Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dłoni i paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dłoni i paznokci. Pokaż wszystkie posty
• Bosphaera • Krem do rąk i stóp

• Bosphaera • Krem do rąk i stóp

Dobry krem do rąk czy stóp wydaje się łatwy do znalezienia. Jedyne czego wymagam to sensowne opakowanie, ładny zapach, szybkie wchłanianie się i skuteczne działanie. I tutaj tak łatwo nie jest. Zaczęłam odrzucać kremy z zakrętką, ale już w dzisiejszym wpisie zauważycie, że zrobiłam wyjątek dla regenerująco - zmiękczającego kremu do rąk i stóp Bosphaera. Czym tak mnie zachwycił?


Inspirowane naturą ręcznie wyrabiane naturalne kosmetyki Bospharea już gościły w mojej łazience. Dotychczas używałam babeczek do kąpieli - przerobiłam świeże i owocowe zapachy i wciąż chcę testować ich więcej. Tym razem na jesiennych targach Ekocuda wzięłam ponownie babeczki i właśnie ten krem. Kolejne w kolejce jest nowy w ofercie koktajl kawowy pod oczy, treściwe masła do ciała i peelingi cukrowe - zapachy są obłędne, to Wam gwarantuję! Wierzę też w działanie każdego z tych produktów, gdyż ludzie, którzy je tworzą wkładają w nie całe serce. Wszak ich historia zaczęła się od tworzenia kosmetyków dla najbliższych, którym chcieli dać to co najlepsze. Rozwój marki, którą określają jako pasję, a nie pracę idzie wciąż w dobrym kierunku - wypuszczają małe serie kosmetyków, korzystają z tradycyjnych sposób wyrobu i ani myślą o taśmie produkcyjnej. W taki sposób powstał jeden z ich hitów, czyli krem do rąk i stóp. 


Pierwsze co urzekło mnie w tym kremie to przeznaczenie i zapach. Choć dłoniom czy stopom nie zaszkodzi posmarowanie ich balsamem do ciała to podchodząc do pielęgnacji kompleksowo i znając ich nieco większe potrzeby staram się stosować kosmetyki przeznaczone do danych partii ciała. Sami przyznacie, że stopy, które niosą nas przez życie i dłonie, którymi choćby sprzątamy dom potrzebują większej regeneracji niż np łydka. Przez długi, długi czas mocno irytował mnie jednak zawsze zapach kremu do stóp. Nijak potrafiłam położyć się do łóżka, kiedy dłonie mi nim pachniały, więc zawsze szybko chciałam iść je umyć, ale przecież krem na stopach musi się wchłonąć.. wrr! Tutaj krem jest wzbogacony o cały szereg nawilżających i regenerujących składników, które poradzą sobie ze stopami, a w dodatku pachnie bardzo przyjemnie. Słodki zapach świeżych muffinków z dodatkiem wanilii. Słodki, ale nie mdlący. Mogę śmiało Wam zdradzić, że czasem po prostu odkręcam słoiczek, aby tylko go powąchać, a to motywuje do użycia i zadbania o dłonie.

Krem ma treściwą, ale jednocześnie lekką konsystencję. Dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze warstwę okluzyjną, jednak skóra po nim nie lepi się. Używany regularnie jest w stanie przywrócić dłonie czy stopy oraz inne suche miejsca, do których jest polecany (np łokcie, kolana) do dobrego stanu. Jedne z przykładów - miałam na tyle przesuszone dłonie, że skóra przy palcach była aż spękana. Po używaniu przez ok 3 dni powróciłam do suchej skóry, a kolejne dni wyrównały ich nawilżenie. W tym czasie wykonywałam te same czynności co wcześniej. Żeby nie pisać jedynie o dłoniach - stopy również jest w stanie szybko zregenerować. Wystarczy tarka na stopy i  regularne nakładanie tego specyfiku, a stópki będą jak u niemowlaka. 


Cena: 29,90 / 100 ml
Skład: Salvia Sclarea Flower Extract (ekstrakt z szałwii muszkatałowej), Aqua (woda), Urea (mocznik), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Lanolin (lanolina), Lactic Acid (kwas mlekowy), Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Stearyl Alcohol, Parfum, Cetyl Alcohol, 2-Phenoxyethanol, Allantoin, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Limonene, Linalool


Jak Wy dbacie o dłonie i stopy, zwłaszcza o tej porze roku?

#Sally Hansen - moi ulubieńcy do paznokci

#Sally Hansen - moi ulubieńcy do paznokci

Ładny wygląd paznokci jest dla mnie bardzo ważny. Choć ostatnio częściej decyduję się na salonowe paznokcie to zawsze w razie czego wracam do swoich sprawdzonych kosmetyków. Dzisiaj pokażę Wam trzy ulubione kosmetyki jednej marki - Sally Hansen. W ich przypadku śmiało mogę podpisać się stwierdzeniem internet made me buy. Dwa z nich zakupiłam właśnie z blogowych poleceń po przeczytaniu wielu pochwał na ich temat.


Instant cuticle romover to świetny produkt, który w dosłownie 15 sekund zmiękcza i pozwala usunąć skórki. Produkt posiada wygodny aplikator, którym precyzyjnie nałożymy go w okolice skórek. Ma formułę płynnego żelu, który nie spływa z paznokci. Zdecydowanie ułatwia pracę przy skórkach - łatwiej je odsunąć, a następnie wyciąć pozostałości. Opakowanie 29,5 ml to koszt 12-25 zł w zależności od tego, gdzie go kupujecie. W kategorii usuwania skórek mam jeszcze jednego ulubieńca, ale o tym innym razem.


Insta-dri to obowiązkowy punkt każdego klasycznego manicure. Ten top coat nie tylko zabezpiecza nasze malunki, nadaje im piękny połysk niczym hybryda, ale również przyśpiesza wysychanie lakieru na paznokciach. Dzięki niemu powiedzenie, że kobieta jest bezbronna kiedy schną jej paznokcie odchodzi do lamusa. Pod koniec buteleczki lub też daty ważności - zależy co pierwsze następuje niestety nieco gęstnieje i traci swoje właściwości, jednakże zawsze chętnie do niego wracam. To bodajże moja 3 buteleczka, a uwierzcie mi, że tego typu produktów przerobiłam już wiele. Kupicie go w pojemności 13,3 ml do 20 zł. 


Cuticle rehab to w porównaniu do poprzedników najświeższy produkt w mojej kosmetyczce, ale już go doceniam. Miałam już kilka innych kosmetyków do nawilżania skórek i paznokci z różnymi formami aplikacji - słoiczek, pipeta, pędzelek z płynem, natomiast ten olejek w żelowej formule zdecydowanie mnie zadowolił najbardziej. Dzięki żelowej formule aplikując go nie ścieka, dzięki czemu nie mam uczucia tłustych, lepkich dłoni, które po chwili chcę umyć. Aplikator w pędzelku jest wygodny do użycia w każdym miejscu - czy to w domu przed telewizorem czy czekając na przystanku. Regularnie używany skutkuje zadbanymi i dobrze wyglądającymi skórkami. Dodatkowo przyjemnie pachnie. 8,8 ml to wydatek ok 12-20 zł. 


Jakość kosmetyków Sally Hansen już nie raz mnie zaskoczyła. Nic dziwnego, że są to produkty wykorzystywane w salonach kosmetycznych. Teraz pytanie do Was co powiecie o rajstopach w spray'u oraz odżywkach do paznokci? Swoją drogą zastanawia mnie również fakt, czy nie są to dla Was zaskakujące pojemności kosmetyków? Cena oczywiście jest zależna od tego, gdzie kupujecie dany produkt. Online znajdziecie je w atrakcyjniejszych cenach, jednak zawsze warto korzystać również z promocji - np ze zbliżającej się na kolorówkę w Rossmannie.
• Indigo • Serum do paznokci z mirrą

• Indigo • Serum do paznokci z mirrą

Witam Was noworocznie na moim blogu! Minął najgorętszy okres w handlu, również zalizyłam swoje szkolenia i dostałam już awans, więc liczę na odrobinę więcej spokoju - mam nadzieję, że tak będzie choćby podczas kilku dni urlopu, które czekają na mnie w przyszłym tygodniu. Poza tym zdaje się, że wszystko u mnie po staremu - wciąż walczę z suchymi skórkami wokół paznokci. Kto z Was również zmaga się z tym problemem? Macie na to sprawdzone metody? Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o produkcie, którego używam do ich pielęgnacji - z jakim skutkiem?


Od kiedy pamiętam obgryzałam paznokcie, ale później w wieku dojrzewania zamarzyły się ładne paznokietki. Od tamtego czas borykam się zatem z wiecznie suchymi lub zadartymi skórkami wokół paznokci. Nie lubię tego problemu (z resztą kto lubi problemy?!), ponieważ wygląda to nieestetycznie. Wciąż uważam, że regularnie stosowany krem, oliwki i inne kosmetyki uratowałyby sprawę, ale wtem wchodzi tempo pracy, kurz, mydło, woda, ręczniki papierowe.. i voilà!

Co jakiś czas testuję różne produkty, które mają mi pomóc i jakiś czas temu trafiłam na serum do paznokci Indigo z mirrą (22 zł / 25 ml), które otrzymałam w wielkiej paczce od marki Indigo podczas Meet Beauty. Kosmetyk otrzymujemy zabezpieczony w kartoniku, docelowo mieści się w pisaku, którego aplikator jest pędzelkiem dla wygody rozprowadzania. Myślę, że u wielu z Was skojarzenia sięgnie kilku drogeryjnych korektorów, jednak różnica tutaj jest taka, że serum prezentuje się nieco ekskluzywnie, w stylu glamour. Cenię sobie przede wszystkim jego poręczność - niewielkie rozmiary pozwalają mieć je zawsze przy sobie - mieści się czy to do kieszeni czy do kosmetyczki. U mnie bardziej się chwali niż klasyczne rozwiązanie olejku w opakowaniu lakieru.
Cały majstersztyk tkwi jednak w składzie. Miks olei jojoba (nawilżenie, odżywienie, regeneracja), migdałowego (likwidacja stanów zapalnych, wzmocnienie płytki paznokcia) oraz arganowego (pobudzenie wzrostu paznokci, regeneracja) wzmacnia dodatkowo ekstrakt z pokrzywy (wzmocnienie płytki paznokcia). Serce tego serum bez wątpienia stanowi olejek z mirry (likwidacja stanów zapalnych, stymulacja paznokcia - wzrost, regeneracja).

Wszystko ładnie, pięknie - a jakie jest działanie? Podczas używania serum paznokcie są wzmocnione, a skórki wokół nich są zadbane, miękkie i bez zadziorów. Efekt utrzymuje się jednak jedynie w okresie stosowania produktu. Niestety dłonie są wciąż narażone na negatywne czynniki - ciągłe mycie rąk, sprzątanie wraz z użyciem detergentów, skrobanie szyby samochodu na mrozie itp, więc wymagają ciągłej dbałości i pielęgnacji. Czy ten produkt się u mnie sprawdził? Wygoda aplikacji i obecność produktu cały czas przy mnie jest jak najbardziej na plus. Serum również szybko się wchłania, więc nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Samo opakowanie stanowi również ciekawy gadżet.

• Nivelazione • zabieg S.O.S. do rąk i paznokci

• Nivelazione • zabieg S.O.S. do rąk i paznokci

Zima rozgościła się u nas w najlepsze. Pięknie ośnieżone drzewa, białe krajobrazy, mróz malujący wzory na szybach samochodów - te zabiegi pani zimy tworzą niesamowite wrażenie, zwłaszcza, że kazała na siebie tak długo czekać. Niestety jak zwykle są dwie strony medalu. W moim przypadku jest to przesuszona skóra dłoni. Mróz i wiatr oddziałuje na nią gdy zapomnę rękawiczek, gdy skrobię szybę samochodu lub odśnieżam chodnik wokół domu, a z kolei w pomieszczeniach ciepło płynące z ogrzewania, suche powietrze. W taki sposób tworzy się mała katastrofa. Właśnie w ostatnich dniach przypomniał mi się zabieg do rąk i paznokci z witaminą C, który wykonywałam sobie jakiś czas temu. Jesteście ciekawi jak się sprawdził?


Witamina C ostatnio stała się tak popularna jak swego czasu olej arganowy. Każda marka stara się mieć w swojej ofercie produkt lub najlepiej całą serię poświęconą witaminie C. Jak widać na zdjęciu jedną z nich jest dziecko Farmony, czyli Nivelazione, które poznaliście na moim blogu dzięki kosmetykom do stóp. Zestaw do zabiegu na dłonie i paznokcie, o którym dzisiaj piszę otrzymałam jako nagrodę w konkursie zorganizowanym przez Meet Beauty & Farmonę-Nivelazione.

Zobacz także: #NOWESTOPYNIVELAZIONE, czyli pielęgnacja nie tylko latem
Zabieg na dłonie i paznokcie jest podzielony na trzy kroki - pierwszy to peeling, drugi to serum do paznokci, a trzeci to maska do dłoni, po której nałożeniu zakładamy jeszcze rękawiczki dla wzmocnienia efektu. I tutaj wyrażę swoje zdziwienie - rękawiczki w opakowaniu dostajemy zwykłe foliowe, niczym spożywcze, jednak faktycznie wzmacniają efekt, ponieważ utrzymują ciepło.
Peeling do rąk miał za zadanie złuszczyć martwy naskórek, wygładzić dłonie i przygotować je do reszty zabiegu, aby skóra chłonęła maskę i w tej roli sprawdził się bardzo dobrze. Ładnie pachniał i nie podrażnił moich dłoni.
Serum do paznokci według producenta miało wzmocnić, zregenerować i poprawić kondycję płytki paznokcia oraz nawilżyć skórę wokół nich i zmiękczyć skórki. Tutaj niestety szału nie było, nie zauważyłam poprawy stanu moich paznokci, jednak co do skórek wokół nich byłam zadowolona. Zmagam się z suchymi skórkami, które zdarza mi się zadzierać, co nie wygląda estetycznie, natomiast serum widocznie je zmiękczyło i utrzymywało w dobrym stanie. Dodam, że serum w saszetce wystarczyło na więcej niż jednorazowe użycie - stosowałam je jeszcze przez kilka kolejnych dni.
Maska-kompres do rąk miała najważniejsze zadanie, czyli długotrwale nawilżyć dłonie, nadać im gładkość, wyrównać koloryt skóry, załagodzić podrażnienia i wstrzymać proces starzenia się dłoni. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się długofalowego działania maski, więc nie napiszę teraz, że kosmetyk się nie sprawdził. Długotrwałe nawilżenie da nam regularna pielęgnacja, a maskę potraktowałam jako okazyjną - maska przed większym wyjściem przywróci dłonie do właściwego stanu - wygładzi skórę na dłoniach i nawilży ją sprawiając, że dłonie będą delikatne jak pupcia niemowlaczka. Efekt utrzymuje się przez kilka dni, jednak jak wspomniałam okazyjnie wypada bardzo fajnie.


Zabieg S.O.S. do rąk i paznokci Nivelazione to bardzo fajny zestaw dla poprawy stanu naszych dłoni tu i teraz. Nie jest to efekt na dłużej, ale potrafi błyskawicznie poprawić wygląd. Koszt takiego jednorazowego zabiegu nie jest wysoki, ceny wahają się w okolicy 10 zł. Moim zdaniem zestaw warty wypróbowania w zaciszu domowego SPA - bynajmniej mnie cieszą takie chwile odpoczynku - wysmarowane dłonie są wyłączone z prac domowych, można pooglądać ulubiony serial ;)
Stenders - borówkowy krem do rąk

Stenders - borówkowy krem do rąk

Dopiero co zaczynała się jesień, a czas tak szybko płynie, że święta mamy za pasem. Miesiąc dzieli nas od Bożego Narodzenia - to dużo czy mało? Patrząc po galeriach handlowych ludzie chyba już się zorientowali. W sklepach pierwsze świąteczne ozdóbki zaczęły się pojawiać już w październiku, a na poważnie ruszyły po Wszystkich Świętych. Cóż, trzeba być na czasie - wkrótce na blogu pojawią się pierwsze świąteczne i zimowe wpisy. Dzisiaj przedstawię Wam świetny krem do rąk na okres jesienno-zimowy.

Stenders jest ostatnio sporą gwiazdą pudełeczek Shinybox - dość często się w nich pojawia rozkochując w sobie kobiety. Łotewska marka nazywa się Ogrodnikiem uczuć i słusznie. Ich kosmetyki pokochały tysiące odbiorców, a to wszystko składa się z małych rzeczy. Obsługa klienta, eleganckie pakowanie na prezenty, wystrój salonu i otulające zapachy wysokiej jakości produktów. Jak ich nie pokochać?

W momencie gdy trafił do mnie shinybox Like a dream po cichu liczyłam na to, że znajdę w nim właśnie borówkowy krem do rąk Stenders. Uwielbiam te owoce, więc był to zdecydowanie mój konik tego pudełeczka. I bum - ukazał się mym oczom właśnie on. Urocza, mała tubka kremu w kolorystyce pasującej do owocu przewodniego. Zdobi go również minimalistyczna grafika borówek na krzaczku. Musisz przyznać, że ma bardzo gustowną warstewkę wierzchnią, a przecież cała magia ukryta jest w głębi opakowania.

Producent ceni naturalne ekstrakty, więc nie może ich zabraknąć i tutaj. W składzie znajdziemy ekstrakt z borówek i malin, alantoinę, masło shea czy olej z nasion słonecznika. Każdy z tych składników ma swoją misję. To dlatego krem odżywia i chroni skórę naszych dłoni, czyli naszą wizytówkę. Porządna dawka nawilżenia oraz bariera ochronna - oczywiście nie ta lepka, lecz pozostawiająca uczucie aksamitnie gładkich dłoni. Krem sprawi, że Twoje dłonie będą zadbane i wypielęgnowane.
Początkowo żałowałam, że krem nie znajduje się w większym opakowaniu - zależało mi na radości na dłużej. Szybko jednak dostrzegłam jego plusy. Mały 25 ml smyk mieści się w kieszeni dżinsów, płaszcza a nawet małej damskiej torebce. Dzięki temu możemy mieć go zawsze przy sobie i używać wedle potrzeby. Mimo tak małego opakowania jest bardzo wydajny. Do posmarowania całych dłoni wystarcza zaledwie kropla kremu, więc wynagradza to niemałą cenę 22,90 zł.

Znasz markę Stenders?
Jakie produkty najbardziej lubisz, a jakie Cię ciekawią?
Opróżniamy nasze kosmetyczki: pielęgnacja dłoni i stóp

Opróżniamy nasze kosmetyczki: pielęgnacja dłoni i stóp

Dzisiaj przychodzę do Was z piątą odsłoną wyzwania Opróżniamy nasze kosmetyczki stworzone przez portal Trusted Cosmetics - na tapetę bierzemy kosmetyki do pielęgnacji dłoni oraz stóp. No dobra, idealnego kremu do stóp nie znalazłam, także od razu uprzedzam, że nic takiego tutaj nie pokażę (Shefoot i Joanna mnie zawiodły, ale polecę Wam saszetkę pielęgnującą do stóp Evree). Pokażę i wymienię Wam jednak kilka fajnych rzeczy do pielęgnacji dłoni, paznokci oraz skórek wokół nich. Jesteście ciekawi?

Od ostatniego Meet Beauty honorowe miejsce na mojej toaletce zajmuje buteleczka kremu do rąk Indigo z pompką. Piękny, malinowy zapach, wygodna forma aplikacji oraz szybkie wchłanianie się zachęca do regularnego użycia. Kilka razy nawet zabrałam ją ze sobą do pracy - koleżankom bardzo się spodobał ten kosmetyk ;) 

Kremy do rąk są u mnie jak kremy do stóp - lubię eksperymentować na tym gruncie. Ulubieńca póki co mam z Evree oraz The Secret Soap Store, ale chętnie wypróbowuję nowe kosmetyki. Zimą oraz w pracy cenię sobie kremy pozostawiające lekką warstewkę ochronną - lubię Garniera oraz Eveline. 

Jak już mówimy o kosmetykach do rąk to nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o żelach antybakteryjnych. Próbowałam Carexa i choć go polubiłam, to testowałam kolejne. Póki co moim ulubieńcem zostały te z Bath&Body Works - ostatnio nieco zmieniły swój wygląd, ale to ostatni żel z moich zapasów. Dla fanów informacja, że można do nich dokupić oryginalne etui i nosić cały czas przy torebce/plecaku aby go nie zapominać. Przydatna rzecz, bo czyste dłonie to podstawa. Jeśli zaś chodzi o mydła do rąk, to praktycznie zawsze stawiam na mydła w płynie (choć ostatnio polubiłam kostki z Organique), najczęściej kolekcyjne lub zapasy z Biedronki.

Wracając do pielęgnacji, to teraz przedstawię Wam trzy kosmetyki, które ją uzupełniają. Dodatkowy czas poświęcam dla paznokci oraz skórek wokół nich. Ze względu na wygodę w kieszeni w pracy noszę serum Evree w tubce z pędzelkiem, natomiast w domu mam balsam 2x5 oraz masełko shea Indigo o słodziutkim zapachu Sunset beach, którym wykonuję manicure shea polecany przez instruktorki tej marki.

Może już nie pielęgnacyjnie, ale wciąż w temacie dłoni będzie o paznokciach. Piękne dłonie to nasza wizytówka, ale to nie oznacza, że paznokcie mogą być niezadbane. Regularne odsuwanie skórek oraz skracanie i przypiłowanie to podstawa dbania o nich. Ponadto stawiam na malowanie albo tradycyjnymi lakierami albo hybrydami. W przypadku trwałego manicure najbardziej polubiłam marki NeoNail (ahh te lakiery termiczne - ostatnio robiły furorę!) oraz Indigo. Baza proteinowa ostatnio porządnie mi wzmocniła paznokcie. Spora kolekcja zwykłych lakierów również może liczyć na moją stałą uwagę. Uwielbiam lakiery Color Alike, Essie, OPI, My Secret oraz Wibo - zwłaszcza od kiedy ma nową, trwalszą formułę. Jako bazę używam różnego rodzaju odżywek, natomiast jeśli chodzi o topy to sięgam po Sally Hansen Insta-dri oraz Essie Good to go - moje typy, które oprócz przyśpieszania wysychania również nadają niesamowitego połysku. Usuwanie lakierów pozostawiam zielonemu zmywaczowi z Isany oraz gąbeczkowemu Delii.

A Wy jakich kosmetyków używanie do rąk, paznokci oraz stóp?


W walce ze skórkami nie ma sobie równych

W walce ze skórkami nie ma sobie równych

Długo męczyłam się ze skórkami wokół paznokci - jak doprowadzić je do ładu, bezboleśnie odsunąć i jak sprawić by były po prostu zadbane? Samo nawilżanie dłoni to za mało, potrzebny był jeszcze preparat, który pomoże usunąć narastające na płytkę paznokcia skórki. Testowałam kosmetyki, które mi polecaliście, a jednak trafiłam na swojego ulubieńca zupełnie przypadkowo - znalazłam go wśród podarunków od sponsorów z jednego z blogerskich spotkań jakieś 2 lata temu. Do dziś jestem wierna żelowi do usuwania skórek od Eveline wszakniska cena, dostępność, małe poręczne opakowanie oraz przyzwoite działanie to jego największe atuty.

Opakowanie
Żel otrzymujemy w połyskującym kartoniku, na którym widnieją najważniejsze informacje: obietnice producenta, jak stosować, skład, termin przydatności oraz co nieco o marce. Kartonik skrywa ulotkę z szerszą informacją o produkcie oraz naszą tubkę wypełnioną kosmetykiem. Tubka jest niewielkich rozmiarów: poręczna, dobrze leży w dłoni podczas aplikacji produktu. Zakończona jest dzióbkiem z małym otworem ułatwiającym aplikację - nie wydobywa się za dużo kosmetyku, no chyba, że ktoś niewprawiony za mocno naciśnie opakowanie ;)

Dostępność
Jak już wspomniałam wcześniej, produkt ten jest bardzo łatwo dostępny. Znajdziemy go w każdej drogerii, gdzie jest szafa Eveline, czyli przykładowo w Hebe oraz Rossmannie. Kosztuje niewiele, nie pamiętam dokładnej ceny, ale będzie to około 15 zł ;)

Konsystencja
Produkt nie przypomina mi jednak żelu, lecz bardziej krem o bardzo lekkiej konsystencji, który nieco się wchłania po nałożeniu go na skórki. Myślę, że to właśnie dzięki temu jest mega wydajny! Jedno opakowanie spokojnie starcza mi na kilkanaście miesięcy użytkowania. Zapach jest raczej niewyczuwalny, więc raczej nie ma co tu dyskutować.

Działanie
Działanie produktu oceniam jak najbardziej pozytywnie. Kosmetyk wchłania się w skórki i je rozpuszcza, a także zmiękcza przed odsuwaniem ich za pomocą patyczka czy kopytka. Resztki produktu łatwo można wyczyścić wacikiem i zmyć. Regularnie stosowany utrzymuje skórę wokół paznokcia w odpowiednim porządku.
Dzięki niemu ta czynność podczas pielęgnacji paznokci zdecydowanie milej i szybciej mi upływa - w końcu nie jest to przykry obowiązek a wręcz przyjemność. Moje skórki w końcu nie są pozadzierane i poranione, dłoń i paznokcie dzięki temu wyglądają o wiele lepiej. Ba, nawet mój facet w końcu daje się namówić na domowe SPA dla dłoni - a dzięki temu i jego dłonie są zadbane ;)

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger