• Nivea • Olejek w balsamie Kwiat pomarańczy i olejek awokado

W ostatnim czasie jakoś brakuje mi chęci do tego z czym nigdy nie było problemu - do pisania, nakładania maseczek.. Tym razem jednak mogę śmiało powiedzieć, że chętnie eksperymentuję z makijażem - prawie nie ma dnia, kiedy cuduję z różnymi cieniami do powiek. Pojawił się również progres w moich zużyciach smarowideł do ciała. Dzisiaj nastał ten dzień, kiedy zdenkowałam olejek w balsamie Nivea kwiat pomarańczy i olejek awokado. Jak sprawdził się ten produkt u mnie?


Otrzymując ten produkt z Klubu Przyjaciółek Nivea sądziłam, że będzie to silnie nawilżający natłuszczający produkt, którego aplikacja zupełnie nie będzie mi odpowiadała. Kilka pierwszych użyć od razu przekonało mnie do tego produktu - jakże się myliłam w jego przypadku! Olejek w balsamie to lekki produkt, który sprawia wrażenie nieco rozwodnionego balsamu. Dzięki nieco rzadszej formule łatwo rozprowadza się po skórze bez efektu tępoty. Aplikacja przebiega szybko i komfortowo, a kosmetyk dodatkowo szybko się wchłania pozostawiając skórę gładką i miękką tuż po aplikacji.


Kosmetyk jest przeznaczony do skóry normalnej i suchej, choć osobiście stwierdzam, że niestety nie jest aż tak dobry. Stosowany codziennie faktycznie koi moją suchą skórę, ale wystarczy jeden dzień przerwy i moja skóra jest sucha jak wiór. Niestety skład produktu nie powala substancjami nawilżającymi i produkt ma działanie raczej krótkotrwałe. Ponadto przykra uwaga - potrafi szczypać nałożony po goleniu/depilacji nóg. Uważam, że nie jest to zły produkt, jednak jego przeznaczenie skierowałabym do mało wymagających osób.

Jeśli jesteście zainteresowani produktem to podpowiem Wam, że oprócz Kwiatu pomarańczy i olejku awokado dostępne są jeszcze Wanilia i olejek migdałowy, Kwiat wiśni i olejek jojoba, Róża i olejek arganowy oraz Kakao i olejek makadamia, a każdy z tych produktów przeznaczony jest do skóry normalnej i suchej.

11 komentarzy:

  1. Marka pobija blogi, znam tylko kultowy krem tej marki i dwufazowy płyn micelarny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten balsam i lubię go :) Nie miałam u siebie uczucia szczypania po depilacji, szkoda że u Ciebie taka reakcja się pojawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie stosowałam tego balsamu, ogólnie mało produktów z tej marki używam :)
    Zapraszam także do siebie na nowy jesienny post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj muszę się zaopatrzyć w ten balsam, bo produkty NIVEA działają super na moją skórę :)


    Zapraszam na nowy, jesienny post ♠
    Mój blog-KLIK
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Często czytam o róznych wersjach tego produktu, ale jakoś wątpię, aby kiedykolwiek do mnie trafił. Wolę chyba lepsze i bardziej długotrwałe produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używam wersji z kwiatem wiśni i zapach absolutnie uwielbiam ♥ ale biorąc pod uwagę samo działanie na moją skórę to szczerze przyznam że efekty mnie nie powalają :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, myślałam że lepiej się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam inny wariant. Był ok, ale bez rewelacji. Taki przeciętniak z drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam go bardzo ciekawa, ale widzę, że bez rewelacji. Mimo wszystko kupię sobie wariant waniliowy, bo lubię zapach wanilii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety balsamy tej marki mnie zapychają :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger