Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Miało być lepiej... wysuszacze lakieru

Miało być lepiej... wysuszacze lakieru

To już trzecia odsłona drobnego zestawienia bubli, które nazwałam 'Miało być lepiej...'. Widać Wasze zaciekawienie i poświęconą uwagę - w końcu po co kupować te produkty i marnować pieniądze, skoro ktoś daje cynk, że coś z nimi nie halo.

Często świeżo pomalowane paznokcie obrywają i po perfekcyjnym manicure nie ma śladu - widać za to artystyczne wzory, które są skutkiem odgniotków od pościeli albo szukania telefonu w torebce. W lato szkoda dnia by czekać aż ulubiony lakier wyschnie - wtedy ratujemy się wysuszaczami lakieru, które go utwardzą i nadadzą ładny połysk. Jednak czy wysuszacz wysuszaczowi równy? Nie sądzę.

Dzisiaj pod lupę weźmiemy dwa produkty marki Essence. Pierwszy to Topcoat quick dry, drugi to Express dry drops, czyli wysuszające krople. Dlaczego uważam, że słabo wypadają?

Topcoat posiada wąski pędzelek, którym nieco trzeba się namachać. Minusem jest fakt, że schnie w podobnym czasie co lakier, więc strzał w kolano. Do mojego sprawdzonego produktu Essie Good to go niestety mu daleko. Jego dużym plusem jest to, że jak mam go ze 2 lata, to jego konsystencja się nie zmieniła ani trochę - wciąż jest rzadki, wcale nie zgęstniał.  No i kolejna zaleta: nadaje niesamowitego połysku - także jako shine topcoat się sprawdzi. 

Dropsy posiadają wygodną pipetę, którą wypuszczamy po kropli preparatu na paznokieć. I tu się kończą jego zalety. Przy krótkich paznokciach i wąskiej płytce kropla wystarczy, przy dłuższych/szerszych już nie. Po drugie krople nie zawsze równomiernie rozpływają się po płytce, po trzecie spływają z niej zalewając skórki. W czasie gdy rzekomo preparat działa, Ty zastanawiasz się jak wysuszyć palce by nie uszkodzić manicure.. Jeśli chodzi o przyśpieszanie wysychania lakieru, to ma się podobnie jak zanurzenie dłoni w zimnej wodzie.

Nie warto więc wydawać pieniędzy na te 8 ml preparaty, skoro lakier nie wysycha po nich szybciej. Każdy z nich kosztuje 8-10 zł i jest dostępny w Hebe/Drogeria Natura/Douglas.

A Wy czego używacie jako wysuszacza? :)
Miało być lepiej.. produkty do paznokci

Miało być lepiej.. produkty do paznokci

Nie ukrywajmy - są często takie kosmetyki, które nas zawodzą. Szukamy, wydajemy na nie pieniążki, czy nawet dostajemy je od kogoś, jednak mimo nie najgorszych początków produkt nie spełnia naszych wymagań. Fajne opakowanie, przyjemne użytkowanie - spoko, ale to nie wszystko.
Postanowiłam dzisiaj przedstawić Wam dwa małe smyki, które w pielęgnacji paznokci niestety nie sprawdziły się najlepiej. Nie stawiałam im wysokiej poprzeczki, ale jednak mnie nie zadowoliły. Jeśli chcecie wiedzieć czemu, zapraszam do dalszej części posta.

Odżywka z proteinami jedwabiu Carla trafiła do mnie poprzez rozdanie u Kasieńki. Często narzekam na problemy z paznokciami - rozdwojone, łamliwe. Produkt miał zapobiegać łamaniu i przebarwieniom, jednak niestety obietnice producenta nie są do końca spełnione. Moje paznokcie w dalszym ciągu się łamią. Odżywkę stosuję jako bazę pod kolorowe lakiery - wtedy zapobiegam zabarwieniu płytki, nie ma przebarwień. No sorry, wolałabym jednak większy nacisk na zapobieganiu łamliwości.

Buteleczka jest prosta jak przy odżywkach Ados o pojemności 7ml. Etykiety na przeźroczystych naklejkach niestety się ścierają - teraz nie mam nawet składu, który był z tyłu opakowania. Pędzelek nie jest bardzo wąski - wygodnie pokrywa się nim płytkę bez zbędnego machania. Niestety jest na tyle krótki, że nie sięgam nim teraz preparatu, a zostało jej jeszcze niespełna pół buteleczki. Kolejny minus - problem z wydobyciem. Teraz muszę kombinować i przechylać..
Przykro mi mówić, ale ten preparat dla mnie jest bublem. Nie sprawdził się w zapobieganiu łamliwości, nie odżywił paznokci. Nie polecam. 


Kolejnym moim problemem są suche skórki. Kilka dziewczyn polecało mi stosowanie oliwki w walce z nimi, jednak zakup zwyczajnie się odwlekał. Aż do czasu, gdy podczas wymianki z Kasią, Alicją i Olą przygarnęłam zmysłową oliwkę do paznokci i skórek Delawell. Elegancka buteleczka z wygodną w użytku pipetą, ładny kolor oliwki i przyjemny zapach -  musi się udać.

A no jednak nie do końca.. Mimo tylu wizualnych zalet nie jest sielankowo. Zacznijmy od tego, że pipeta niestety nabiera nieco za dużo oliwki. No dobra - wybaczam. Przyznaję, że oliwka wymusiła na mnie wyrobienie sobie systematyczności - codziennie wmasowywałam ją w skórki i pazurki - przyznaję efekt tuż po nałożeniu i wchłonięciu fajny. Skórki wydawały się miękkie, nawilżone. Widząc takie działanie czasem nawet kilka razy ją stosowałam, żeby poprawić efekt. Gdy po kilku godzinach przyglądałam się swoim dłoniom dostrzegałam, że dalej są suche. WTF, co się dzieje?! Początkowo pomyślałam - za krótko ją stosuję, po dłuższym czasie będzie lepiej. Niestety nie. Efekt ładnych skórek utrzymuje się do pierwszego mycia dłoni, pierwszego tyrania chłodem.
Niestety produkt u mnie się nie sprawdził. Jednak z drugiej strony cieszę się, że na niego trafiłam - wyrobiłam sobie nawyk oliwkowania - teraz mam w planach użytkowanie już nabytej oliwki Paese.


Mieliście te produkty?
A może chcecie przestrzec przed innymi niewypałami z kategorii produkty do paznokci? :)
Może następnym razem poruszę kwestię odżywek z formaldehydem ;)
Żarełkowy bubel - Winiary Makarą wołowina i kurczak.

Żarełkowy bubel - Winiary Makarą wołowina i kurczak.

Pamiętacie jak kiedyś pisałam Wam o Paczce ze smakiem od Winiary? :) Mam nadzieję, że tak :) W jej skład wchodziło wiele przypraw, pomysłów na, a także m.in sos i zupka chińska. I o niej dzisiaj mowa.

Pierwszy raz się z nią spotkałam, lecz raczej ostatni.
Otóż o ile opakowanie oraz podany na nim smak zachęciły mnie do jej spożycia, o tyle smak w rzeczywistości mnie odrzucił. W zupce nie wyczułam ani krzty kurczaka! Poza tym zupka strasznie słona.

Copyright © 2014 Maleńka bloguje , Blogger