Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marywilska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marywilska. Pokaż wszystkie posty
Nowości z sierpnia

Nowości z sierpnia

Dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy trzeba się przyznać jak bardzo zabiłam system podejmując wyzwanie miesiąc bez kosmetyków. Za pierwszym razem, gdy była taka akcja blogowa udało mi się wytrwać w postanowieniu. Teraz przyłączyłam się do Subiektywnej i niestety nie podołałam wyzwaniu, bo tyle rzeczy z półek wołało rozpaczliwie KUP MNIE! Czas przejrzeć zakupione rzeczy, kto chętny zobaczyć co nowego mi przybyło? :)
Z racji urodzin najpierw poruszymy sprawę prezentową. Jeszcze przed moim świętm dotarła do mnie kartka od Renaty - aaa dziękuję ♥ Własnoręcznie wykonana laurka, a do tego rysunek jachtu - cudo! Z tym rysunkiem była sprawa taka, że w żarcie na wysłanej pocztówce, na której mieścił się podobny w post scriptum napisałam, że chciałabym, żeby wykonała go w formie rysunku. Adres wyciągnięty od Grześka i takim sposobem mam największą niespodziankę ever ♥

Od rodziców dostałam pokrowiec na moje maleństwo - teraz mogę ruszać w świat z aparatem!

Od Grześka dostałam długo wyczekiwany i wymarzony Tangle Teezer. Oczywiście Skarb jest niezadowolony, bo zdążyłam wcześniej odnaleźć prezent w zakamarkach jego pokoju. Żeby się nie gniewał to polecę Wam jego nowo założoną stronę na facebooku, którą postanowił mnie gnębić :P Zapraszam Was na fanpage Moja dziewczyna jest blogerką i dajcie mu kopa na start :D

Jak prezenty to i słodycze muszą być - samymi dobrociami zostałam uraczona ;) Patulek rozpieściła mnie żelami, Grześ ukochaną Oreo. Pistacjowe i Merci to dary od rodziny :D

Yves Rocher również pozwoliło mi się cieszyć z urodzin - na podstawie mailingu miałam przyjemność odebrać wisiorek z kryształkiem Swarovskiego. Dodatkowo po zniżce zakupiłam zapas mydła w płynie. Wkrótce opinia ;)

Sama również sprawiłam sobie prezent  - kupiłam od dawna wymarzony prezent w śmiesznie niskiej cenie. Ahh te wyprzedaże w Avansie :D

Do tego od dawna upragniona lokówka również z Avansu. Swoją drogą to dziwne, że od dawna posiadam prostownicę z której praktycznie wcale nie korzystam, a zawsze brakuje mi sprzętu do zrobienia loków bez wizyty u fryzjerki. Czasem biegałam do Linki, która nawijała mi włosy na papiloty, no ale to nie to samo przecież ;)

Jak już trzymamy się mojej pracy, to wymieniłąm się z Beatką błyszczykiem na eyeliner Astora. Nie mogę się jeszcze oswoić z długim trzymadełkiem, ale zapowiada się ciekawie ;)

Również z Beatką kupiłyśmy podczas promocji w Auchanie mleczka Sorai 1szt za 8,99 zł, druga sztuka z 1gr. No brać trzeba było, opłacało się :P

Na facebooku Rimmela udało mi się dostać do testów nowej mascary Wonder'Full. Sprytnie poczekałam z postem na blogu, aż przejdzie fala innych dziewczyn. Ciekawi co ja mam o niej do powiedzenia? ;)

Z kolei u Oli załapałam się to testowania nowego preparatu na zdrowe i piękne włosy Priorin Extra od Bayer. Kuracja trwa.

Biedronka skusiła mnie kilka razy. Najpierw była to odżywka do włosów przeceniona z 9,99 na 6 z groszami. Później sprzedająca się jak ciepłe bułeczki złuszczająca maska do stóp. A na koniec wyprzedawane produkty- lakiery, kule do kąpieli i krem do rzęs.
Obserwujący mnie na instagramie mogą sobie porównać ilość tych cudaków - nadwyżka leci do rozdania ^^
Claire's ma bogaty asortyment w sklepie, a wyprzedaże kuszą jeszcze bardziej. 4 bransoletki, które widać na zdjęciu były przecenione z prawie 60 zł na 15. Ta która leży na lakierach wystarczająco mnie przekonała ;) Lakiery były po 4 zeta, więc nie mogłam przejść  obojętnie - srebrny piasek i niebieska kanapka. Przy kasie jeszcze dorzuciłam chwaloną na innych blogach czekoladową maseczkę do twarzy. Tu kupiłam również torebkę na wesele, ale na razie nie będę jej ujawniać ;)

Szczerze przyznam, że zwykłych szpilek w odcieniu nude nie mogłam znaleźć w żadnym sieciowym sklepie obuwniczym jak np CCC (a przynajmniej nie w miażdżącej cenie^^). Ostatecznie kupiłam swoje na Marywilskiej. Co prawda Louboutiny to nie są, ale mam nadzieję, że przetańczę w nich całe wesele ;)

W chińczyku kupiłam szpilki do koka, jednak ostatecznie będę miała loki ;) Patyczki do odpychania skórek i pędzelek do zdobień to skutek uboczny ;)

Drogerie Natura napadałam jak zła, a wszystko przez wyprzedaż lakierów My Secret. Ostatecznie tego, którego pragnęłam nie zdobyłam, ale zarezerwowałam go u Magdy z bloga Świat Blanki na wyprzedaży blogowej. Ponadto kupiłam japonki, które chyba również wycofywane są z oferty - teraz jakieś inne już mają. Mam identyczne już 2 lata i jeszcze żyją - jak na słomiane japonki oceniam wynik bardzo dobrze, zwłaszcza, że na promocji kosztują około 8 zł. Linka miała podobne z H&Mu i rozpadły się po chwili noszenia. Ponadto wpadło to co widać, czyli peeling Farmony, 2 fioletowe eyelinery i lakiery My Secret.

Naturę odwiedziłam raz jeszcze po miętowy lakier. Przy okazji do koszyka wpadł top, którego G. odkręcał mi kombinerkami tak się skubany zassał i żel pod oczy dla osób pracujących przy komputerze.


Podczas poszukiwań wyprzedawanego lakieru Sea shell w Galerii Bemowo na wysepce Golden Rose kupiłam jeden z nowych lakierów marki. Tak w ramach pocieszenia ;)

W nowodworskiej Kosmeterii kupiłam swój pierwszy (czekam na hejty :P) lakier Golden Rose z serii Rich Color. Wybrałam kobaltowy kolor - może ten zadowoli mnie kryciem, bo podobny marki Wibo mnie zawiódł w tej sferze.

Kolejna rzecz to próbka kapsułki do prania Vizir od EverydayMe.

Rossmanie szukałam jakiejś biużu do sukienki na wesele i kupiłam miętowe wiszące serduszka. Skusiłam się również na kolejny żel Isany (ostatnio chyba się uzależniłam^^) i rękawica do masażu. Płatki to szybki zakup, nie szłam po drodze do Biedronki, a potrzebowałam czym zmyć pazurki. W domu okazało się, że mama kupiła trójpak płatków z Biedry ;)

Od dawna zastanawiałam się nad zakupem tasiemek do zdobienia paznokci. Obleciałam cały Nowy Dwór i nic. Nawet w sklepie z rzeczami strict do włosów i paznokci. Zero, nul. Popełniłam więc zamówienie w internetowym sklepie dobrarada.com.pl - szybko przyszły me tasiemki, a dodatkowo otrzymałam słoiczek cekinów imitujących króliczka Playboya.

Podczas łowów lakieru o którym mowa wyżej po warszawskich Naturach wyciągnęłam Grześka do TkMaxxu. Wszystko przez rozmowy z Olą, która kusiła promocjami w tym sklepie. Padło na zestaw lakierów Nicole by Opi - wśród nich każdy jest inny - pękający, kremowy, coś a la perła i brokatowy. Dodatkowo nie odpuściłam mojej pierwszej modeleczki - na fb już jarałam się swatchami znalezionymi w necie :D Wielkie podziękowania dla Grzesia, on płacił. Musicie przyznać, że trafił mi się Skarb ♥

Ostatnio również przyszły próbki kosmetyków Avene z Klubu Lifestyle Super Pharm. W końcu mam okazję zapoznać się z marką ;)

Ostatnia już chyba nowinka, mam nadzieję, że nic nie pominęłam. W perfumerii Sephora wciąż jeszcze możecie wymienić swoją starą mascarę na miniaturkę tuszu Clinique High Impact. Skorzystajcie - warto. Pełnowartościowy produkt ma 8 g i kosztuje ok 90 zł, a ta darmowa 3,5 g, czyli prawie połowa.

Czekam na kazanie, że miałam zużywać kosmetyki, a nie kupować. Miał być miesiąc bez zakupów tego typu, a jednak narobiłam zapasów jakby wszystkie drogerie w okolicy mieli zamknąć. No ale przyznajcie sami - takie okazje - nie bralibyście? :D

Różowe Safari

Różowe Safari

Lakiery do paznokci - mogę je wciąż i wciąż kupować, miło mi je również otrzymywać w prezencie. Moi bliscy wiedzą jak bardzo je lubię. Czasem zastanawiam się, czy coraz to nowe nabytki nie przeistaczają się w kolekcję, jakie kiedyś ludzie robili z pocztówek czy znaczków. Jedyna wada lakiery gęstnieją, zabytkowe monety nie. Ale lakiery można używać, nosząc na zmianę różne kolory.
Latem na salony wchodzą neony. Są też nieocenione na imprezach. A gdy je pokryć topem UV lub fluo to już w ogóle mega czadowe! Dzisiaj na tapetę bierzemy Quiz Cosmetics Safari o nazwie Pink. 
Jest to śliczny neonowy róż, który bardzo trudno odzwierciedlić na zdjęciach, tym bardziej w aurze jaka otacza nas teraz - jesienią. Gdy tylko zobaczyłam go na targowisku Bakalarska leżącego wraz z innymi lakierami wiedziałam, że musi być mój!
Wcześniej z serii Safari miałam innego neonka - pomarańcz. Świetnie się spisywał, jednak ten w wielu aspektach jest jeszcze lepszy :)

Buteleczka typowa dla lakierów Safari, smukła buteleczka o pojemności 12 ml z rączką w zeberkę.

Nie zadowala mnie jedynie zminimalizowanie dawki informacji do daty przydatności, nazwy koloru i strony internetowej. Zdarza się znaleźć te lakiery z naklejką z tyłu, na której znajdziemy skład lakieru. Niestety na mojej buteleczce go nie ma.

Co mnie zadowala? Pędzelek. Nie jest tak szeroki jak w przypadku Essie, ale zdecydowanie wygodnie się nim maluje paznokcie. Do krycia wystarczają standardowo 2 warstwy. Wytrzymałość - kwestia indywidualna, jednak przetrwał na paznokciach 2 dni, po czym zmyłam go na rzecz innego koloru ;)

Jestem zadowolona z lakierów Safari. Jest to tania, polska marka. Biorąc pod uwagę cenę, jakość lakieru jest całkiem niezła. Mój poprzedni neonek długo po dacie przydatności zalegał w moich lakierowych zbiorach i dopiero niedawno zaobserwowałam zgęstnienie. Mam nadzieję, że ten wytrwa równie długo.

Cena: ten egzemplarz miał mnie wynieść 3 zł, ale przy zakupie 2 lakierów 5 zł, więc cena 2,50 zł/12 ml; poza tym często spotkacie go w różnych miejscach w cenie ok.5 zł
Dostępność: bazarki, hale targowe, sklepiki-chińczyki

To zdjęcie chyba najbardziej odzwierciedla kolor lakieru:

TUTAJ znajdziecie mani z wykorzystaniem tego lakieru :)

Pytanie do Was: neony jako dodatki - wolicie na paznokciach czy w formie np torebki? :)
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger