Słodko-leśny peeling Agafii

Peelingi do ciała to jedne z tych kosmetyków, na które jestem najbardziej otwarta - chętnie testuję różne warianty, choć unikam solnych, gdyż mnie podrażniają. Składając zamówienie na Goodies bez chili zawahania wrzuciłam do koszyka peeling do masażu Bania Agafii - rosyjski kosmetyk w zawrotnej cenie 6,50 aż się o to prosił. Jeśli chcecie dowiedzieć się czy mnie zadowolił czy podrażnił zapraszam do dalszej części posta ;)

Podobają mi się opakowania tej marki. Większość peelingów czy maseczek kupowanych w zwykłej drogerii to takie w saszetkach, które otwierasz raz, a później bujasz się z pozostałą częścią kosmetyku do następnego użycia. Tutaj sprawę rozwiązuje zakrętka, dzięki której powietrze nie dostaje się do kosmetyku, co pozwala na rozciągnięcie w czasie zużycia go do końca. Saszetka sama w sobie jest również wytrzymała - nie raz już ją ściskałam czy rolowałam by wydobyć peeling, a ona pozostaje w stanie nienaruszonym (no może widać delikatne zagniecenia). Dodatkowym plusem jest również taka forma saszetki, że można ją postawić.

Rosyjskie kosmetyki słyną z bardzo bogatych składów - tutaj osoby, które się w nie zagłębiają będą zadowolone. Otóż zdzierakiem nie jest sól ani cukier, lecz pestki arktycznej maliny - wynika z tego kolejny plus - wydajność - wszak pestki się nie rozpuszczają. Mimo to, peeling nie jest może nadzwyczajnie mocny, jednak twarde drobinki potrafią przyszorować.
Nieco żelową bazę tworzy mieszanka olei wśród których znajdziemy olej z nasion rokitnika i syberyjskiego cedru oraz organiczne oleje szarłatu, rumianku i nagietka.
Przyznam, że nigdy nie przepadałam za leśnymi zapachami, jednak ten tutaj zupełnie mi nie przeszkadza, a nawet mi się podoba. Wyczuwam tutaj połączenie zapachu drzewnego, leśnego, właśnie takiego cedrowego z delikatną słodyczą (malina/jeżyna).

Znacie go, a może macie innych ulubieńców godnych polecenia wśród kosmetyków tej marki?

22 komentarze:

  1. Zapach mnie kusi i oczywiście cena! Muszę przetestować :)

    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapach leśny> To zdecydowanie coś dla mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam okazję używać, to bardziej taki żel peelingujący :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też z leśnymi zapachami mam dziwną relację, zazwyczaj mi się nie podobają, ale kilka razy jakiś tam zaskoczył mój nos i wiem, ze może być nieźle. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam go, może nie jest mocnym zdzierakiem ale przyjemnie mi się go używało przez zapach i nawilżanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię te saszetkowe peeling Bani, są delikatne, ale całkiem przyjemne. Zapach tego był moim faworytem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja znam tylko ich maseczki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ich produkty, a maseczki są genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam go w swoich zapasach, muszę go odkopać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używałam jeszcze peelingów z tej marki, ale jestem zwolenniczką kosmetyków do ciała, więc chyba się skuszę :) Zwłaszcza, że zapach musi być cudowny ! W wolnej chwili zapraszam do mnie :) Pozdrawiam: www.ourloveourpassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam peelingi do ciała! :) Ale troszku mocniejsze- chyba że do twarzy to wybieram enzymatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam go, ale jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastosowanie pestek malin jest świetnym pomysłem, muszę go koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba przy zamawianiu na Goodies, także skuszę się na ten peeling, nie miałam ich jeszcze jednak bardzo mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze nic tej marki, ale te saszetki z zakrętkami to genialny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam jeszcze kosmetyków tej marki! A opakowania mają super :) ❤

    OdpowiedzUsuń
  17. Ohh..mnie peelingi solne okrutnie podrażniają, zdecydowanie wole te na bazie cukru, pestek czy kawy. Może w końcu skuszę się na rosyjskie cuda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger