Majowe nowości

Majowe nowości

Maj się skończył, pora go podsumować. Zakupów wprawdzie nie miało być wiele, ale wiadomo jak to zwykle wychodzi. Kilka drobiazgów kosmetycznych, a także i mniej, bardziej w kierunku sportowym, ale również i kilka prezentów ze spotkań, których również było parę. Kto ciekawy - zapraszam dalej ;)

Ten przeuroczy zestaw lakierów i naklejek do paznokci, a także miętówki, lakierowy brelok czy długopis to upominek ze spotkania ProNails, o którym Wam pisałam >TUTAJ<.

Kolejne z kolei pochodzą ze spotkania w Dermamedic Palace - notatka >TUTAJ<. Kawowy szampon z drzewem w butelce marki O'right to nagroda w losowniu/konkursie, a preparat do skórek Trind, próbki Diego Dalla Palma oraz szampon z zieloną herbatą upominek ze spotkania.

Skoro już byłam w centrum Warszawy to nie mogłam sobie odpuścić wstąpienia do TkMaxxu, gdzie udało mi się złowić moje pierwsze lakierki Color Club w ślicznych różowych odcieniach.

Lato idzie, a figura niestety nie jest idealna. Powoli zaczęłam od jazdy na rolkach i biegania, motywuje mnie endomondo. Żeby było wygodniej trzymać przy sobie telefon i picie - wszak ostatnie dni to niezła zapowiedź lata w Decathlonie kupiłam pas z kieszonką i bidonem i już mogę Wam go polecić ;)

Najczęściej biegam z G., jednak gdy sama wybieram się na rolki nieodłącznym towarzyszem jest spotify. Fabryczne słuchawki do telefonu jednak co kilka minut mi wypadają z ucha w trakcie jazdy, więc dorwałam niedrogie słuchawki douszne w Saturnie w moim ulubionym kolorze.

Woski to nabytek z Organique (Yankee Candle) i Drogeria Spa (Kringle Candle). Greyowy wosk to kolejna kupiona rzecz z mojej wishlisty, zapach bzu bardzo lubię, a nadmorskim zapachom nie mogłam się oprzeć.

Yyy to poniżej to zakup nieplanowany, ot zachciało mi się świecy. Miała być o morskim zapachu z Yankee, ale są 2 kupione w Bath & Body Works - jedna z ich kolekcji, druga z White Barn. Obie cudnie pachną ♥

Jedna z klientek miała świetny kolor na ustach, zachciałam i ja. Zdradziła mi, że to konturówka kupiona w Inglocie, więc oto widzicie i ją ;)

W Biedronce trafiłam na miniaturki kosmetyków Melisa - wzięłam, aby przetestować i mieć niewielki zestaw na wakacje. Do tego wilgotne chusteczki - must have latem w mojej torebce, a musujące tabletki do kąpieli dłoni to taki umilacz ;)

Na wyprzedaży w Czerwonej Torebce kupiłam pończochy, ale bez takich tradycyjnych koronek, lecz z paskami, nową myjkę, lakier i żel/peeling/maseczkę do twarzy Garniera - zobaczymy jak wypadnie.

Poniżej widzicie skromne zakupy z Rossmanna - lakiery: piasek z nowej kolekcji oraz piegusek z mojej wishlisty od Lovely i pianka do włosów - jakoś trzeba grzywkę ujarzmić ;)

Na koniec kosmetyczka - duża, na wyjazd, spełniony punkt z chciejlisty. Póki co skusiłam się na tą z Home&You, bo w podobnej cenie raczej bym takich rozmiarów nie dostała..

Obydwie książki poniżej to prezent za zrobienie zakupów w CH Auchan Łomianki - fajna fit inicjatywa, myślę, że stali klienci zwrócili na to pozytywną uwagę ;)

Magda na fb zwróciła mi uwagę, że nie dodałam zdjęcia przedstawiającego moje zakupy z Naillandu, które organizowała Amethyst, więc ekspresowo to nadrabiam. Płytka MoYou, piasek Moyra, duochrome Dance Legend, satynowa Zoyka oraz cudak z Picture Polish ♥
Rajska pianka

Rajska pianka

Jestem załamaną moją aktywnością blogową w ostatnim miesiącu - 8 postów (?!), tak mało odwiedzin na Waszych blogach.. Na dobry początek miesiąca przychodzę z recenzją cukrowej pianki peelingującej do ciała Organique o zapachu owocowego koktajlu, którą dostałam na blogowe mikołajki od Fabrycznej. Czy przypadła mi do gustu?

Opakowanie typowe dla marki - plastikowy słoiczek z tą nadającą uroku aluminiową zakrętką. Wygodna forma i uroczy wygląd, czego więcej trzeba? Pianka występuje w dwóch pojemnościach 100 ml w cenie 19,90 zł oraz 200 ml za 34,90 zł. Do tego mamy wybór 3 wersji zapachowych - pinacolada, ice tea i właśnie owocowy koktajl, a grafika na każdym opakowaniu jest dopasowana do zapachu.

Konsystencja jest nieco gęstsza niż w przypadku takiej do golenia oraz naszpikowana drobinkami cukru. Jeśli liczycie na porządne zdzieranie, to niestety się rozczarujecie. Jest to raczej przyjemne miziania, taki umilacz, dodatek jak w peelingach myjących Joanny, tylko, że tu jest delikatniej. Dla mnie na plus również zawartość cukru - solne mnie podrażniają, a przy tym brak uczucia lepkości.

Przyznam, że sama bym tej pianki pewnie nie kupiła - taka niewielka pojemność, a cena niestety już wyższa.. Bałam się, że wydajność będzie niska, produkt szybko się skończy i tyle z przyjemności. A jednak myliłam się, bo niewiele pianki trzeba by ta umyła całe ciało i przy tym delikatnie się pieniła.

Co najważniejsze - zapach! Co prawda w takim mixie ciężko rozpoznać jakie owoce mają tu swój udział, ale jedno trzeba przyznać - zapach jest słodki i przyjemny. Nie jest mdły ani mydlany, o nie. Zwiastuje raczej ciepłe lato na plaży, gdzie rano na śniadanie pijesz koktajl ze świeżych owoców.

_______________________________
Podobne wpisy:
_______________________________
Spotkanie blogerów i dziennikarzy w Dermamedic Palace

Spotkanie blogerów i dziennikarzy w Dermamedic Palace

Życie blogera jest piękne. Zwłaszcza w takich momentach, kiedy dostajesz zaproszenie na tak inspirujące spotkanie, w jakim miałam przyjemność uczestniczyć tydzień temu.

Pierwsze wow, że klinika Dermamedic Palace mieści się w samym centrum Warszawy jakim jest Pałac Kultury i Nauki. Następne, że nazwa nie jest od parady, bo miejsce wygląda niczym prawdziwy pałac - podłogi, ściany, oświetlenie czy tapicerka mebli idealnie wpisują się w taki klimat, z resztą zobaczycie na zdjęciach. Klinika wraz z partnerami zorganizowała dla nas wspaniały wykład o historii kosmetyków prowadzony przez dr Krystynę Łuczak-Surówkę. Motto przewodnie 'Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć o sposobach' ukazał nam przemiany kanonu piękna na przestrzeni czasu. Zaznaczone były w nim nie tylko fakty, ale również ciekawostki, których nie dowiesz się na lekcji historii. Przyznam, że dawno nie widziałam, aby akademicki wykładowca z taką pasją prowadził wykład.
Wykład poprzedziła prezentacja marek m.in. Diego della Palma, Pronails, Trind, Organics BeautyO'right. Powiedziano nam również o kawiarni Mjud przy Kubusia Puchatka, która zajęła się smacznym cateringiem, marce KOD, która może pochwalić się wyjątkową biżuterią czy Luminosferze jako geniuszem wśród designerskich oświetleń. Najważniejsze informacje jednak dotyczyły samego salonu Dermamedic - idea, jakość oraz wykonywane zabiegi.

Po części oficjalnej przyszedł czas na takie rarytasy jak loteria czy oddanie paznokci lub włosów w ręce profesjonalistów. Pięknym manicure wychodzącym spod rąk Darii reprezentującej Pronails nie jedna kobietka była zachwycona. Tym razem jednak wybrałam fotel fryzjerski i dałam Monice pracującej w Dermamedic Palace stworzyć na swoich włosach nietypowego warkocza, który pani fotograf Tatiana Pałucka uchwyciła na zdjęciach.

Wracając do loterii i 'pytań konkursowych' - tak trafił do mnie szampon kawowy O'right. Niesamowity zapach i innowacja drzewa w butelce. Otóż butelka jest w 100% biodegradalna i z pomocą nasionek schowanych pod spodem opakowania można wyhodować sobie drzewko. Dodatkowo każda osoba uczestnicząca w spotkaniu otrzymała prezent-niespodziankę, który zawierał produkt marki Trind oraz O'right. Więcej w postach z recenzjami - dajcie mi tylko czas na przetestowanie ;) 
Jeśli miałabym się w skrócie wypowiedzieć o tym spotkaniu - genialne, świetne źródło wiedzy, rozmów towarzyskich oraz przed wszystkim wspaniałe doświadczenie. Wkrótce również powrócę z relacją z dodatkowego zabiegu fryzjerskiego, na które dostałam zaproszenie. Dziękuję za możliwość wzięcia udziału i do zobaczenia kolejnym razem ;)
Zalukani w kwietniu

Zalukani w kwietniu

Prawie koniec miesiąca, a ja dopiero robię kulturalny przegląd miesiąca.. Gdzie się gubi ten czas?! Od razu informuję, że denko pojawi się z 2 miesięcy. Raz, że nie chcę robić dwóch postów tego typu w ciągu kilku dni, a dwa, że kwietniowe zużycia były niewielkie. No ale teraz już przyjrzyjmy się bliżej obejrzanym i najczęściej słuchanym.

Książki

Tak, tutaj znowu przestój. Kompletnie brakuje mi czasu nie tylko na bloga, ale również na czytanie.

Muzyka

Tutaj jednak zawsze coś będzie - albo coś ze spotify, albo z radia. A jeśli omijałabym obydwa szerokim łukiem, to zawsze pozostaje jeszcze muzyka z pracy, ale tym póki co nie będę Was katować ;)

Kygo i utwór Firestone ostatnio wciąż na topie. Nie tylko w radio, ale i na mojej liście od kiedy tylko Grzesiek mi ją puścił.

Lost Frequencies Are you with me to lekki, wpadający w ucho utwór. Niby 4 wersy, ale szykuje nam się hit lata. Gdyby ten teledysk jeszcze miał coś więcej wspólnego z tekstem..

Ze ścieżki dźwiękowej Szybkich i wściekłych największe wrażenie zrobiła na mnie piosenka Dj Snake & Lil Jon Turn down for what. Niby przewodnim jest See you again, ale ta najbardziej wpisuje się w klimat serii.

Dawno już nie spodobała mi się żadna piosenka Avicii, ale The Nights od razu wpadła mi w ucho :)

Mark Ronson & Bruno Mars Uptown funk jest chwytliwa, ma to coś, że utwór od razu porywa. I uwierzcie mi, że aż chce się tańczyć z odkurzaczem ;)

Jason Derulo powrócił z całkiem niezłym hitem Want to want me - również porywająca nuta, z pozytywnym wydźwiękiem.

Filmy

Oglądanie filmów również ciężko byłoby mi sobie odpuścić. Ot nawet gdy jestem zmęczona, to chętnie włączę tv i pośmieję się oglądając komedię lub skupię na zawrotnej akcji. Po raz kolejny przypominam, że zamieszczam tu jedynie filmy obejrzane po raz pierwszy.

Szybcy i wściekli 7 to kolejny świetny filmowy hit. Kolejna odsłona, kontynuacja akcji, dalsze losy bohaterów, wszystko świetnie zebrane w materiał filmowy. Niestety sporo stracił przez to, że już przed premierą był dostępny w internecie.. 

Dziewczyna moich koszmarów niestety nie zadowoliła mnie zbytnio jako widza. O ile fabuła >facet poznaję laskę, bierze z nią szybko ślub, po czym wychodzą różne kwiatki i okazuje się, że miłość znajduje dopiero teraz< to świetny materiał na komedię romantyczną, to jednak głupiutkie epizody z żoną głównego bohatera są nieco żałosne. Ot komedia na jeden raz jak dla mnie.
Los numeros ma dość oryginalną fabułę i gdyby był amerykańską produkcją, to z pewnością przyciągnąłby rzesze widzów. Jednak niestety na polskim rynku się nie wybił - lipna ścieżka dźwiękowa, słaba gra aktorska i momentami na siłę tworzony humor. A mogło być tak pięknie..

Daję nam rok to angielski humor oparty o pożycie małżeńskie, a raczej pierwszy jego rok. Pierwszy kryzys, ktoś inny na oku.. czy związek Nat i Josha przetrwa w obliczu zaistniałej sytuacji?

Nikomu ani słowa to trzymający w napięciu dramat ojca, który próbuje uratować porwaną córkę. Problem polega na tym, że aby się z nią spotkać musi wydobyć informację wymaganą przez porywacza od swojej pacjentki.

I na koniec prawdziwe dwie perełki. Bezpieczna przystań oraz Dla Ciebie wszystko, to filmy powstałe na podstawie powieści Nicholasa Sparksa, obie mam w swojej bibliteczce i choć jeszcze ich nie czytałam, to filmami jestem zachwycona i wzruszona.
Jak to zwykle bywa u Sparksa, fabuła wyciąga na światło dzienne demony przeszłości, rodzi się nowa miłość albo spotykają się dawni kochankowie, ale coś staje na ich wspólnej drodze. Obejrzyjcie i przekonajcie się co się wydarzy w tych filmach. 

A co Wy zalukaliście w minionym miesiącu?
Może coś polecicie z filmów akcji trzymających w napięciu?
Krem do rąk 20% masła shea

Krem do rąk 20% masła shea

W pracy moje dłonie szybko ulegają wysuszeniu. Po każdej zużytej tubce kremu szukam nowej, lepszej. Takiej, która zapewni odpowiedni poziom nawilżenia nie tylko chwilę po posmarowaniu, ale również po umyciu rąk. Czyt tym razem dobrze trafiłam i krem spełnił moje oczekiwania?

Pamiętam jak na spotkaniu Ania kupowała od Michała kremy z masłem shea. Miałam kiedyś ich próbki i już wtedy mnie zaciekawiły, ale nie pomyślałam, przegapiłam. Jednak gdy w podziemiach przy Dworcu Centralnym natrafiłam na sklep firmowy, od razu weszłam po niego.

Krem kosztował 19 zł za tubkę 70 ml. Tubka z miękkiego aluminium opatrzona jest papierową etykietą i znajduje się w tłoczonym kartoniku, który musiałam rozciąć aby wyjąć krem. Ot gwarancja, że produkt nie był zmacany. Plusem jest również plomba pod zakrętką. Btw, w sklepie do każdego zapachu były testery w formie pełnowymiarowego kosmetyku.

Krem ma naprawdę dobre dodatki w składzie - znajdziemy tutaj sztandarowe masło shea, mocznik olej z awokado czy pantenol, dzięki czemu jest łagodny dla dłoni i dobrze nawilża. Występuje w kilku wersjach zapachowych - mój wybór to trawa cytrynowa. Ma ładny, nienachalny zapach.

Konsystencja jest treściwa. Przyznam, że wolę takie w kremach - luźna konsystencja kremu czy balsamu zwykle (choć zdarzają się wyjątki) od razu alarmuje mnie, że nawilżenie nie będzie rewelacyjne. Tutaj krem jest zwarty i gęsty, dzięki czemu nie potrzeba go wiele by wystarczająco nakremować dłonie. Na plus więc wydajność.

Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy jaką znamy z kremów zawierających parafinę. W tym wypadku jest to jedynie warstewka ochronna nadająca dłoniom satynowy wymiar. Efekt miękkich i gładkich dłoni utrzymuje się tak jak chciałam, czyli dłużej niż do pierwszego mycia dłoni. Regularne stosowanie sprawia, że moje dłonie ładnie się prezentują i są swego rodzaju wizytówką.

Podsumowując: Treściwa konsystencja, wydajność i dobre nawilżenie w pakiecie z dowolnie wybranym zapachem. Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to zakrętka - wolę zamknięcia typu klik. Aczkolwiek dzięki konsystencji mogę spokojnie zakręcić opakowanie, a krem nie spłynie mi z dłoni.
Bloggers meeting: Pronails

Bloggers meeting: Pronails

Sami wiecie, że z nami blogerami jest tak, że ciekawość to nasze drugie imię. Testy najnowszych kosmetyków, wyszukiwanie coraz to lepszych wariantów czy próbowanie tego, co nam poleciła znajoma osoba. Chętnie ściągamy kosmetyki niedostępne w naszym kraju i malujemy paznokcie w kolorach tęczy.. a skoro mowa o paznokciach to w tej kwestii zaznajomienie z nowinkami w wyborowym towarzystwie blogerów jest prawdziwą przyjemnością.

Spotkanie pozwalające odkryć markę ProNails odbyło się 7 maja w centrum szkoleniowym MGM Online. Było to wyjątkowe wydarzenie - pierwsze w Polsce, w którym blogerzy mogli wziąć udział. Mieszanka osobowości, nie tylko kobiety, uczestniczył w nim również nasz blogowy rodzynek Michał.

ProNails to marka, która chce sprawić aby Twoje paznokcie były piękne. Produkty do pielęgnacji dłoni takie jak sztyft do usuwania skórek, olejek do skórek spotkały się z akceptacją z naszej strony, jednak prawdziwe wow było dopiero przed nami. Nowa formuła lakierów hybrydowych - na tak zwany plasterek to profesjonalizm sam w sobie. Naklejki sprawiają, że manicure jest nie tylko trwały, ale również jego usuwanie nie wpływa negatywnie na paznokcie, gdyż polega na metodzie peel-off. Sądzę, że nie tylko ja jestem zachwycona lakierami Sopolish.

Stopy też muszą być zadbane - prelekcja zatem dotyczyła również pielęgnacji tej części ciała, którą zwykle traktujemy po macoszemu. Seria SOS Foot Care sprawdzi się idealnie nie tylko w gabinecie kosmetycznym jako element poprzedzający pedicure, ale również w domowej pielęgnacji i regeneracji stóp. Dezynfekujący spray, kąpiel do stóp, balsam, scrub oraz cały szereg pianek o bogatych składach z wysoką zawartością mocznika i świeżych zapachach (mentol, eukaliptus). Czy tak jak ja uważacie, że dbanie o stópki w tej chwili staje się przyjemnością i relaksem, niżeli obowiązkiem? ;)

Oprócz zapoznania się z nowościami, które w przyszłości zapewne wypróbujemy, zaletą takich spotkań jest również wymiana zdań. Znajomi 'z branży', które tak samo jak Ty piszą i kreują swój kąt w czeluściach internetu, mają do powiedzenia coś więcej, niż piszą na blogu.

Atrakcją spotkania było również stanowisko manicure, przy którym Daria kilku chętnym zmalowała piękne paznokcie lakierami ProNails. Kasia, Siouxie i ja wyszłyśmy ze spotkania z pięknymi paznokciami!

Spotkanie odbyło się w przemiłej atmosferze, gratuluję tak wspaniałej organizacji i mam nadzieję na kolejne w takim towarzystwie. Szkoda, że na zdjęciu grupowym zabrakło KasiTheWeak oraz RedHead Nails.

Aby bliżej poznać się z marką, każdy uczestnik spotkania dostał mały prezent-niespodziankę. Wkrótce nieco więcej o lakierach ProNails ;)
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger