć wśród Yankee zapach, który ładnie odwzorowuje zapach leśny, sosnowy, jednak nie ma co się poddawać. Ten i inne woski znajdziecie na Goodies w cenie 7 zł sztuka :)

18 komentarzy:


  1. Snowflake cookie to mój ulubiony zapach , przepyszny ale nie na każdą okazję. Mnie christmas garland bardzo kojarzy się z choinką i świętami. Szkoda, że Tobie się nie spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  2. chetnie bym go powąchała :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. oho, ktoś chyba nie czytał recenzji :D
      akurat zapach nie dla mnie, też raczej preferuję słodkie zapachy :)

      Usuń
  4. Mi za to przypadł ten zapach do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chcę go poznać, bo opis mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że taki mało fajny, i szkoda, że stacjonarnie są tylko czerwone i białe woski, zielonego żadnego, ani świątecznego, a chętnie bym powąchała, będę musiała zamówić na chybił trafił ;) no ale ten sobie raczej odpuszczę skoro pachnie odświeżaczem.... ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. zachwycałam się nim w tamtym roku :) w tym postawiłam na świąteczne zapachy z Kringle Candle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to za takimi rzeczami niestety nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też on do końca nie przekonuje dlatego leży jeszcze nie odpalony :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla tego nie przepadam za woskami yc. Wybieram KC i wtedy wiem że jeśli zapach podoba mi się na sucho to tak też będzie po rozpaleniu. W YC ciężko wyczuć prawdziwy zapach przez folię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla tego nie przepadam za woskami yc. Wybieram KC i wtedy wiem że jeśli zapach podoba mi się na sucho to tak też będzie po rozpaleniu. W YC ciężko wyczuć prawdziwy zapach przez folię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od kad poznalam wosi, swieta bez yc - to nie swieta ;p pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś sampler Apple&Pine Needle, był piękny, bardzo drzewny, także mogę Ci go polecić, jeśli szukasz aromatu w tym stylu. Nie pachniał ani trochę odświeżaczem. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger