Szybki zabieg SPA dla stóp

Lato rozkwita w najlepsze - wszędzie można zobaczyć wakacyjne stroje, w których królują sandały. Sama od jakiegoś czasu nie noszę tego typu obuwia - miałam okres, kiedy nie podobał mi się kształt moich stóp, a teraz problemem jest znalezienie wymarzonych butów (swoją drogą może ktoś poleci sklep z jakimiś fajnymi sandałami? ;)). Na plażę jednak wybieram standardowo japonki i chcę, aby moje stópki prezentowały się w nich ładnie. Sam manicure nie wystarczy, dlatego w ruch poszedł regularnie używany pumeks i krem do stóp, ale weekend przed wyjazdem zrobiłam sobie małe SPA z kosmetykiem-saszetką Evree

Saszetkę kupiłam już jakiś czas temu w Rossmannie za około 2-3 zł i do tego czasu leżała sobie w pudełku z próbkami - wszak idealnie tam pasowała ze względu na rozmiar i jednorazowe użycie. Saszetka mieści w sobie dwuetapowy zabieg home spa dla stóp. Zastosowałam go na suche i nieco szorstkie stópki oczekując wygładzenia i uzyskania miękkości, więc końcowe wrażenie do tego będziemy odnosić.
Pierwszą część stanowi peeling o zapachu lawendowym (olejek lawendowy w składzie) - całkiem ładnie pachnie - i mówię to ja, która nie jest fanką tej woni. Stosujemy go po uprzednim wymoczeniu stóp w ciepłej wodzie. Nie należy on do tak mocnych zdzieraków jak kawowe, ale jednak swoje robi i zostawia stópki gładkie.
Drugim etapem pielęgnacji jest nałożenie maski na stopy bogatej w naturalne składniki. W jej składzie znajdziemy m.in. wosk pszczeli, olej canola czy ze słodkich migdałów. Oprócz tego również substancje łagodzące - pantenol i alantolina. Maskę nałożyłam z nadmiarem na osuszone po wcześniejszych zabiegach stopy, a następnie założyłam bawełniane skarpetki, aby wzmocnić działanie maski ciepłem. Sporo kosmetyku się wchłonęło (wiadomo, że część pochłonęły skarpetki) przynosząc ukojenie i odświeżenie dla stóp.

Szczerze przyznam, że byłam zaskoczona efektem tej kuracji - stópki po jej zastosowaniu były delikatne jak pupcia niemowlaczka. Fakt, że największy efekt wow był krótkotrwały, ale ogólna miękkość i gładkość pozostała na dłużej. Nie wiem natomiast jak sprawdziłby się na popękanych i mocno zrogowaciałych stopach, jednak śmiem założyć, że wtedy efekt nie byłby już tak piorunujący. Saszetka zatem sprawdzi się jako uzupełnienie obecnej pielęgnacji przed większym wyjściem - na plażę czy w odkrytych szpilkach np na wesele.

Jak Wy dbacie o stopy? Jakie macie triki i sprawdzone kosmetyki? :)

9 komentarzy:

  1. miałam i jestem mega zadowolona, na bank wrócę do tej saszetki

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś wypróbuję, skoro efekt taki fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja używam pumeksu i nawilżam olejami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo takie cos by mi się przydało:)!

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba mam ten zabieg w swoich próbkach

    OdpowiedzUsuń
  6. to coś czego potrzebują moje stopy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger