Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Jak polubiłam się z makijażem cieniami? I Iconic 3

Jak polubiłam się z makijażem cieniami? I Iconic 3

Zawsze podobały mi się kolorowe makijaże, które oglądałam na blogach czy stronach z inspiracjami. Ba, nawet wydawały mi się banalnie proste w wykonaniu. Zajarana byłam również paletkami z mocnymi kolorami (letnia My Secret Hot colors, Technic electric beauty) i się w nie zapatrywałam, także wystarczyło stanąć przed lustrem, wziąć pędzel i machnąć raz, drugi, trzeci.. by po chwili z załamaniem nerwowym zmyć makijaż, schować się pod łóżko ze zgrzytaniem zębów i poprzysięganiem sobie, że będę wierna zawsze tylko kresce eyelinerem, a wszystkie paletki znajdą nowy dom, albo zapoznają się bliżej z koszem. Ktoś zna z autopsji?! :D
W moim przypadku okazało się, że trzeba jednak zacząć od stonowanych beży i brązów, aby malowanie się sprawiało przyjemność (i jakoś wychodziło). Teraz coraz odważniej łączę taki makijaż z mocnymi kolorami, coraz więcej eksperymentuję i chcę więcej.

Sporo zawdzięczam paletce Makeup Revolution Iconic 3 - wpadła w moje ręce tak w sumie bez większego zastanowienia się, a jednak bardzo się z nią polubiłam. Znana jest jako tańsza wersja Naked - i w sumie racja, podobna kolorystyka czy układ cieni.
Opakowanie może nie jest luksusowe, plastik nie jest najwyższej jakości, jednak wygląda elegancko. Dużą zaletą jest okienko, przez które bez otwierania możemy zobaczyć kolorystykę cieni w danej paletce. Zawiera 12 zróżnicowanych cieni - matowych, perłowych oraz z połyskiem - każdy ok 1,2 g. Muszę przyznać, że niektóre z nich (głównie matowe) nieco pylą po paletce przy nabieraniu ich pędzelkiem, jednak mimo to są bardzo wydajne. Używam ich już kilka miesięcy, a ubytku praktycznie nie widać - no może na pierwszym jasnym, który stanowi cień bazowy we wręcz każdym makijażu. Do opakowania dołączona jest również dwustronna pacynka, która.. no cóż, raczej jest kiepska, ale przecież nie na niej zależy nam przy zakupie ;)

Jeśli chodzi o pigmentację, to zdjęcie słabo ją odzwierciedla - na żywo cienie są bardziej widoczne, już nawet wcześniejsze zdjęcie z insta pokazuje, że są niezłe (a u na ręce dodatkowo są bez bazy). Mimo wszystko można je stopniować, osiągać efekt na jakim nam zależy. Nie zrobicie sobie nimi krzywdy, więc nadaje się nawet dla nowicjusza w dziedzinie makijażu, albo kogoś, kto się do niego zniechęcił. Dużym plusem jest to, że z bazą czy bez niej trzymają się na mojej powiece praktycznie cały dzień - przy wieczornym demakijażu mam jeszcze je do zmycia.

Trzeba przyznać, że paletka jest też bajecznie tania - w zależności od tego gdzie ją kupujemy kosztuje ok 20 zł. Wiele sklepów oferuje ją w swoim asortymencie, jednym z nich jest Goodies.

A Wy po jaką paletkę sięgacie najczęściej? :]
Porównanie paletek Hean i My Secret (swatche)

Porównanie paletek Hean i My Secret (swatche)

Zapewne wiele z Was pamięta letnią kultową wręcz i bardzo mocno napigmentowaną paletkę My Secret Hot colors, mam rację? Na jesień marka wypuściła identyczny produkt, ale w kolorach nude. Paletka zdobyła takie uznanie, że wyszły jeszcze 2 podobne (jedna wręcz identyczna Romantic Date, druga w odcieniach fioletów Night Out). Ja jednak zostanę przy pierwowzorze My Secret Natural Beauty nude look, który porównam z paletką Hean High definition 411 Nude (ps. kniknijcie w link i zobaczcie inne wersje tej paletki).

Natural Beauty nude look jak opisuje producent składa się z samych matowych cieni w odcieniach nude. Idealnie sprawdzi się do codziennego makijażu. Jeśli chodzi o mnie to jest to moja uniwersalna paletka - nadaje się do makijażu oczu oraz przyciemniania brwi. Muszę przyznać, że podoba mi się jej trwałość - bez większych uszczerbków cienie trzymają się moich powiek przez 12 godzin. Nie osypują się, są dobrej pigmentacji, chociaż nieco odbiegają od letniej paletki.

Paletka Hean wygląda identycznie, jedynie mamy tu różnice w kolorystyce i typach cieni - tutaj oprócz zwykłych matowych cieni mamy również jeden z rozświetlającymi drobinkami. W moim odczuciu paletka ta pasuje zarówno na co dzień, jak i do bardziej okazyjnego makijażu, dzięki wyróżniającemu się cieniowi.
Producent z tyłu opakowania zamieścił również mały instruktaż jak korzystać z cieni, jakie jest ich przeznaczenie. Podobnie jak te z My Secret nie osypują się, są trwałe i mają całkiem niezłą pigmentację.

Na poniższym zdjęciu możecie porównać pigmentację jak i kolorystykę tych dwóch paletek. Cienie na dłoni są prezentowane bez bazy, więc krycie jest zadowalające zwłaszcza, gdy zwrócimy uwagę, że baza zazwyczaj jeszcze podbija ich nasycenie.


Na koniec małe porównanie w tabelce.

HeanMy Secret
Cena8,9911,99
DostępnośćSklep internetowy. Drogeria Jaśmin, sklepiki osiedloweDrogeria Natura
Pigmentacjadobra
Paletkaidentyczna
Ilość cieni4 po 1,5 g
Rodzaj cienimatowe i z drobinkamimatowe
Podsumowanie: Gdyby nie Kasia paletka Hean raczej nie wpadłaby w moje ręce. Osoby, które są ze mną dłużej wiedzą, że wolę sama iść do drogerii i zrobić zakupy niż zamawiać przez internet. Tutaj kłania się problem Hean - niechęć do internetowych zakupów (jeśli chodzi o pojedyncze rzeczy), brak drogerii Jaśmin, a nawet oblecenie każdego osiedlowego sklepiku nie gwarantuje mi, że uda mi się ją kupić. Hean wygrywa jednak cenowo. Podobnie z uniwersalnością - pomiędzy tymi cieniami widać większe różnice kolorów, a także urozmaicenie (cień wieczorowy z drobinkami).
My Secret z pewnością sprawdzi się dla makijażowych laików - tą paletką nie zrobicie sobie krzywdy, bo przejścia kolorów są łagodne. Ponadto na co dzień (typowy makijaż do szkoły/na uczelnię/do pracy) dzięki niej będzie szybki, łatwy i przyjemny. Dostajemy porządną jakość w niewysokiej cenie. Dla niej plus za dostępność.
Obydwie paletki są godne uwagi, jednak dla mnie z delikatną przewagą wygrywa Hean ;)
Macie którąś z tych paletek? Jaka jest Wasza opinia? :)
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger