Mała recenzja: Body Boom o zapachu cynamonowym

Często ciężko jest ocenić kosmetyk po małej próbce - wpływa na to mała wydajność, brak podglądu na długotrwałe działanie oraz fakt, że często takie pojemności są ulepszone, aby zachęcić do zakupu pełnowymiarowego produktu. Zdarza się jednak, że miniaturka potrafi zaskoczyć - tak było w przypadku peelingu kawowego Body Boom o zapachu cynamonowym.

W świątecznym Shinyboxie znalazłam peeling Body Boom w wersji cynamonowej o pojemności 50 g (pełnowymiarowy produkt ma 200 g/65 zł). Według producenta na jedno użycie peelingu zużywa się ok 10 g produktu, więc takie opakowanie jest w stanie wystarczyć na 5 pełnych zabiegów peelingowania ciała co plusuje przy wydajności. Myślę, że to już całkiem przyzwoity wynik, aby móc powiedzieć kilka słów o tym kosmetyku, tym bardziej, że osobiście używałam go od pasa w dół i starczył mi na ok 7-8 użyć.

Producent zachwala swój produkt pod wieloma względami, z którymi w większości się zgadzam i podziwiam. Polski kosmetyk, nie testowany na zwierzętach z bardzo bogatym składem (kawa kongijska, cukier brązowy, proszek kakaowy, olejek makadamia, arganowy oraz ze słodkich migdałów). Cukier może i szybko się rozpuszcza, ale drobinkami kawy można długo masować skórę (a mimo to resztki peelingu i tak zostają w wannie), aby ta była gładka i jędrna. Dużą zaletą tego kosmetyku jest fakt, że mimo zabrudzenia łazienki bardzo łatwo jest usunąć jego resztki  - wystarczy spłukać prysznic czy też wannę i po kłopocie.

Przy regularnym używaniu peelingu zauważam poprawę kolorytu skóry. Jeśli chodzi o właściwości odchudzające czy zwalczanie cellulitu i rozstępów to wiem, że nie będzie to 100%, a ponadto działanie będzie raczej wsparciem przy ćwiczeniach oraz odpowiedniej diecie. Mimo wszystko wygładzenie i nawilżenie skóry jest na najwyższym poziomie, choć nie polecam używać go przy świeżo ogolonych nogach, mnie nieco podrażniał. Jak dla mnie należy on do mocniejszych zdzieraków i chętnie przygotuję kawowy peeling w końcu sama w domu. Dużą zaletą jest również piękny i mocny zapach kawy, delikatnie w tle czuję dopiero cynamon, z czego się cieszę, bo bałam się, że przez niego zapach będzie dla mnie męczący. 

Kto by się spodziewał, że taki mały smyk wystarczy na tak długo i będzie źródłem tylu zachwytów? Kto miał z nim styczność i chce się podzielić swoim zdaniem? :)

19 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaję się już jakiś czas na ten peeling :p
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  3. zapach pewnie zniewala, ale takie coś mogę sobie sama zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się te peelingi od nich :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny produkt. Ja peeling kawowy wykonuję sama w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja! Muszę go nabyć koniecznie. 8 użyć to dla mnie 2 miesiące używania! Obserwuję i pozdrawiam!^^

    Zapraszam do mnie na konkurs!
    www.jennydzemson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię kawowe peelingi, które sama w domu przygotowuję - taka tańsza opcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny jest ten peeling, ale trochę drogi... Wolę poczekać, aż Grzesiek wypije kawę, przejąć fusy, dolać jakiegoś olejku eterycznego i coś na "poślizg" :D i się masować :D ale jeśli Ci przypadł do gustu to jak najbardziej na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój pewnie jeszcze poleży w szafie, zapach bardziej mi na jesień i zimę pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi się on marzy ! Niestety cena jest dość wysoka i na razie sobie na niego nie pozwolę :( Opakowanie już samo tak mnie kusi :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Też bardzo go polubiłam i chętnie wypróbuję jeszcze inne wersje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam już wiele pochwał na temat tych peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele razy planowałam zamówić takie cudo :) Słyszałąm dużo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja go ostatnio widziałam podczas wizyty na stronie https://showroom.pl i przykuł moją uwagę- może zdecyduje sie na zakup, ale innej wersji zapachowej

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger