Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria kosmetyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria kosmetyczne. Pokaż wszystkie posty
25 NATURALNYCH MAREK KOSMETYCZNYCH + BONUS - AKCESORIA #wspierampolskiemarki

25 NATURALNYCH MAREK KOSMETYCZNYCH + BONUS - AKCESORIA #wspierampolskiemarki

Wszyscy znamy popularne marki, wielkie kolosy przemysłu kosmetycznego, które są dostępne na każdym kroku - w sklepie, w drogerii, a także online. One przetrwają obecną sytuację, a jak będzie z niewielkimi, naturalnymi manufakturami?
Do napisania tego wpisu zainspirowały mnie weekendowe targi kosmetyków naturalnych online. Tak, kilkanaście marek zmobilizowało się do zadowolenia swoich klientów i obdarowaniu ich targowymi rabatami w swoich sklepach online w ramach Ekocudów oraz kolejno Ekotyków. Dzisiaj to ja chcę wyjść im na przeciw i przedstawić Wam naturalne marki, których być może jeszcze nie znacie. Będzie to subiektywny spis marek, które powinniście znać.  



ALOESOVE

Jedno z dzieci marki-matki SYLVECO. Kosmetyki bazujące na aloesie pochodzącym z ekologicznych upraw. Przeznaczone głównie dla cer potrzebujących porządnej dawki nawilżenia, a wszystko w przystępnych cenach.

ANNABELLE MINERALS

Pierwsza mineralna kolorówka z którą miałam do czynienia. Używam już kolejnego słoiczka ich podkładu, kupuję kolejne pędzle oraz inne produkty (cienie, rozświetlacze). Miałam okazję spotkać się z przedstawicielami marki na targach, w salonie firmowym w Warszawie, a także na blogerskich eventach. Zawsze spotykałam się z pełnym profesjonalizmem i uśmiechem.

ANWEN

Anwen zostało założone przez Anię, która stała się mentorką wszystkich dziewczyn, które podjęły walkę o piękne włosy. Stworzyła kosmetyki w oparciu o potrzeby włosów z racji ich podziału na porowatość, czyli miała zupełnie inne podejście do tematu niż kolosy kosmetyczne i być może dzięki temu oraz rzeszy fanek odniosła sukces. Wciąż poszerza ofertę o nowe kosmetyki - np produkty do zabezpieczania końcówek włosów.


BIOLAVEN

Kolejne dziecko marki SYLVECO, tym razem bazujące na olejku lawendowym oraz oleju z pestek winogron. Odprężające, antyseptyczne i aromatyczne kosmetyki, które pomimo pełnej inspiracji lawendą pachną winogronem.

BIOUP

Marka najbardziej rozpoznawalna poprzez eliksir z mango o boskim zapachu. Poza tym tworzą inne świetne, naturalne, rzemieślnicze produkty do pielęgnacji takie jak sera do twarzy czy olejki myjące.

BOSPHAERA

Kolejna manufaktura, która w obecnym sezonie wprowadziła kilka nowości w postaci hydrolatu czy produktów do włosów. Dotychczas słynęła z maseł i peelingów do ciała, kultowego kremu do rąk i stóp, apetycznych babeczek do kąpieli i ser dotwarzy. Wszystko w pięknych zapachach i o skutecznym działaniu.

CLOCHEE | PURE BY CLOCHEE

Kosmetyki ekologiczne i organiczne. Marka słynie głównie z pielęgnacji twarzy i choć lubię ich maseczki, to kupił mnie również ich olejek do mycia ciała o zapachy earl grey. Marka wypuściła również linię dostępną w Hebe o nazwie Pure by Clochee, choć w moim odczuciu nieco bardziej budżetową w stosunku do pierwowzoru.

DUETUS

Kolejne z dzieci znanej marki SYLVECO. Duetus to nazwa, która sama odpowiada dla kogo została stworzona - a mianowicie dla dwojga. Jest to odpowiedź zarówno na potrzeby skóry damskiej jak i męskiej, a także ratunek dla cer trądzikowych. Wyróżnia ją użyty w składzie węgiel aktywny i olej konopny, który przynosi skuteczne działanie oraz formuły i  ziołowe zapachy, które pokochają również panowie.


ECOCERA

Marka głównie makijażowa, która zasłynęła z niezwykle skutecznych w działaniu pudrów ryżowego i bambusowego. Obecnie łatwo się w niej zakochać dzięki wspaniałym rozświetlaczom.

FELICEA

Marka makijażowa, która przed konsumentem nie ukrywa żadnego składnika, nawet użytego w niezauważalnej ilości. Wszystkie produkty są bezglutenowe, a te prasowane w dodatku wegańskie.

FRESH & NATURAL

Manufaktura, która wierzy, że człowiek jako część biosfery powinien pozostać z nią w naturalnej symbiozie. Czerpie co najlepsze z przyrody, a efektem tego są wspaniałe peelingi czy balsamy do ciała - polecam zwłaszcza ten orzechowy - pachnie jak Kinder Bueno.

FULL MELLOW

Producent bajecznych cud do kąpieli - kul, mydełek i innych bajerów, które chwytają za serce zapachem i kolorami. Ponadto w ofercie znajdują się również kosmetyki do pielęgnacji np masła do ciała.

HAGI | HAGI BABY

Kolejny producent naturalnych kosmetyków, które są wegańskie, ale również na ich stronie znajdziemy informację o polecaniu ich kobietom w ciąży. Dla mnie numerem jeden jest ich olejek z drobinkami i peeling. Marka ma również 'dział dziecięcy' - kosmetyki dla maluszków inspirowane zwierzętami, nadają się do użycia od pierwszych dni życia.


MIYA

Bardzo podoba mi się idea marki #jestemgotowa, która zakłada, że dobry krem nawilżający i uśmiech to podstawa. Marka wciąż się rozwija i po debiucie uniwersalnymi kremami na rynku pojawiły się mgiełki, peelingi, kremy BB.. Dotychczas zachwycił mnie każdy kosmetyk - z wyjątkiem różowego kremu, ale to chyba tylko dlatego, że zapach jest zupełnie nie mój ;)

MOKOSH

Bardzo bliska mi marka - wszak tworzona można by rzec w moim sąsiedztwie. Poznałam ją poprzez limitowane eliksiry do ciała znalezione w pudełeczkach kosmetycznych, zakochałam się w niedostępnym już oleju lnianym, a obecnie z namiętnością używam bestsellera wśród balsamów do ciała i wciąż mam chęć na więcej - choćby całkiem świeże w ofercie świece.

MYDŁOSTACJA

Jak sama nazwa wskazuje marka specjalizuje się w mydłach, a także w maseczkach, serach czy hydrolatach. Obecnie mam w użyciu maseczkę peel off w słoiczku.

NACOMI

O Nacomi można mówić nieco jak o marce matce. Nacomi znana klientkom Hebe z pielęgnujących kosmetyków wypuściła serię dla Kontigo, czyli Biolove, a obecnie zachwyca nową marką dostępną w Rossmanni, czyli Fluff.

NOWA KOSMETYKA

Marka, która realizuje obietnice - tworzy kosmetyki na ratunek paznokciom po hybrydzie, wypadającym włosom czy problemom skórnym na twarzy. A wszystko w szklanych słoiczkach.

O!FIGA

To najwyższe jakosciowo kosmetyki na najdroższym oleju świata, czyli tym z opuncji figowej. Pamiętam założycielkę marki z jednych z moich pierwszych spotkań blogowych, kiedy tworzyła jeszcze zupełnie inne kosmetyki (peeling kokos-trawa cytrynowa <3) - obecnie również wkłada w swoją pracę całe serce i wiedzę.

ORGANIQUE

Tworzą kosmetyki zarówno do pielęgnacji twarzy, ciała jak i do kąpieli. Swego czasu marka była mi bardzo bliska, gdyż w salonie firmowym pracowała moja koleżanka, więc kupowałam serię za serią przy każdych odwiedzinach. Bardzo miło wspominam kule do kąpieli i morską serię.

SENKARA

Marka, której Elżbieta oddała własne nazwisko. Ela to bardzo sympatyczna kobieta, którą możecie poznać poprzez jej instagram. Towarzyska, wygadana z dużą wiedzą, dzięki której możemy cieszyć się wspaniałymi kosmetykami takimi jak hydrolat ogórkowy czy - ale to już trochę jak akcesorium - mydło do pędzli.

SYLVECO | SYLVECO DLA DZIECI

Marka - matka, która tworzy dwie linie Sylveco oraz Sylveco dla dzieci - bezpieczną pielęgnację od pierwszych dni życia. Sylveco wyróżnia się na tle innych marek użyciem w składzie ekstraktem z kory brzozy oraz betuliną.

VIANEK

Kolejne dziecko marki SYLVECO. Cechą wyróżniającą jest użycie składników pochodzących z terenów czystego Podlasia, w odatku typowych dla polskiej przyrody. W obrębie marki znajdziemy aż 6 linii oznaczonych kolorami, które są dedykowane konkretnym potrzebom cer - m.in. linia odżywcza, nawilżająca czy kojąca-wzmacniająca.

YOPE

Markę poznałam kiedy przez przypadek w moje ręce trafił ich krem do rąk zakupiony w Home&You - sprytne posunięcie umieścić markę w takim miejscu. Na targach kosmetycznych zachwyt wzbudzili dając możliwość uzupełnienia zapasu zamiast kupowania kolejnych plastikowych opakowań. Brawo!

YOUR NATURAL SIDE

W ubiegłym roku marka pojawiła się w jednym z supermarketów i od tego momentu wciąż znajduje miejsce w mojej kosmetyczce. YNS reprezentuje cała gama hydrolatów i olei bazowych - ba, przeciętny człowiek nawet nie pomyślałby, że może być ich aż tyle. A ponadto w ofercie znajdziemy również peelingi, kwas hialuronowy czy glinki.


Na koniec obiecany bonus - 3 marki akcesoriów, które są wspaniałym dodatkiem do codziennej, naturalnej pielęgnacji:

BIOSENSUAL

Naturalne świece do aromaterapii i masażu poznałam dzięki prezentowi od Emilce z bloga Uroda wg blondynki na mikołajki. Trafiła do mnie świeca 'Miłość' i był to strzał w dziesiątkę - bursztyn i trawa cytrynowa to zdecydowanie mój konik, a właściwości pielęgnacyjne nie raz uratowały skórę moich dłoni. Ciekawostką jest, że szkło, w których jest świeca można oddać do powtórnego napełnienia. 


GLOV

Magiczne rękawice zero waste, które zastępują waciki i płyn micelarny, gdyż demakijaż odbywa się dzięki samej wodzie. Glov zaczęło od małego start-upu, a obecnie jest dostępne w 60 krajach na całym świecie.

NESTED

Szczotkę zamówiłam sama, ale nie powiem tutaj również wpływ miała Emilka - to ona zachwalała mi masaże szczotką, które są lepsze niż peeling. Spróbowałam i.. przepadłam. Dzięki szczotce z naturalnym włosiem zapewniam sobie poprawę krążenia, peeling bez kosmetyku, a także zapobiegam wrastaniu włosków. Szczotka jest również wybawieniem dla mojej swędzącej skóry - jak przyjemnie się podrapać wyszczotkować! :)



Znacie wymienione marki? Lubicie je?
• Senkara • Kokosowe mydło do pędzli

• Senkara • Kokosowe mydło do pędzli

Pewne czynności są obowiązkowe, jednak nie zawsze chce się nam je wykonać. Jedną z nich było dotychczas dla mnie mycie pędzli do makijażu. Szlag mnie trafiał jak trzeba było zmoczyć pędzel, namyślić go, pocierać i silikonowe akcesoria (które jeszcze trzeba było odnaleźć), płukać, przy czym kilkukrotnie zmieniać wodę lub końcowo i tak pracować pod bieżącą wodą. Na Instagramie trafiłam na polecenie produktu do czyszczenia pędzli i wiedziałam, że muszę go wypróbować. Zatem przy najbliższej okazji na Ekocudach odszukałam stoisko marki Senkara i kupiłam kokosowe mydło do pędzli.


Naturalny, prosty skład, słuszna idea i coś więcej niż akcesorium do mycia i pielęgnacji pędzli - to musiało skończyć się sukcesem. Mycie pędzli nigdy nie było tak proste i przyjemne. Wystarczy tylko zwilżyć pędzel pod bieżącą wodą i kolistymi ruchami zacząć czyścić pędzel o powierzchnię mydła. W czasie tego zabiegu wytwarza się piana, którą następnie należy wypłukać z pędzla pod bieżąca wodą i odłożyć go do wyschnięcia. Po umyciu wszystkich pędzli należy opłukać mydełko i pozostawić je do wyschnięcia lub osuszyć ręcznikiem - najważniejsze to nie zostawiać stojącej wody w pojemniku. Pędzle po umyciu mydłem kokosowym są delikatnie pachnące, a także miękkie i przyjemne w dotyku, dzięki czemu nie trzeba stosować odżywek.

Oprócz skutecznego działania jestem również zadowolona z formy opakowania. Otwierając plastikowe pudełeczko (szkoda, że nie szklane jak w pozostałych kosmetykach, ale rozumiem to pod kątem użytkowania) widzimy, że wypełnione jest do połowy. Nie bez powodu - dzięki temu właśnie nie musimy angażować więcej do mycia pędzli niż tylko tego pudełeczka. Powstała piana zostaje w środku, więc wystarczy ją wypłukać jak wspomniałam wcześniej, natomiast ranty pilnują, aby pędzel nam się nie omsknął i nie wypadł 'poza burtę'. 


Naturalny, wegański, polski kosmetyk, z autorskiej receptury, który przed wejściem na rynek przechodzi szereg testów i badań. W dodatku właścicielka marki prowadzi współpracę z katedrą biotechnologii środków leczniczych i kosmetyków jednej z najlepszych uczelni w kraju Politechniki Warszawskiej, co gwarantuje unikatowe i wysokiej jakości składy, takie jak tego mydełka:

Skład: Sodium cocoate (zmydlony olej kokosowy), Aqua (woda), Aroma (kompozycja zapachowa), Coumarin (kumaryna)* /*składnik kompozycji zapachowej


A Wy jak i jak często myjecie pędzle?
Jesteście zainteresowani tym produktem?
• Lovenue • Pędzle do makijażu

• Lovenue • Pędzle do makijażu

My kobiety lubimy się bawić makijażem, odkrywać w czym nam do twarzy, jednak codzienny makijaż wymaga od nas nie tylko precyzji, ale również szybkości i łatwości w wykonywaniu. Do tego są niezbędne pędzle do makijażu. Pędzle to nie tylko ozdoba kobiecej toaletki, ale również wspaniałe narzędzie codziennej pracy. Szukamy tych, które nie zjadają kosmetyków, są delikatne dla cery i trwałe, gdyż dbając o higienę często je czyścimy, a nie znosimy wypadającego włosia. Wciąż czytam recenzje różnych marek - od topowych, popularnych marek po aliexpresowe zdobycze. Przyznam, że przez cały ten czas nigdy nie trafiłam na markę Lovenue, którą sama odkryłam w paczce po spotkaniu blogerek w Ostrowcu Świętokrzyskim. W pierwszej kolejności przetestowałam loveblendery, a chwilę później wzięłam się za 3 pędzle do makijażu.

Inne produkty marki Lovenue: Loveblender, czyli gąbeczki do makijażu w kształcie serca


Pędzle Lovenue znajdujące się w moich zbiorach pochodzą z kolekcji BRUSHME by Lovenue. Mają elegancki wygląd - połączenie jasnego włosia z czarną rękojeścią i złotymi skuwkami oraz grawerem z logo marki. Wszystkie pędzle, które posiadam w swojej kolekcji łatwo oczyścić za pomocą łagodnego szamponu lub mydła, a po wysuszeniu wracają do swojego pierwotnego kształtu. W dodatku odbywa się to bez szkód typu wypadające włosie czy rozklejenie się skuwki. Pędzle mają delikatne włosie i doskonale się z nimi pracuje. Jedną małą wadą, którą zauważyłam jest fakt, że krawędź przy końcu rączki delikatnie się ściera, jednak nie rzuca się to mocno w oczy.


Pierwszy z nich, po który sięgnęłam to pędzel ołówkowy do cieni nr 1. To pędzel, którego zdecydowanie brakowało w mojej kolekcji. Świetnie sprawdza się do nakładania cieni na dolną powiekę bez powodowania osypywania się ich, a także do przyciemniania zewnętrznego kącika oka. Dzięki niemu mój makijaż jest dokładniejszy, a malowanie dolnej powieki nie kończy się efektem pandy pod okiem. Jestem zdecydowanie na tak!

Kolejny to pędzel do różu, bronzera oraz modelowania ramion i obojczyków nr 10. Co do tak szerokiego spektrum działania go nie wykorzystywałam - makijaż robię jednak głównie twarzy :) Przyznam, że na początku mojej kariery byłby zapewne moim makijażowym hitem, jednak obecnie przyzwyczaiłam się do ściętych pędzli, którymi wygodniej mi operować.

Ostatni z mojej trójki jest pędzel do konturowania na mokro nr 8, oprócz tego może służyć do nakładania produktów typu krem, fluid, kremy BB/CC i zdecydowanie w tym się u mnie lepiej sprawdza i dzięki temu częściej go używam. Jego niewielki rozmiar sprawia, że łatwo nim manewrować w trudno dostępnych miejscach takich jak okolice ust czy płatków nosa. Nie mogę oczywiście zarzucić mu, że nie sprawdza się przy konturowaniu na mokro, ponieważ bardzo dobrze rozprowadza tego rodzaju kosmetyki.

• Lovenue • gąbki do makijażu Loveblender

• Lovenue • gąbki do makijażu Loveblender

Zawsze szukałam dla siebie idealnego akcesorium do aplikacji podkładu na twarz. Imałam się różnych rozwiązań - początki jak wiadomo to były palce, jednak resztki podkładu w liniach papilarnych i czyszczenie tego szczoteczką skutecznie sprawiały, że poranny makijaż nie był przyjemnością. Robiłam podejście również do pędzli - jednak nie cierpię ich czyścić z podkładu, więc.. Postawiłam na blendery. Od razu zaznaczę, że oryginalnego Beautyblendera nie miałam - póki co testowałam Nicka K New York oraz Makeup Revolution. Każdy z nich różnił się kształtem, jednak najbardziej uroczy blender ever to najświeższy w mojej kolekcji Loveblender Lovenue - blender w kształcie serca.


Pierwsze moje spostrzeżenie to opakowanie - loveblendery dostajemy w plastikowym pudełeczku, do którego włożona jest etykieta oraz zafoliowany blender. Opakowanie to dla mnie znakomity pomysł jeśli chodzi o przechowywanie czy transport naszego jajeczka serduszka. Wykonane jest z twardszego plastiku, więc nie zmienia kształtu ani nie gniecie się jak choćby to od oryginalnego jajeczka. Duży plus dla konstruktora! Loveblender powstał w dwóch wersjach - klasycznej (55 zł) oraz mini (29 zł). Wersja mini świetnie sprawdzi się do trudno dostępnych miejsc (skrzydełka nosa, kąciki ust), ale również praktycznie niezauważalnie uzupełni kosmetyczkę wyjazdową. Należy jednak pamiętać, że w zależności od rodzaju kosmetyku loveblendera używamy mokrego (fluid,  bronzer, rozświetlacz w płynie) lub wilgotnego (kremy, pudry), ale nigdy całkowicie suchego.


Opis ze strony producenta:LOVEblender jest bezpieczny dla skóry i przyjazny dla środowiska. Wykorzystana technologia "natural oil layer protection" zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry i chroni ją przed utratą warstwy lipidowej. LOVEblender jest wzbogacony witaminą E*, która zyskała miano "witaminy młodości".
Jej idealna gęstość i miękkość wynika z zastosowania najwyższej jakości "hydrofilowego poliuretanu"** - materiału wykorzystywanego w medycynie. Aplikacja kosmetyków przy użyciu LOVEblendera zapewnia zdrowy i pełny witalności wygląd skóry.  
* witamina E - jest silnym przeciwutleniaczem, który chroni organizm przed stresem oksydacyjnym i uszkodzeniem komórek wywołanym przez wolne rodniki. 
** hydrofilowy poliuretan - charakteryzujący się 15-krotną absorbcją płynów w stosunku do jego masy, wysoką trwałością i wytrzymałością. Ze względu na wyjątkowe właściwości - kluczowy składnik wielu produktów medycznych. 


'Suche' fakty już Wam przedstawiłam, ale jak blender rzeczywiście sprawuje się w codziennym użytkowaniu? Przede wszystkim perfekcyjnie można nim nałożyć podkład - do tego głównie mi służy i sprawdza się w tym naprawdę rewelacyjnie. Podkład idealnie stapia się ze skórą, jest rozprowadzony równomiernie, a końcowy efekt to satynowa, idealnie wygładzona buzia. Wszystko idzie sprawnie, a kształt serca daje spore pole manewru. Profilowane zakończenia pozwalają dotrzeć w trudno dostępne miejsca takie jak okolice nosa, natomiast całokształt idealnie sprawdza się na 'dużych' powierzchniach jak czoło czy policzki. Wersję mini używałam jedynie okolicznościowo, tak w zupełności wystarcza mi jeden z nich. Blendery bardzo szybko się czyści - wystarczy odrobina wody, czasem kropla żelu do mycia twarzy. Używam go zamiennie z blenderem MUR od stycznia i przyznam, że nie widać na nim efektów używania - po wypraniu i wyschnięciu wygląda jak nowy. Polecam go zatem wszystkim fanom gąbeczek do makijażu, a także wszystkim, którzy jeszcze nie mieli doświadczenia z blenderami - nie zawiedziecie się!


Edit 13/12/2018: Niestety pojawiło się pęknięcie, a wraz z pierwszym cała masa małych. Loveblendera używałam od stycznia, ale zamiennie z innym beauty blenderem oraz poza okresem lata (czerwiec-sierpień).


Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger