• Palmolive • żel pod prysznic Berry Delight (seria Gourmet)

Witam Was dzisiaj poświątecznie! Zgrabne ciało i jędrna skóra na nim to kobiece potrzeby na wiosnę. Każda kobieta chce wyglądać atrakcyjnie - dba o gładkie nogi, smaruje się balsamami i robi inne niezliczone rzeczy, aby cieszyć się powodzeniem u płci przeciwnej. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić produkt, który może nie tyle sam zadba o nawilżoną skórę, ale na pewno nie naprzykrzy się dodatkowo - podzielę się z Wami opinią o nie wysuszającym skóry żelu pod prysznic Palmolive Gourmet body butter wash o zapachu Berry Delight.


Idealny żel pod prysznic dla mnie powinien dobrze myć ciało, ładnie pachnieć i nie wysuszać skóry. Wiem, że niektórym zależy aby produkt w ogóle nawilżał ją, ale nie oszukujmy się o taki produkt nie łatwo, zwłaszcza z niższej półki cenowej. Co do bohatera dzisiejszej notatki, to jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do żeli Palmolive. Były od tylu lat na rynku, wydawały mi się pospolite, a mnie ciągnęło do nowości, które co i raz wkraczały na rynek. Ten produkt otrzymałam w paczce kosmetycznej z pracy i przyznaję.. że się zakochałam.

Kremowe żele mają w sobie coś takiego, że mają ze mną łatwiej - jakoś od razu się do nich przekonuję. Ten ma gęstą, wręcz budyniową konsystencję w kierunku masełka do ciała. Przyznam,  mimo dość standardowego otworu dozującego nie ma problemu z jego wydobyciem. Kremowa konsystencja sprawia, że myjąc nim ciało ręka czy gąbka sunie bez problemu, a koniec końców ciało jest dobrze oczyszczone. Zdarzyło mi się również golić nogi przy jego pomocy - świetnie sprawdził się też w tej roli. Wprawdzie skład żelu nie jest wybitny, a odżywcze składniki takie jak olej ze słodkich migdałów, masło shea czy sok z jeżyny krzewiastej znajdują się praktycznie na samym końcu, jednakże żel delikatnie pielęgnuje ciało. Skóra nie zostaje wysuszona, nie pojawiają się również żadne przykre niespodzianki jak podrażnienie czy wysypka. I na koniec kolejny hit, zaraz po konsystencji, czyli zapach. Żel ma piękny, wyrazisty zapach jogurtu o smaku owoców leśnych i jest dostępny w większości drogerii w cenie do 15 zł, a w promocji nawet poniżej 10 zł.

Ostatnio podczas zakupów poleciłam żel z tej serii mojej przyjaciółce. Skusiła się na wersję kokosową, czyli Coconut Joy. Z krótkiej rozmowy po użyciu wyciągnęłam informację, że go polubiła i również docenia w nim budyniową konsystencję. Ma pewne zastrzeżenia co do zapachu - jest świeży, ale nieco mało kokosowy. Od razu uprzedzam, że to jest mój guru od kokosowych kosmetyków - więc stawia im wysoko poprzeczkę.


Jakich myjadeł używacie do kąpieli?

13 komentarzy:

  1. Uwielbiam żele tej firmy <3 Tego zapachu jeszcze niestety nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze tego żelu, ale mam ochotę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm lubię poznawać nowe żele więc chętnie go poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio z palmolive miałam żel pod prysznic o kokosowym zapachu, też w takiej fajnie wyprofilowanej butelce

    OdpowiedzUsuń
  5. ładną szatę graficzną ma to opakowanie

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie kiedyś palmolive bardzo uczulało i straciłam do nich zaufanie, a na pewno super pachną ich produkty

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę, ale zapach dla mnie i opakowanie wpada w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne opakowanie jak i zapach, gdyz uwielbiam owoce lesne :D Palmolive niestety wysusza moja skore dlatego nie kupuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam inny żel tej marki i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hi, i'm a new follower of your nice blog, can you follow mine on my blog?
    https://amoriemeraviglie.blogspot.it/
    many thanks and compliments! TIZIANA

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ochotę go kupić, bo bardzo podobał mi się zapach, ale musiałam zrezygnować. Przez SLeS bardzo mocno łuszczy mi się skóra, muszę stosować delikatniejsze żele :C

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz ♥

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger