Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
• Yope • Mleko owsiane - szampon i odżywka do włosów

• Yope • Mleko owsiane - szampon i odżywka do włosów

Dawno mnie tu nie było, ale ewidentnie mam w sobie chęć tworzenia. Przez ten czas nieobecności przerobiłam masę kosmetyków - znalazłam wśród nich zarówno hity jak i przykre rozczarowania, ale zdecydowanie brakowało mi w nich towarzystwa do podzielenia się swoją opinią. Owszem, wciąż pracuję w drogerii, więc mam oczywiście kontakt z zaciekawionymi kosmetykami klientkami, ale słowa i rozmowa są ulotne, a wpis pozostanie w sieci dla większego grona odbiorców. Skoro mowa o kosmetykach i drogerii, dzisiejszym bohaterem wpisu zostaje duet do pielęgnacji włosów Yope Mleko owsiane.

Polska marka Yope już od dłuższego czasu istnieje na rynku i regularnie jej produkty trafiają do mojej kosmetyczki. Yope zajmuje się produkcją kosmetyków jak i środków czyszczących, które w ponad 90% składają się ze składników naturalnych. Dzisiaj skupimy się na pielęgnacji włosów i starszej serii, w której skład wchodzą wersje Mleko owsiane do włosów normalnych, Świeża trawa do włosów przetłuszczających się oraz Orientalny ogród do włosów suchych i zniszczonych. Choć moje włosy dość szybko się przetłuszczają, postanowiłam zdecydować się na serię z mlekiem owsianym - zdecydowanie zostałam kupiona zapachem, choć działanie jest również warte uwagi.


Opakowania kosmetyków jakie są każdy widzi - w seriach różnią się one głównie kolorem. Mleko owsiane występuje w kolorystyce stonowanej bieli i beżu. Zdecydowanie nie tylko cieszą oko, ale obiecują wygodę użytkowania. Butelka szamponu z pompką idealnie sprawdzi się nie tylko pod prysznicem, a miękka tubka odżywki gwarantuje wydobycie jej do samego końca. Pojemności to 300 ml dla szamponu oraz 170 ml dla odżywki w cenach drogeryjnych w granicach 19 zł. Jeśli dobrze poszukacie, to wciąż można dostać również refill szamponu w opakowaniu przypominającym zapas mydła - 600 ml do 30 zł. Widać, że marka idzie w stronę eko - dostępne refille, a podstawowe opakowania nadają się do recyklingu. Brawo!

Zapach jest pierwszą rzeczą, która zwraca na siebie uwagę przy użyciu kosmetyków. Jest kremowy, delikatnie słodki, słyszałam również opinię, że przypomina ciasteczka owsiane polane miodem. Zdecydowanie jest to kwestia umilająca użycie zarówno szamponu jak i odżywki.

Szampon wygodnie dozuje się pompką - na dłoń trafia przejrzysty, choć nieco herbaciany żel. Nie jest wodnisty, nie spływa z dłoni. Jest dość łagodny, niezbyt się pieni, łagodnie oczyszcza skórę głowy. W przypadku mojej tendencji do przetłuszczania się włosów u nasady niestety nie zdał egzaminu. Włosy po umyciu nie są odbite od nasady, mam wrażenie jakby były myte dzień wcześniej, a nie w dniu bieżącym. U mnie niestety nie zdał egzaminu, ale osoby z suchymi włosami lub brakiem tendencji do przetłuszczania mogą być zadowolone.

Odżywka to zdecydowanie hit tego duetu. Jest kremowa, choć wydaje się nieco rzadka. Pomimo pierwszego wrażenia świetnie się sprawuje - łatwo się nakłada, choć za duża ilość powoduje spływanie, a także świetnie wczesuje się we włosy. Jeśli rozczesywanie na mokro sprawiało problemy, to właśnie znaleźliśmy rozwiązanie - szczotka (osobiście do wczesywania odżywek ze względu na łatwość utrzymania w czystości używam Tangle Teezer Aqua Splash) lub grzebień suną jak nóż w masło. Podobnie jest już również po spłukaniu odżywki. Rozczesywanie włosów idzie jak po maśle, a po ich wysuszeniu włosy są miękkie, lśniące i wygładzone. Nie ma puchu, ale też włosy nie strączkują się. Sądzę, że jest to zasługa typowego PEH w składzie. Znajdziemy tam kompleks aktywnych składników z awokado, limonki, figi, melona, kozieradki pospolitej, nasion owsa oraz aminokwasy z pszenicy, a także glicerynę i kwas mlekowy. Jestem z niej bardzo zadowolona przy moich niskoporowatych włosach i z pewnością do niej wrócę, gdy tylko zejdę nieco z zapasów ;)


 Znacie markę Yope? Jakich kosmetyków używaliście? :)
• Garnier Fructis • odżywcza maska Banana Hair food

• Garnier Fructis • odżywcza maska Banana Hair food

Maski do włosów stosuję zdecydowanie chętniej niż zwykłe odżywki. Po ich użyciu widzę lepszy efekt, a i w zabieganym życiu preferuję stosować ją raz na 2-3 mycia. Chętnie testuję maski różnych marek, choć mam również takie, do których zawsze wracam. Seria Garnier Fructis hair food należy właśnie do moich ulubieńców. Po kolei testuję kolejne warianty, a wszystko zaczęło się od wersji bananowej, której słoiczek mam już po raz kolejny. Także przedstawiam Wam odżywiającą maskę do włosów Garnier  Fructis banana hair food. 


Myślę, że nie popełnię błędu kiedy powiem, że maska zrobiła sporo szumu. Od kiedy weszła do sprzedaży od razu stała się pożądana. Kusiła naturalnym składem, niską ceną i dobrą dostępnością. Do tego doszła cała masa pochlebnych pierwszych wrażeń i opinii, łany zapach i skuteczne działanie. Garnier idąc za ciosem stworzył kilka wariantów: goji, papaya, macadamia i aloes. Dzisiaj jednak zatrzymajmy się przy bananie.

Maskę kupimy w drogeriach np Rossmann do 26 zł / 390 ml w plastikowym słoiczku. Znaczącym minusem dla mnie jest brak zabezpieczenia sreberkiem czy folią przed wścibskimi rączkami. Choć nie widziałam, żeby ktoś pchał tam palce, to jednak owocowa etykieta kusi do powąchania i takie przypadki widziałam w drogeriach. Zapach jest delikatny i przyjemny, jednak dla mnie to taki kremowy jogurt bananowy niż stricte świeży owoc, choć z drugiej strony można pochwalić, że nie jest  mocno perfumowany. Zapach kosmetyku faktycznie uprzyjemnia jego użytkowanie, ale bez skutecznego działania cały zabieg jest bezsensowny.


Maska ma konsystencję kremowego jogurtu i z łatwością rozprowadza się na włosach. Można stosować ją na trzy sposoby: jako odżywkę, jako maskę i jako pielęgnację bez spłukiwania. Najczęściej korzystam z dwóch pierwszych opcji - widzę po nic najlepszy efekt. Kremowa maska nałożona bez spłukiwania podobnie jak oleo-kremy z Biovaxa do końca mnie nie przekonują - na końce wolę zdecydowanie serum olejowe albo jedwab, ale o tym innym razem.
Działanie maski zapewnia mi sypkie włosy, które łatwo się rozczesują. Są nawilżone i odżywione, a także nie puszą się, dzięki odpowiedniemu dociążeniu. Towarzyszy temu przyjemna miękkość i brak plątania się w ciągu dnia przy regularnym stosowaniu.


Chciałabym również bardzo pochwalić producenta za ukłon w stronę czytaczy składów. Pomysłowe wykorzystanie powierzchni opakowania na ciekawe rozpisanie składu - teraz wszyscy wiedzą co znajdziemy w środku. Oby więcej takich pomysłów!

• Pantene PRO-V • Linia Aqua light - szampon, klasyczna odżywka do włosów, odżywka 3 minute miracle oraz spray do włosów

• Pantene PRO-V • Linia Aqua light - szampon, klasyczna odżywka do włosów, odżywka 3 minute miracle oraz spray do włosów

Zapewne wiecie, że od 8 marca, czyli od Dnia Kobiet obowiązywała w Rossmannie promocja na kosmetyki do pielęgnacji, stylizacji i koloryzacji włosów. Promocja miała zakończyć się z dniem 19, jednak zarząd zdecydował się przedłużyć akcję. Dzisiaj ostatni dzień promocji, a jeśli wciąż z niej nie skorzystaliście to polecę Wam czwórkę produktów, które regularnie pojawiają się w mojej łazience - czasem zaszaleję i zmienię jedynie linię kosmetyków. Obecnie do włosów używam szamponu, sprayu i odżywki klasycznej zamiennie z 3 minute miracle z serii Aqua light, ale równie chętnie poleciłabym Wam również serię Intensive repair z maską w słoiczku na czele. 


Kosmetyki Pantene PRO-V mają zgraną szatę graficzną i w przypadku serii Aqua light delikatne, świeże zapachy. Nie są to kosmetyki, które przypadną do gustu każdemu - mają typowo drogeryjne składy, jednak moim włosom odpowiadają. Seria Aqua light przeznaczona jest do włosów cienkich ze skłonnością do przetłuszczania się. Cała seria ma lekką formułę, aby spełnić się w oczyszczaniu i odświeżaniu włosów bez ich nadmiernego obciążania. 

Szampon sprawdza się u mnie w codziennej pielęgnacji - delikatnie oczyszcza i odświeża włosy, choć raz na 2-3 dni potrzebuję czegoś mocniej myjącego. Włosy po tym szamponie nie są przyklapnięte, a raczej lekko opadają na ramiona. Aby dodatkowo były lśniące, wygładzone i miękkie stosuję odżywkę z tej samej serii - gdy biorę dłuższą kąpiel nakładam klasyczną odżywkę do włosów od ucha w dół, na całą długość włosów. Zamiennie stosuję odżywkę 3 minute miracle, która daje jeszcze bardziej spektakularne efekty. Wszystko dzięki obecności histydyny w składzie. Histydyna naturalnie występuje w strukturze włókna włosa, a obecna w odżywce dogłębnie w niego wnika. Efektem jest wygładzona fryzura bez efektu puszenia wykazująca się większą odpornością na uszkodzenia. Marka nawet reklamuje się, że odżywka ta w 3 minuty regeneruje uszkodzenia włosa powstałe w ostatnich 3 miesiącach. Efekt po umyciu włosów i nałożeniu odżywki faktycznie jest WOW, jednak pamiętajmy, że samo nic się nie naprawi, więc efekt jest taki wyłącznie w okresie stosowania kosmetyku. Na koniec mój hit, czyli spray do włosów. Używam go po każdym myciu włosów, gdyż znacząco ułatwia rozczesywanie włosów, dodatkowo nawilża a przy tym nie obciąża. Same plusy!


Pantene PRO-V jest przygotowana chyba na każdą ewentualność - powstały serie:
  • aqua light - do włosów cienkich z tendencją do przetłuszczania się
  • moisture - do włosów suchych, pozbawionych witalności
  • lively color - do włosów farbowanych
  • intensive repair - do włosów słabych lub zniszczonych
  • micellar water - szampon micelarny
  • strenght & shine - szampon wzmacniający i dodający blasku
  • extra volume - do włosów cienkich pozbawionych objętości
  • superfood - do włosów słabych i cienkich dodający objętości i wzmacniający
  • hair fall defence - ochrona przed wypadaniem włosów

Wśród kosmetyków Pantene znajdziemy dopasowane do powyżej wymienionych serii produkty takie jak: szampony, szampony 3w1 (z odżywką), klasyczne odżywki, odżywki 3 minute miracle, odżywki w sprayu, spraye do włosów, odżywki w piance, 1-minutowe ampułki regenerujące, maski do włosów, olejki do włosów, suche szampony, lakiery oraz pianki do włosów.


• Schauma • Szampon Nature moments (woda kokosowa & kwiat lotosu)

• Schauma • Szampon Nature moments (woda kokosowa & kwiat lotosu)

Istnieją kosmetyki, które w jakiś sposób wołają do mnie z półki. Podoba mi się opakowanie czy etykieta, jednak nie biorę ich do koszyka i nie hasam radośnie do kasy. Dlaczego? Dlatego, że względy wizualne to nie wszystko lub dlatego, że inne produkty danej marki się u mnie nie sprawdziły, więc obawiam się kolejnego rozczarowania. W ostatnim czasie tak kuszą mnie kosmetyki z wodą kokosową - w oko wpadł mi żel pod prysznic z Fa Coconut water oraz szampon Schauma Nature moments. Szampony Schauma raczej się u mnie nie sprawdzają, jednak gdy otrzymałam tego gagatka w extraboxie Create your style przygotowanym przez Shiny to go wypróbowałam. Jak się sprawdził?

Przeczytaj również: Openbox Create your style by Schwarzkopf


W serii Nature moments znajdziecie trzy różne szampony: zwiększający objętość do włosów cienkich i bez objętości z ziołami prowansalskimi i lawendą, wzmacniający do włosów słabych i delikatnych z ekstraktem z miodu i olejem z opuncji figowej oraz nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i bardzo suchych z wodą kokosową i kwiatem lotosu. Wszystkie wersje dostaniecie w marketach i znanych drogeriach w cenie 8-12 zł za sztukę (400 ml).


Schauma Nature Moments woda kokosowa i kwiat lotosu - szampon nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i bardzo suchych

Ten szampon to dla mnie jeden z wielu, których obecnie używam. Wiadomo jeden jest w jednej łazience, drugi w drugiej, trzeci u chłopaka, a i w kosmetyczce, którą ostatnio miałam na wyjeździe znajduje się inny. Ten produkt przyciągnął moją uwagę wyglądam, o czym pisałam na początku wpisu. Buteleczka tego kosmetyku wygląda świeżo, nieco kojarzy mi się z egzotycznym latem. Etykieta jest przejrzysta, a kolor opakowania iście naturalny. Kosmetyk ma w sobie dużo dobrego - keratynę pantenol, olej jojoba, ekstrakt z kokosa oraz kwiatu lotosu oraz olej rycynowy, jednak odnoszę wrażenie, że wszystko to przyćmiewa SLS. Nie zrozumcie mnie źle - moje włosy przetłuszczające się u nasady najłatwiej oczyścić szamponem z jego dodatkiem, jednak w tym wypadku SLS hamuje chyba wszystkie dobre funkcje tego kosmetyku. Moje włosy po umyciu są niesforne - są tępe w dotyku, nieco się plączą i nie czuć, że są nawilżone - ten efekt przynosi jedynie odżywka do włosów. Pomimo tego szampon dobrze oczyszcza włosy, jednak do moich ulubieńców nie trafi, gdyż nawet wśród drogeryjnych szamponów jestem w stanie znaleźć lepsze rozwiązania.


Jakich szamponów używacie na co dzień?
• Natura Siberica • Szampon i odżywka do włosów Wild Siberica Saarema

• Natura Siberica • Szampon i odżywka do włosów Wild Siberica Saarema

Szampony do włosów to jeden z tych produktów, które zużywam w zauważalnie większych ilościach. Myję włosy codziennie, a gdy pominę choć jeden dzień to boję się spojrzeć w lustro. Moje włosy od kiedy pamiętam przetłuszczają się u nasady, więc potrzebuję dobrego oczyszczania. Od niedawna natomiast zmagam się z suchością włosów na długości, co w połączeniu z rozdwajającymi się końcówkami daje efekt w postaci poplątanych, skołtunionych włosów. Jutro wybieram się do fryzjerki na zabieg odżywiający włosy, a dzisiaj zapraszam Was na wpis na temat szamponu i odżywki do włosów marki Natura Siberica z serii Wild Siberica Saarema przeznaczonej do włosów farbowanych i suchych. 


Kosmetyki trafiły do mnie jako nagroda w konkursie organizowanym przez markę, który towarzyszył wydarzeniu Meet Beauty. Moja praca została wyróżniona, co było dla mnie bardzo miłą wiadomością, a w podziękowaniu otrzymałam zestaw produktów do włosów, który niedawno można było zauważyć w drogeriach Rossmann oznaczony mianem wyjątkowego produktu. Wracając do moich włosów i samych produktów, to choć się nie farbuję (pomijając małe eksperymenty z szamponetkami) bardzo mnie zaciekawiły ze względu na przeznaczenie do włosów suchych. Jak się ma wyobrażenie o kosmetykach do rzeczywistości?

Identyczne opakowania, czyli bordowo-złote butelki o pojemności 400 ml są wygodnym rozwiązaniem czy to w wannie czy pod prysznicem. Zamknięcia typu press pozwalają bezkolizyjnie korzystać z opakowań oraz odpowiednio dozować produkt. Oko cieszy zarówno połączenie kolorystyczne jak i etykieta, które sprawiają wrażenie, że produkt jest drogi, luksusowy. Tylko, że w tym przypadku luksus płynie prosto z natury. Produkty nie kosztują fortuny - ich cena za sztukę nie sięga nawet 30 zł, a są wzbogacone składnikami, których na próżno szukać na drogeryjnych półkach. Malina moroszka odpowiadająca za odżywienie włosów, cytryniec chiński, który przywraca naturalny blask, tonizuje skórę głowy i reguluje pracę gruczołów łojowych, kocimiętka syberyjska, która relaksuje i uspokaja podczas mycia włosów, a także ma działanie przeciwgrzybiczne oraz przeciwzapalne, a także geranium - źródło witaminy C i olejków eterycznych. Niespotykane składniki z pewnością przykuwają wzrok, jednak czy oryginalne składniki przekładają się na działanie produktów?

Nie zawsze sięgam po spójną pielęgnację włosów, co oczywiście ma znaczyć, że nie zawsze wybieram produkty z tej samej gamy. Szukam i testuję produkty, sprawdzam, które najlepiej sprawdzą się u mnie. Tak było i w tym przypadku. Najpierw zaczęłam używać szamponu. Okazało się, że całkiem nieźle się pieni, dzięki czemu szybko i łatwo umyć nim włosy, choć to od razu znak nawet dla nie czytających składów, że zawiera silną substancję myjącą (zawiera SCS - czyli łagodniejszą formę SLS), nie do końca zgodną z poglądami niektórych na temat naturalności i delikatności produktu. Zaznaczam, że mi to nie przeszkadza, gdyż moje włosy wymagają mocniejszego oczyszczania, a łagodniejsze preparaty niestety działają nieskutecznie. Odświeżenie włosów i skóry głowy jest dla mnie w porządku. Po wyschnięciu/wysuszeniu są sypkie, pełne blasku, choć nie ukrywam, że bez użycia odżywki niestety ciężko mi je rozczesać, choć tak jest w przypadku praktycznie każdego szamponu. Po kilku myciach do zestawu wprowadziłam odżywkę do włosów. Stosowałam ją według zaleceń, czyli nakładałam na umyte włosy i pozostawiałam na kilka minut. Niestety czy był to krótszy czy dłuższy czas odżywka nie robiła z moimi włosami praktycznie nic. Włosy czy z jej udziałem czy jedynie po użyciu szamponu z tej serii zachowywały się tak samo - były sypkie, jednak pojawiał się problem z rozczesywaniem. Zupełnie nie widziałam oznak nawilżenia czy odżywienia włosów.


Podsumowując moją przygodę z serią Saarema niestety nie jestem zadowolona z produktów, które zagościły w łazience. Było mi miło wypróbować kolejną dla mnie nowość, która niestety się u mnie nie sprawdziła. O ile szampon spełniał swoje obowiązki, to jednak odżywka mnie zdecydowanie rozczarowała. Nie zniechęcam nikogo do wypróbowania produktu, bo jak zawsze podkreślam, że wszyscy jesteśmy różni i u każdego każdy kosmetyk może sprawdzić się zupełnie inaczej, jednak czasem przy zakupie warto zasugerować się opiniami innych.

Piękna jesienią #5: włosy | Moja obecna pielęgnacja włosów

Piękna jesienią #5: włosy | Moja obecna pielęgnacja włosów

Wczorajszy śnieg na Mazowszu mimo wcześniejszych prognoz pogody chyba był zaskoczeniem dla wszystkich. No ale dzisiaj mamy już powrót do jesieni. A skoro wciąż panuje ta pora roku, to pora na kolejny post w ramach akcji Piękna jesienią. Dzisiaj na tapetę weźmiemy pielęgnację włosów w tym ciężkim dla włosów okresie. Jak sprawić by nawet w tym czasie były piękne?

Obowiązkowym punktem jest oczywiście oczyszczanie i nawilżanie. Jeśli chodzi o wybór szamponu, to zauważyłam, że najlepiej sprawdzają się u mnie szampony perłowym zabarwieniu lub te przejrzyste. Na tej podstawie sięgam m.in. po szampony Balea. Sprawdzają się u mnie bez zarzutu - dobrze oczyszczają i nie wysuszają włosów.

Bez odżywki ani rusz! Pomaga w rozczesywaniu, sprawia, że włosy wyglądają zdrowo, są miękkie i pełne blasku. Mowa oczywiście o moim odkryciu września, czyli balsamie do włosów z olejem awokado Planeta Organica. Wciąż jestem nią zauroczona - moje włosy w czasie codziennego mycia są okiełznane, a sam kosmetyk i ładnie pachnie i ma lekką konsystencję - sama przyjemność go używać ;)

Do zadań specjalnych sięgam już po maskę do włosów. Najchętniej sięgam po maski mleczne, np Serical. Tym razem jednak w użyciu mam Gliss Kur Oil Nutritive przeciw rozdwajaniu, którą otrzymałam na zeszłorocznym Meet Beauty. Nie przepadam za nią ze względu na gęstość, choć tu można doszukiwać się plusów, że nie ucieka z ręki. Jednak robi co ma robić - porządnie zabezpiecza końce włosów nawilżając je.

Popularna wcierka Jantar również gości w mojej łazience. Lubię ją ze względu na to, że przy regularnym używaniu można dopatrzeć się nowych baby hair na głowie. Odnoszę również wrażenie, że włos jest wzmocniony przy cebulkach, więc chyba warto? ;)

Nieco mniej chętnie, ale staram się przekonać do olejowania włosów. Czasem wychodzi z tego niezła katastrofa, ale jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to moje włosy wyglądają zjawiskowo. Obecnym olejem w mojej pielęgnacji jest Amla. To przy niej nauczyłam się, że w tym przypadku więcej nie znaczy lepiej.


Po całym procesie mycia sięgam po odżywkę bez spłukiwania, która dodatkowo wzmacnia włosy, a i nieraz niewątpliwie wspomaga rozczesywanie. Obecnie wykańczam odżywkę w sprayu z serii regeneracja Pilomax. A skoro już jesteśmy przy rozczesywaniu, to wciąż moim ulubieńcem w tej kwestii jest Tangle Teezer.

Na koniec zabezpieczenie końcówek włosów. Kiedyś bardzo lubowałam się w jedwabiach, ale po wpadce Biosilku dawno ich nie miałam. Obecnie używam Gliss Kur serum - eliksir do włosów z drogocennymi olejami - na sucho lub jeszcze na wilgotne włosy. Nadaje im miękkość i elastyczność i niewątpliwie zabezpiecza końcówki przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Znasz któryś z moich kosmetyków?
Jak Ty pielęgnujesz włosy jesienią?
Szampon skrojony na miarę, czyli dobierz odpowiedni szampon do problemu z włosami

Szampon skrojony na miarę, czyli dobierz odpowiedni szampon do problemu z włosami

Dobieranie szamponu do włosów wydaje się proste. Jeśli się przetłuszczają, wybieramy ten do włosów tłustych, jeśli są suche to do włosów suchych. Jednak zdarzają się nieco trudniejsze sytuacje jak popalone prostownicą włosy, choroba skóry głowy łupież oraz wypadanie włosów i utrata ich gęstości. Warto zatem zainteresować się problemem swoich włosów i postarać się dobrać odpowiednią dla nich pielęgnację. Postawmy zatem kilka diagnoz ;)

Włosy są zniszczone


Wszyscy wiemy jak wyglądają: są przesuszone, połamane, przez co i przerzedzone na długości, porozdwajane końcówki.. Przyczyn zniszczonych włosów jest cała masa. Można wymieniać: trwałą, rozjaśnianie, farbowanie włosów czy stylizacja kosmetykami z alkoholem oraz działanie na nie wysoką temperaturą - prostownica/lokówka/suszenie ciepłym nawiewem. Niszczą się również poprzez niedelikatne rozczesywanie, tarcie włosów ręcznikiem, noszenie gumek z metalowymi elementami, które szarpią włosy czy nawet spanie z rozpuszczonymi włosami. Nie unikniemy wszystkiego, ale warto na start coś zminimalizować. O ile latem niejedna zrezygnuje z suszarki na rzecz naturalnego schnięcia włosów, to zimą od razu sięgnie po suszarkę, żeby najzwyczajniej nie zamarznąć od pukli, które wysychają na naszym ramieniu. W walce o piękne włosy warto również podciąć najbardziej zniszczone końce - nie ma co się oszukiwać, ich już nie uratujemy.
Najczęściej zniszczone są włosy suche, które należy mocno nawilżyć, odżywić i zregenerować. Postawmy na pielęgnację. Obowiązkowo musimy wybrać delikatny szampon do włosów suchych i zniszczonych (np. Vichy Dercos szampon w kremie). Przy myciu włosów nie możemy pomijać produktu takiego jak odżywka do włosów (np. Vichy Dercos odżywka w kremie). Ponadto należy podjąć się olejowania włosów oraz nakładania masek (np. Vichy Dercos maska szybki ratunek). Przy regularnej, intensywnej pielęgnacji włosy powinny stać się mocne, elastyczne oraz wygładzone.

Łupież


Przykra sprawa przy zadbanych włosach. Statystycznie większość ją przechodziła chociaż raz, choć ta choroba (tak, choroba, a nie zaniedbanie higieny!) lubi nawracać. Rozróżniamy dwa rodzaje łupieżu: suchy oraz tłusty. Pierwszy z nich, częściej spotykany, jest zarazem łagodniejszy. Objawia się drobnymi, białymi, suchymi łuskami, które odrywają się od skóry głowy - jak to wygląda na żywo myślę, że wszyscy wiedzą. Łupież tłusty to już sprawa dla dermatologa - są to ogniska stanów zapalnych z przylegającymi do skóry głowy żółtymi łuskami. Towarzyszy im dodatkowo świąd oraz łojotok.
Największe efekty w walce z łupieżem suchym przynosi używanie używanie szamponów przeciwłupieżowych (np. Vichy Dercos dla wrażliwej skóry głowy), choć są na to jeszcze inne patenty typu leczenie olejkami eterycznymi lub wyciągami z roślin. Warto jednak pamiętać, żeby w czasie używania specjalistycznego produktu dbać o odpowiednią pielęgnację włosów, ponieważ szampony lecznicze często przesuszają nasze włosy. Wychodząc z łupieżu nie chcemy od razu zmagać się z suchymi i zniszczonymi włosami. Swoją drogą polecę również specjalistyczne szampony apteczne oraz renomowanych marek. W przypadku marketowych marek własnych spotkałam się kiedyś z problemem domycia go ze skóry głowy, przez co wyglądało to tak, jakbym miała ten nieszczęsny łupież.

Wypadanie włosów


Niektórzy zbyt wcześnie przeżywają ten problem - wszak wypadanie włosów to naturalny proces, o ile mieści się w pewnych normach. Dziennie wypada nam ok 100 włosów, a jeśli cały dzień nosimy je upięte może być to nawet nieco większa liczba. Sygnałem do zwrócenia uwagi na ten problem jest fakt, że włosy są wyraźnie przerzedzone, wypada nam ich sporo w trakcie przeczesywania ręką, a jeszcze większa ilość podczas czesania szczotką lub podczas mycia.
Czynników, które na to wpływają jest sporo: szkodliwe produkty powodujące reakcje alergiczne, choroby skóry (np łupież, łojotokowe zapalenie skóry), hormony (często spotykane u kobiet po porodzie) i uwarunkowania genetyczne, zbyt mocne upięcia włosów, które aż ciągną za skórę głowy, stres, wpływ innych leków, a nawet pory roku. Może ktoś zaobserwował ten problem ostatnio u siebie?
Na wypadanie włosów możemy zastosować różne triki: wcierki, masaże skóry głowy, szampony przywracające gęstość (np Vichy Dercos Neogenic) albo kuracje przeciw wypadaniu włosów (np Vichy Dercos Aminexil Pro). Można również wspominać się witaminami w pigułkach, urozmaicić swoją dietę, a nawet poradzić się lekarza co jeszcze można zdziałać. Nie ma co panikować, warto poczytać na ten temat i wziąć się w garść.

Oczywiście problemów ze skórą głowy oraz włosami jest o wiele więcej: m.in. łojotokowe zapalenie skóry, jednakże opisałam tutaj problemy, których sama doświadczyłam, lub zrobiły to osoby w moim najbliższym otoczeniu. Może Ty też z czymś się zmagałaś/eś i opowiesz jak sobie poradziłaś/eś? :)
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger