Miętka od Bell [swatche] + NODT + pomysłowy chomik

Miętka od Bell [swatche] + NODT + pomysłowy chomik

Za oknem cały czas co chwila pada, choć podobno ma się niedługo rozpogodzić... Czas pokaże. Póki co, aby na Waszych twarzach pojawił się uśmiech powrócę do pięknych, letnich kolorów. Już dawno miałam dodać tego posta, ale zawsze coś innego trafiało na główną, no ale w końcu doczeka się swojej recenzji ;) Mowa o miętowym lakierze Bell. Jakiś czas temu, kupiłam 'miętowego' LeMaxa, jednak po kilku porównywaniach go z wygraną miętką stwierdzam, że do mięty mu daleko, określiłam go nieco inaczej, jeśli chcecie go poznać, to dajcie mi znać ;)

Lakier pochodzi z serii Glam wear i niestety nie ma swojej epickiej nazwy, lecz jedynie numerek 512. Producent obiecuje nam:

Superkryjący lakier do paznokci z połyskiem

Specjalny plastyfikator powoduje:
równomierną aplikację bez nieestetycznych smug i zacieków
extra przyczepność do płytki paznokciowej
szybkie wysychanie lakieru na paznokciach
powstanie elastycznej warstwy- nie pęka i nie odpryskuje
Unikalne komponenty gwarantują:
super krycie przy pierwszej aplikacji
mega trwałość lakieru na paznokciach
odporność na wodę
Efekt „glossy colour” zapewnia:
ekstra mokry połysk – bez dodatkowego użycia preparatu nabłyszczającego
Nie zawiera szkodliwych dla zdrowia związków: toluenu, formaldehydu i kamfory.
Płaski, szeroki pędzelek ze specjalnym włosiem - łatwiejsza, bardziej równomierna aplikacja lakieru nawet na szerokich paznokciach, bez smug i zacieków.

Pędzelek jest płaski i szeroki, co wpływa na wygodniejsze malowanie pazurków. Co do szerokości pędzelka, owszem jest szerszy np od lakierów Wibo, ale do pędzelka Essie czy Rimmela sporo mu brakuje.
Urocza buteleczka ma zakrętkę srebrzystą, w której wszystko się odbija. Na półce wygląda pięknie! Aczkolwiek gdy chcemy zrobić zdjęcie lakierowi staje się to drażniące. Poza tym jest to zakrętka, na której zostają nasze wszelkie odciski palców. No cóż, piękne, lecz niepraktyczne.
Konsystencja lakieru na plus. Nie jest ani rzadki, ani gęsty, taki pośrodku. Nie zalewa skórek.
Pierwsza warstwa smuży, chyba że nałożymy ją na jakąś bazę. Pełne krycie otrzymamy po 2-3 warstwach. Po dwóch mogą być widoczne jeszcze delikatne prześwity. Jeśli zaś chodzi o wysychanie.. No cóż, wiadomo, że im więcej warstw nałożymy, tym dłużej lakier będzie wysychał. Lakier nie wysycha zatem rewelacyjnie szybko, ale bywały i gorsze egzemplarze.Po wyschnięciu wysoki połysk, tego nie można mu odmówić ;) Kolor oczywiście piękny, nie mam co do niego zastrzeżeń. Szeroko rozumiana mięta, w której kolorze pojawiały się najmodniejsze ubrania w sezonie na paznokciach.
Wytrzymałość - to kwestia względna. Nie wymagam, żeby lakier wytrzymywał mi na paznokciach tydzień albo i dwa, gdyż zwyczajnie kolor mi się nudzi. No chyba, że jest to jakiś naturalny kolor, to wtedy jestem bardziej wymagająca. Ale wracając do tematu, wytrzymał 3 dni, po czym pokazały się starcia na końcówkach oraz odpryski. Niestety lakier na moich paznokciach ma do tego tendencję, gdyż paznokcie mi się straszliwie rozdwajają :( Cały czas szukam ratunku, może coś polecicie? :)
Ze zmywaniem nie było żadnych problemów.
Cena: ok.11zł/10g (zwykle podają w ml :O)
Czas na prezentację lakieru na paznokciach. Zdjęcia wykonane w różnych oświetleniach - światło dzienne, pełne słońce, szarość i burość wieczorem.
Przykładowe zdobienie z Jolly Jewels. Te dwa lakiery pięknie razem wyglądają! ♥
Użyte lakiery:
recenzowany Bell, Glam wear, nr 512
Golden Rose, Jolly Jewels, nr 123

Dzisiejsze paznokcie to klasyka gatunku - french manicure.
Wykonany przy użyciu:
Eveline, 8w1 (baza)
Bell, French nude, nr 2
Lovely, Color Mania, nr 25
Essence, Quick dry topcoat

Pewnie już niektórzy widzieli na instagramie, na który serdecznie Was zapraszam - klikajcie ;)
No i obiecany pomysłowy chomik:
Chomik chyba był zainteresowany zmywaniem lakieru, bo ukradł płatka kosmetycznego ;)
'Może maleńka nie zauważy, że zniknął jej jeden wacik, hmm..'

No i tym pozytywnym akcentem kończę moje dzisiejsze wypociny :)
Pytania do Was:
Macie jakieś rady na rozdwajające się paznokcie?
Podoba Wam się taki mix postowy: kilka w jednym?
No i najważniejsze: znacie lakiery Glam wear i co o nich myslicie? :)
NOTD + przesyłki ;)

NOTD + przesyłki ;)

No więc dzisiaj szybki pościk. Po pierwsze chwalę się wygraną u Cathy, która wczoraj do mnie przyszła.
Dziękuję Ci kochana :* Nie spodziewałam się aż tyle cudów. Ale rękę dałabym sobie uciąć, że będzie lakier.. no i jest :) Akurat takiego nie mam, więc radość podwójna! :) Wszystko obwąchane, już testuję ;) Muszę tylko kupić sobie kominek, bo oto tadam mój pierwszy wosk!

Druga paczuszka to zamówione próbki Johnson's baby. Jeśli ktoś chce, to klik ;) Kiedyś jak zamawiałam można było wziąć jeszcze próbkę kremu i kremu na odparzenia, teraz już niestety nie..
Oprócz tych dwóch paczuszek przyszła jeszcze w zeszłym tygodniu koperta od MyBra, a w niej trzy taśmy brafiterskie, dzięki którym można łatwo dobrać rozmiar stanika.

A teraz przejdźmy do nails of the day. Wybaczcie za jakość, ale mani zmalowałam wczoraj wieczorem i od razu cyknęłam fotki w sztucznym świetle. Dzisiaj rano obudziłam się z kołdrowym odgnieceniem niestety, a teraz już mam co innego na paznokciach ;)

Pamiętacie schodkowy manicure Oleski? 

Otóż wykorzystałam nieco ten pomysł, lecz nie zrobiłam wersji trójkolorowej, lecz dwukolorową, a także dodałam kropeczki. A teraz żeby było jaśniej - zapraszam na zdjęcia ;)

U drugiej ręki schodki wyszły nieco inaczej.. -.-

Do wykonania użyłam lakierów:
Eveline, 8w1 total action (baza)
Astor, Quick'n Go, nr 325
Essence, Quick dry Topcoat
Manhattan, Quick dry 60 seconds, nr 33S

Co myślicie o mojej ingerencji w pomysł Oleski? :)
Tył-ulica-chłopcy, czyli pierogi ze szpinakiem :)

Tył-ulica-chłopcy, czyli pierogi ze szpinakiem :)

Ostatnio miałam jakąś fazę na pierogi, no bo kto zrozumie Cię lepiej niż pierogi? :) Bez różnicy, czy z kapustą, czy z mięsem, letnie z owocami czy specjalne świąteczne. Moją pierogową miłość zrozumiała Biało.Niebieska i podesłała mi ten oto filmik - zakochałam się w tej piosence. Zostanie moim świątecznym hitem ever ♥
No ale tym razem Was zaskoczę.. Otóż pierogi, które ostatnio jadłam jako każdy możliwy posiłek (jednego dnia kolacja, innego obiad) to pierogi, ale z niewymienionym w piosence szpinakiem :] Skąd moja miłość do szpinaku? Nie wiem, raz zjadłam coś w uczelnianym bufecie i już tak zostało - po prostu mi posmakował. A pierogi? Chyba nie muszę tłumaczyć ;) Przedstawiam Wam zatem pierogi ze szpinakiem firmy Virtu.
Opakowanie ma stonowane barwy. Brąz nadaje powagi, a zieleń kojarzy się ewidentnie ze szpinakiem. Proste grafiki, które nie przytłaczają konsumenta. Przejrzystość opakowania pozwala dostrzec wielkość i kształt pierożków.

Pakowane po 400g, wagi właściwej nie sprawdziłam, gdyż od razu rozpakowywałam je i przygotowywałam (sposoby podane są z przodu opakowania).

 Składniki:
Nie powiem, teraz mam co do nich wątpliwości :O, a takie smaczne były :D
Cóż mogę powiedzieć - pierogi są smaczne. Oczywiście moje ulubione są te prosto z patelni. Nie próbowałam więc przyrządzać ich na grillu, w garnku czy mikrofali. Uwielbiam chrupkie, przesmażone pierogi. I nie powiem te też się w tym sprawdziły :) Głodni niech nie oglądają zdjęć ;)
Cena: ok. 5zł/400g
Można kupić w: Auchan, Simply, Real, Biedronka

Zapraszam na bloga ZOLES
 bloga konsumenckiego, na którym znajdziecie recenzje wielu produktów spożywczych
 (chipsy, napoje, ciastka, warzywa z puszek itd)

No to teraz kto lubi pierogi rączka do góry :)
Tutti Frutti ♥

Tutti Frutti ♥

Uwielbiam kusząco pachnące kosmetyki. Mogłabym się takimi otaczać bez liku, problem tylko w tym, że każdy kosmetyk ma wyznaczoną datę przydatności. Na szczęście od tego mamy perfumy, świeczki, woski i inne takie pachnidła. No ale skoro widzimy kosmetyk, który ma szansę uzależnić nasz węch i to w promocyjnej cenie, to czemu by nie spróbować? :) Mnie skusiło TUTTI FRUTTI ☻


Niektórym tutti frutti kojarzy się tylko z głównym tematem piosenki Niecika:

Hahahaha, jednak ja zaskoczę Was innym Tutti Frutti ;) Oczywiście kosmetycznym! ♥
Moje tutti frutti to nic innego, niż cukrowy peeling do ciała od Farmony o zapachu brzoskwini i mango. Nie powiem, że obiecywany zapach mnie nie kusił, ale nowy design opakowania również miał wpływ na zakup produktu, bowiem stare opakowanie niestety do mnie nie przemawiało. Zakupu dokonałam pod koniec lipca - wersja tutti frutti wydawała mi się idealnym zapachem na wakacje. Musiałam troszkę potestować (wiecie, parafina w składzie) aby ocenić, ale w końcu przychodzę do Was z recenzją ♥

Opakowanie: Ulepszony design pozytywnie wpływa na moją ocenę. Opakowanie jest rzeczywiście stworzone po to, by kusić. Świeże owoce na zakrętce jak i na boku słoiczka. Pojemność 300g jest całkiem w porządku. Dla porównania zazwyczaj używałam peelingów Joanny, które mają 100ml, więc tego mam 3 razy więcej. Jednak jest jedno ale: przyjrzyjcie się zdjęciu, które przedstawia spód pojemniczka. Otóż 'główny' słoiczek jest otoczony osłonką, która wizualnie powiększa nasz kosmetyk. Następne zdjęcie również pokaże ten ukryty spisek przeciwko nam kobietom żądnym kosmetyków.
Słoiczek w słoiczku, niczym matrioszka.
Tutaj widać dokładnie, że słoiczek jest w otoczce.

Skład:

Takie małe odniesienie do opakowania jeszcze: sam produkt zabezpieczony jest sreberkiem - nie mamy zatem wątpliwości, czy ów miłe Panie w drogeriach nie maczały paluchów w naszym nowym kosmetyku. Oby więcej firm tak myślało ;)
Zapach/Konsystencja: Po otworzeniu opakowania, zerwaniu sreberka zapach po prostu mnie zahipnotyzował. Jest dobrze wyczuwalny, słodki, mocno owocowy. Od razu się zakochałam. Woń peelingu kojarzy mi się bezwzględnie z latem, świeżymi brzoskwiniami na drzewie w ogrodzie, letnimi drinkami z palemką na plaży. Podczas kąpieli z użyciem tego specyfiku nie chcę opuścić wanny, chcę wyjść z niej i wciąż pachnieć tak pięknie, tak smacznie. 
Podobnie jestem zadowolona z konsystencji. Peeling zawiera spore ziarenka cukru, oraz czerwone mikro kuleczki, które zawierają witaminę E. Jest dość gęsty, dobrze zbity. Nasączony olejkami ułatwia rozsmarowywanie po ciele.
Działanie: No i tu moja opinia jest dwojaka. Na słoiczku widnieje informacja, aby peeling używać 1-2 razy w tygodniu poprzez naniesienie niewielkiej ilości peelingu i delikatne masowanie ciała i późniejsze spłukanie. Jak wiecie zaznaczono, aby nie używać go częściej, gdyż naskórek musi mieć czas na regenerację.
A więc tak: Stosując na wilgotną skórę peeling może zyskać miano delikatnego scrubu, gdyż wtedy nie jest mocnym zdzierakiem. Stosując go w wannie lub pod prysznicem zatem nie przestrzegam zasady 1-2/tydzień. Przyjemnie masuje, może nieco mocniej niż żel z Biedronki, jednak nie zdziera zbyt mocno.
Wersja druga: Czytając recenzję takiego peelingu, lecz o innym zapachu u Smyka postawiłam jak ona przetestować peeling na suchą skórę. No i faktycznie efekty są o wiele lepsze. Peeling lepiej zdziera, i nie ślizga się tak, jak w przypadku wilgotnej skóry. No i z takiego efektu jestem bardziej zadowolona ;)

Woda w wannie po peelingu nieco mętnieje - z pianą od płynu do kąpieli możecie się pożegnać, czasem lekko miejsce styknięcia się powierzchni wody ze ścianami wanny brudzi się, ale wystarczy lekko przetrzeć dłonią i po problemie.

A teraz a propo parafiny.. No cóż skoro już jest... Niestety ale pozostawia tłusty film na skórze. Przy pierwszych stosowaniach strasznie drażnił mnie ten fakt, więc ze dwa razy szorowałam nogę myjką, aby tylko zmyć ten efekt stosowania peelingu. Później natomiast znalazłam w tym plus dla siebie. Nie zawsze po kąpieli miałam czas na balsamowanie nóg, a te po goleniu tego potrzebują. Tłusty film dawał pseudo nawilżenie, podrażnienia nie wyskakiwały tak szybko. Poza tym nie wiem co ze mną nie tak :P, ale podczas chodzenia moje uda nerwowo się o siebie obcierają i 1-2 dzień po goleniu, gdy ukazują się te krótkie włoski miałam całe nogi podrażnione, natomiast, gdy wykonałam peeling troszkę mnie ratowała ta tłusta warstewka. Wszędzie trzeba szukać plusów! :)
No i wielki plus za adnotację na opakowaniu: 'Not tested on animals' :)
Cena/Dostępność: ok.16 zł (na promocji kupiłam jakieś 5 zł taniej;)); Rossmann, Natura, Hebe

Znacie ten kosmetyk? :)
Jakie macie zdanie na temat kosmetyków z parafiną? 
Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger