• Lirene • Balneoksmetyki • - dwa micele, których nie polubiłam od razu
11/02/2017 06:57:00 PM
25
Balneokosmetyki
,
kosmetyki
,
Lirene
,
płyn do demakijażu
,
płyn micelarny
,
polski kosmetyk
,
uroda

Moim zdaniem płyny micelarne zrewolucjonizowały demakijaż. Niech podniesie rękę osoba, która jeszcze nie miała okazji używać tego kosmetyku do demakijażu - zapewne będzie takich niewiele o ile w ogóle. Wśród miceli znajdziemy klasyki - różowy Garnier czy Bioderma, jednak chętnie testujemy różne nowości - czy kupimy w promocji, czy to je dostaniemy. Właśnie w ten sposób trafiły do mnie dwie poniższe buteleczki, o których chciałabym dzisiaj Wam powiedzieć. Duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym Lirene otrzymałam do testów od Trusted Cosmetics, natomiast płyn micealrny Balneokosmetyki trafił do mnie poprzez jednego z kosmetycznych boxów.
Obydwa kosmetyki mieszczą się w plastikowych butelkach, które pozwalają śledzić poziom zużycia kosmetyku oraz mają standardowe otwory dozujące. Jedna różnica to pojemność - micel Lirene ma aż 400 ml (ok 15-20 zł), co sprawia, że buteleczka jest wręcz pękata w stosunku do 250 ml (ok 30 zł) pojemności Balneokosmetyki. Jeśli chodzi o markę Lirene, która wyfrunęła spod skrzydeł Dr Ireny Eris to znam ją od dłuższego czasu i bardzo lubię. Wiem, że w pewnym momencie był również boom na Balenokosmetyki, jednak w moich zbiorach pojawiło się raptem kilka sztuk - m.in lakier do paznokci. Obydwie marki są jednak polskimi producentami kosmetyków. Obydwa świetnie sprawdzają się w swojej roli - dobrze zmywają makijaż i oczyszczają cerę z resztek makijażu. Co więc było powodem, aby z marszu ich nie polubić?
Płyn micelarny z olejkiem rycynowym Lirene ma dwie warstwy - typową micelarną i oleistą, które należy wymieszać ze sobą przed użyciem, o czym zwykle na początku zapominałam będąc przyzwyczajona do zwykłych płynów micelarnych. Jeśli już wstrząsnęłam buteleczką przed użyciem, to polewałam dwa waciki jednocześnie, a niestety warstwa oleista zatrzymywała się głównie na pierwszym z brzegu. Ot, drobnostki, jednak na początku użytkowania mocno mnie irytowały. Mniej błahymi powodami jest brak możliwości użycia produktu do poprawek w makijażu, ponieważ pozostawia tłustą warstewkę. Tłusta warstewka to również zmora niektórych osób podczas wieczornego demakijażu, choć w tym wypadku akurat pocieszam się dobroczynnym działaniem olejku rycynowego i kukurydzianego na rzęsy - przy regularnym użytkowaniu obserwuję wzmocnienie rzęs. Tłustą warstwę na cerze oczyszczam żelem myjącym i po kłopocie.
Płyn micelarny Balneokosmetyki zainteresował mnie przeznaczeniem do cery wrażliwej i normalnej. Nie raz zdarzało mi się, że kosmetyki podrażniały moją cerę - wysuszały, ściągały lub powodowały zaczerwienienie. Obecne w składzie wyciąg z kaktusa, woda oczarowa, pantenol, kwas mlekowy, ekstrakt z opuncji figowej i gliceryna stanowiły dla mnie obietnicę nawilżenia i łagodzenie podrażnień na twarzy. Pierwsze użycie - iście kremowo-świeży zapach, ślady na płatku kosmetycznym stanowiące o przeszłości makijażu na oku - bajka, prawda? Otworzyłam oczy i poczułam uporczywe szczypanie i pieczenie oczu. Pomyślałam, że zalałem je kosmetykiem, więc nie zniechęcałam się. Powtarzałam próby, jednak bezskutecznie. Łagodny dla cery kosmetyk niestety mocno podrażnia moje oczy. Świetnie się sprawdza do demakijażu twarzy, ale nie oczu. Używanie dwóch płynów micelarnych w czasie demakijażu jest dla mnie bezsensu, także niestety nie został moim faworytem. Używam u mojego faceta, raz na jakiś czas.
Znacie któryś z tych miceli?
Podzielcie się swoimi demakijażowymi koszmarkami?
Niestety nie znam żadnego ;)
OdpowiedzUsuńMam ten z Balneo w zapasach.
OdpowiedzUsuńNie znam ich. Obecnie stosuję micele Garniera i Dermedic :)
OdpowiedzUsuńTego różowego Garniera? :]
Usuńnie znam ich :) mnie bardzo piekła skóra po płynie GoCraberry, też niby delikatnym :(
OdpowiedzUsuńNie miałam wcześniej tych produktów :)
OdpowiedzUsuńNie znam żadnego, ale Balneo mógłby być dla mnie dobry.
OdpowiedzUsuńDzięki za ten wpis, wiem,czego unikać!
OdpowiedzUsuńPolecam się na przyszłość :D
Usuńten ten płyn z Lirene, bardzo dobrze bez żadnych nieprzyjemnych odczuć i szczypania usuwa szybko nawet wodoodporny tusz.
OdpowiedzUsuńJa zaś odkąd znalazłam taniego i dobrze sprawdzającego się micela w ogóle nie testuję innych ;) Dlatego tych nie znam w ogóle, ale to dobrze, bo pewnie i tak bym się z nimi nie polubiła :)
OdpowiedzUsuńAch jak ja tych tlustych warstw nie lubie :/ A micele generalnie kocham!
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię - piąteczka! :]
UsuńNie miałam tych płynów nigdy :) Szkoda, że ten z balneo podrażnia oczy :(
OdpowiedzUsuńZe względu na cenę i jakość jaką przedstawiają nie spodziewałam się po nim czegoś takiego :(
UsuńŻadnego z nich nie miałam okazji wypróbować i pewnie odpuszczę sobie zakup. Za dużo dobrych miceli jest na rynku.
OdpowiedzUsuńKończę obecnie Lirene i nie wrócę do niego ! Nie porwał mnie w żaden możliwy sposób :)
OdpowiedzUsuńMnie póki co żaden micel nie zadowolił, i te niestety chyba też by tego nie zrobiły :(
OdpowiedzUsuńSzkoda, że się nie sprawdziły. Nie znam ich, a moim koszmarem są micele od Yves Rocher - oczy pieką, są zaczerwienione i łzawią. Miałam dwa różne i never again! :)
OdpowiedzUsuńZ YR do demakijażu miałam tylko chusteczki i dwufazówkę - lubiłam, choć oczywiście nieśmiertelna tłusta warstewka mu towarzyszyła ;]
UsuńOsobiście nie lubię płynów miceralnych. Sprawdzają się u mnie w zmywaniu resztek makijażu oczu, ale jako że używam wodoodpornego tuszu, to żaden sobie z nim nie radzi.
OdpowiedzUsuńU mnie rzadko kiedy pojawiają się kosmetyki wodoodporne, więc micele są jak najbardziej na propsie :D
UsuńZnam Balneo z aptek tylko :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie tam najłatwiej je dostać :]
UsuńTeż lubię testować nowości :) Ostatnio w aptece Melissa zainteresował mnie płyn micelarny Sylveco i jestem z niego zadowolona, więc jeśli będziesz szukała nowego produktu to polecam.
OdpowiedzUsuń